Muzyka

Jazzowi artyści, którzy robią furorę w świecie

Z kwartetem saksofonisty Branforda Marsalisa w niedzielę zaśpiewa najlepszy dziś wokalista jazzowy Kurt Elling.
Fotorzepa
Już w czwartek saksofonista Kamasi Washington otworzy 26. Warsaw Summer Jazz Days, a niedzielny występ kwartetu Branforda Marsalisa z gościnnym udziałem wokalisty Kurta Ellinga zakończy festiwal.

Koncerty odbywać się będą w Soho Factory na Pradze. Washington, Marsalis i Elling to nie jedyne gwiazdy Warsaw Summer Jazz Days, choć niewątpliwie najpopularniejsze, bowiem na ich występy bilety rozeszły się najszybciej. Organizator festiwalu Mariusz Adamiak zadbał o różnorodny repertuar. Wystąpią gwiazdy z Ameryki i Europy, a także młodzi polscy jazzmani, laureaci konkursu na Jazzowy Debiut Fonograficzny Instytutu Muzyki i Tańca – zespoły Immortal Onion i Quindependence.

- Zaproszenie Kamasiego Washingtona na festiwal było moim obowiązkiem – powiedział Mariusz Adamiak w rozmowie z „Rzeczpospolitą". –To najbardziej gorące nazwisko na rynku jazzowym. Planowałem jego pierwszy koncert w Polsce dwa lata temu tuż po wydaniu albumu „The Epic", który zrobił furorę najpierw w USA, a później na świecie. Wtedy była to stawka dokładnie dwanaście razy niższa niż teraz. Jednak promotor Kamasiego wybrał inny polski festiwal skierowany do młodych słuchaczy. Ma dobry marketing, jego pozycja jest bardzo wysoka, co przekłada się na honoraria. Z punktu widzenia znawcy jazzu Washington nie gra niczego nowego, bo są takie płyty Pharoaha Sandersa, które naśladuje.

Oktet Kamasiego Washingtona wystąpi w czwartek 6 lipca. Do Warszawy przyleci kilku muzyków, którzy wzięli udział w nagraniu albumu w tym wokalistka Patrice Quinn. Drugi dzień festiwalu będzie stał pod znakiem gitarzystów. Wieczór otworzy trio Juliana Lage'a, największego gitarowego talentu ostatnich lat. Na gitarze gra od dziecka. Mając dziewięć lat wystąpił u boku Carlosa Santany wzbudzając aplauz wielotysięcznej widowni Concord Pavillon w Kalifornii. Jest wybitnym wirtuozem, intrygującym improwizatorem i kompozytorem.

- Występ Lage'a był możliwy na WSJD już jakieś dziesięć lat temu – powiedział Mariusz Adamiak. Był wtedy problem z rozkładem lotów i Warszawa wypadła z jego trasy koncertowej. Teraz jest już gwiazdą, bo świat jazzu potrzebuje nowych talentów. Dla mnie absolutnym maestro gitary jest jednak Bill Frisell, który wystąpi ze swoim triem. Najbardziej bliską mi jazzową estetykę zaprezentuje trio Harriet Tubman The Band. To muzyka totalna, harmolodyczna wywodząca się z kręgu Ornette'a Colemana i Ronalda Shannona Jacksona. Kluczem do sobotnich koncertów będzie nazwisko nieżyjącego, wybitnego pianisty Esbjörna Svenssona. Wystąpią zespoły muzyków współtworzących legendarne już trio e.s.t.: perkusisty Magnusa Öströma i kontrabasisty Dana Berglunda – Tonbruket.

- Trudno było mi znaleźć pianistę, który zagrałby w duchu Svenssona i ostatecznie mój wybór padł na zespół OriOn TriO perkusisty Rudy'ego Roystona. - uzasadnia Adamiak.

Doskonały saksofonista Miguel Zenón zagra w niedzielę repertuar z albumu „Tipico", którego nie znajdziemy w polskich sklepach. Festiwal zakończy występ kwartetu Branforda Marsalisa z gościnnym udziałem najlepszego dziś wokalisty jazzowego Kurta Ellinga. Wytwórnia Okeh wydała w ubiegłym roku ich wspólny album „Upward Spiral" nominowany do Grammy. Klasyczne aranżacje standardów Nat King Cole'a, Abbey Lincoln, Antonio Carlosa Jobima i Stinga zyskały w wykonaniu mistrzowskiego kwartetu i genialnego wokalisty nowy blask. I taki z pewnością będzie ich występ w Soho Factory.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL