fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Bakterie wywołują depresję

W układzie pokarmowym człowieka mieszka 100 milionów milionów bakterii, to więcej niż liczba komórek ludzkiego ciała
123RF
Niektóre mikroby zamieszkujące jelita mogą negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne.

Szkodliwe działanie niektórych bakterii zamieszkujących układ trawienny pokazali naukowcy amerykańscy ze Szkoły Medycznej Mount Sinai w Nowym Jorku. Badacze przeprowadzili eksperymenty na myszach. Pobrali bakterie z jelit gryzoni chorych na depresję, następnie wszczepili je zwierzętom zdrowym. Pod wpływem mikrobów myszy zdrowe zmieniły swoje zachowanie na typowe dla depresji: zaczęły unikać interakcji społecznych.

Łatwiej spowodować, niż zwalczyć

Jak tłumaczą naukowcy, efekt bierze się stąd, że niektóre bakterie jelitowe wpływają negatywnie na otoczkę mielinową nerwów w mózgu. Mielina jest substancją wytwarzaną przez komórki otaczające aksony neuronów, bardzo ważną dla pracy mózgu. Wcześniejsze badania przeprowadzone w tym samym ośrodku naukowym wykazały, że osłabienie otoczki mielinowej może powodować depresję. Jest to przyczyna, dla której wielu pacjentów chorujących na stwardnienie rozsiane cierpi również z powodu obniżonego nastroju (zanik otoczki mielinowej to objaw stwardnienia rozsianego).

Szkodliwe bakterie jelitowe niszczą otoczkę mielinową, wytwarzając substancję zwaną krezolem, która charakteryzuje się tym, że potrafi przenikać przez ochronną barierę krew–mózg. Badacze z Nowego Jorku szkodliwe działanie krezolu pokazali w badaniach in vitro. Umieścili komórki wytwarzające mielinę w naczyniu laboratoryjnym i dodali do hodowli krezolu. Pod wpływem substancji komórki straciły zdolność produkowania mieliny.

Dzięki badaniom można będzie spróbować opracować nowe terapie, zarówno na depresję, jak i na stwardnienie rozsiane. Choć na razie naukowcy wiedzą, jak za pomocą bakterii choroby te sprowokować, a nie usunąć. Badacze z Nowego Jorku twierdzą jednak, że skoro udało się zidentyfikować bakterie niszczące osłonkę mielinową, to można też spróbować znaleźć takie mikroby, które spowodują jej odbudowanie.

Zależność pomiędzy zdrowiem psychicznym a bakteriami w jelitach jest bardzo złożona. Rok temu naukowcy kanadyjscy z Uniwersytetu McMaster pokazali, że stres doznany w dzieciństwie zmienia florę jelitową w taki sposób, że powoduje to depresję i zaburzenia lękowe w wieku dorosłym. Badania te również przeprowadzono na myszach. Aby udowodnić swoją hipotezę, naukowcy przeprowadzili badania również na myszach pozbawionych flory jelitowej. Okazało się, że u nich stres nie niósł ze sobą konsekwencji dla zdrowia psychicznego. To znak, że depresja i lęki były efektem działania substancji wytwarzanych przez bakterie pod wpływem stresu doznawanego przez mysz.

Od kilku lat znany jest też związek wytwarzających krezol bakterii jelitowych Clostridum z autyzmem. W roku 2013 naukowcy z Włoch opublikowali badania wykazujące, że w moczu dzieci autystycznych poniżej ósmego roku życia występuje podwyższone stężenie tych bakterii.

Pijcie jogurt, drogie panie

W 2013 roku naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles przeprowadzili badania nad wpływem bakterii jelitowych na emocje ludzkie. Eksperyment objął 36 kobiet pomiędzy 18. a 55. rokiem życia. Niektóre z nich dostawały do picia jogurt ze starannie dobraną mieszanką szczepów pożytecznych bakterii. Po dwóch tygodniach takiej diety panie poddano badaniu za pomocą maszyny do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). Wykazało ono, że picie jogurtu wpływa na pracę mózgu: łagodził reakcję, która występowała, gdy kobietom pokazywano zdjęcia ludzi z wystraszonym lub złym wyrazem twarzy.

Wpływanie na zdrowie człowieka za pomocą modyfikowania jego flory jelitowej to bardzo obiecująca dziedzina badań (i mowa tu nie tylko o stosowaniu probiotyków i prebiotyków). Pionierem stosowania tego rodzaju terapii jest australijski lekarz Tom Borody. Jego przeszczepy flory bakteryjnej potrafią podobno wyleczyć chorobę Crohna (powszechnie uważaną za nieuleczalną) oraz rozmaite schorzenia autoimmunologiczne i neurologiczne. Podobno, bo nie zorganizowano jak dotąd badań, które by potwierdziły skuteczność praktyk dr. Borody'ego. Są jednak świadectwa wyleczonych pacjentów potwierdzone dokumentacją medyczną. Metoda Borody'ego polega na wlaniu pacjentowi bakterii pobranych od zdrowych osób przez długą rurkę wprowadzoną przez nos i sięgającą jelita.

W Stanach Zjednoczonych coraz to nowe kliniki oferują przeszczep bakterii jelitowych – w sumie terapii można się poddać w 200 miejscach w USA. Pacjenci to przede wszystkim osoby cierpiące wskutek infekcji Clostridium difficile, bakterii powodującej zapalenie jelita. W około 90 proc. przypadków terapia okazuje się skuteczna.

Możliwe, że za pomocą bakterii będzie można leczyć np. otyłość, jedną z plag bogatego świata. Vanessa Ridaura z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w St. Luis przeprowadziła eksperymenty z mikrobami pobranymi z jelit jednojajowych bliźniąt, z których jedno jest otyłe, a drugie nie. Bakterie przeszczepiono myszom. Okazało się, że te, które otrzymały mikroby od otyłych ludzi, zaczynały tyć. Te, które obdarowano bakteriami szczupłych ludzi, pozostały szczupłe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA