fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Niepełnosprawni

RPO: jesteśmy głusi i ślepi na problemy niepełnosprawnych

Adam Bodnar
tv.rp.pl
To my jesteśmy głusi i ślepi na ich problemy.

Przypadający na 3 grudnia Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami to kolejna okazja do gorzkiej refleksji, że prawa takich osób nie są w Polsce respektowane.

W tym roku szczególnie wykazały to dwa wydarzenia: protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie oraz rekomendacje dla Polski Komitetu ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami. Po raz kolejny uzmysłowiły one, że żyjemy w świecie wyspowości, przypadkowości, czasem dobrych i wytrwałych ludzi, a czasem procedur, drobiazgowości i zapomnienia.

Bilet na nieistniejący autobus

Najnowszym, jakże dobitnym symbolem zaniedbań polskiego państwa w tej sferze – za co winę ponoszą wszystkie kolejne ekipy rządzące – jest przypadek poruszającego się na wózku inwalidzkim nowo wybranego radnego, który nie mógł wziąć udziału w inauguracyjnej sesji Rady Aleksandrowa Kujawskiego. Nie miał jak dostać się na pierwsze piętro budynku...

Skoro łamane są prawa konstytucyjne nawet przedstawiciela organu władzy publicznej, który ma współdecydować o naszej rzeczywistości, to jaki musi być – i jaki jest – los zwykłych osób z niepełnosprawnościami żyjących w całej Polsce?

Jako rzecznik praw obywatelskich poznaję go podczas spotkań regionalnych z obywatelami. Na większości z nich porusza się sprawy osób z niepełnosprawnościami. Ostatnio w Jastrzębiu Zdroju rozmawialiśmy np. o prawach osób niesłyszących – dostępie do urzędów, edukacji, do tłumaczy czy o audiodeskrypcji filmów i programów telewizyjnych. Mówiliśmy także o tym, że dzieci osób niesłyszących są często wykorzystywane jako tłumacze swoich rodziców. Wyobraźmy sobie dziesięciolatka, który pomaga rodzicom u lekarza czy w kontaktach z administracji. Skąd ma znać niezbędne słownictwo?

Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami opowiadają na spotkaniach, ile wysiłku, ile cierpliwości, ile wiedzy, ile godzin terapii potrzebują ich dzieci. I jak mało daje im państwo. Jak trudno je dowozić na terapię w innych miejscowościach, zwłaszcza w sytuacji wykluczenia transportowego.

Jedna z matek mówi, że jej dziecko powinno chodzić do szkoły dla dzieci z autyzmem, ale w rodzinnym Międzyrzeczu takiej szkoły nie ma, a jej nie stać na to dowożenie dziecka do innego miasta. Władze innej miejscowości proponują rodzinie darmowy bilet miesięczny, choć na trasie dom–szkoła nie jeździ żaden autobus. W innym mieście proponują tylko bilet w jedną i drugą stronę, tak jakby rodzice mieli spędzić siedem–osiem godzin na miejscu, w oczekiwaniu na pociechę, a nie mieli własnych obowiązków. W Tarnowskich Górach przedstawiciele inicjatywy „Normalnie się pracuje", którzy pomagają w znalezieniu zatrudnienia dla osób z deficytem intelektualnym, opowiadali, jak duży to jest problem dla pracodawców. Bo muszą najpierw zrozumieć, jak z takimi osobami współpracować. Jest to czasami bariera nie do pokonania. W efekcie większość takich osób siedzi na rentach w domu, bo „system" nie działa.

Cóż to za temat?

Oddzielny problem mają opiekunowie: nadal nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. o ich świadczeniach. O tym, jak to wygląda na co dzień, dowiaduję się na prawie każdym spotkaniu. Gdyby nawet urzędnik chciał wykonać wyrok, to przychodzi instrukcja z ministerstwa, że nie można, bo dyscyplina finansów publicznych...

Takie historie rzadko trafiają do publicznej debaty. A jeżeli już, to jako ilustracje do wydarzeń „warszawskich", właśnie takich jak protest w Sejmie. Sprawy osób z niepełnosprawnością, mimo niewątpliwych osiągnięć środowiska, nie stały się częścią agendy publicznej. Niewykonany wyrok TK jest tematem? Brak pracy czy dojazdu? Opieka wytchnieniowa? Iwona Hartwich, Adrian Glinka, Jakub Hartwich i inni protestujący w Sejmie spowodowali, że ich prawa trafiły na kilka tygodni do politycznego mainstreamu. Ale potem wróciliśmy w stare koleiny.

Sprawdzianem mogły być wrześniowe rekomendacje Komitetu ONZ o niewystarczającym przestrzeganiu przez Polskę konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Komitet dostrzegł takie działania władz jak np. programy Dostępność+ czy Przyjazna Polska. Zarazem jednak w kilkudziesięciu punktach wyliczał, jak dużo jest do zrobienia. Polska to jeden z ostatnich krajów Europy, który utrzymuje archaiczne przepisy o ubezwłasnowolnieniu. O ich zniesienie upomina się Komitet. Ale także przedstawiciele organizacji z Piekar Śląskich, Rybnika czy Lublińca. Oni dostrzegają ten problem. Komitet wskazał też, że osoby z niepełnosprawnościami nie są chronione we wszystkich aspektach życia. Trzeba odejść od zamykania ich w domach opieki społecznej, gdzie nie mają szans na indywidualne podejście do ich problemów.

Łyżeczką do wiadra

Czy w Sejmie odbyła się debata w tej sprawie? Czy spierali się o nią politycy czy dziennikarze w najważniejszych mediach? Czy było to poruszane w kampanii przed ostatnimi wyborami samorządowymi? W niektórych, fragmentarycznych kwestiach temat się czasami przebija. Ale nigdy w sposób pełny i odważny.

Jeśli nie znajdzie się sposób, jak osoby z niepełnosprawnościami przywrócić do głównego nurtu debaty publicznej, jak domagać się faktycznie ich praw do niezależnego życia, jak je egzekwować, to niewiele się zmieni, mimo dobrej woli wielu ludzi. Nadal reformując system, będziemy nabierali łyżeczką wodę do wiadra. Może je zapełnimy za 50 lat, ale stać nas na to, aby zrobić to szybciej. ?

Autor jest rzecznikiem praw obywatelskich

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA