fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Prokurator kontra stacja TVN

Śledztwo dotyczące imprezy neonazistów świętujących urodziny Hitlera prowadziła od końca stycznia 2018 r. Prokuratura Okręgowa w Gliwicach
Superwizjer
Pytania o rolę dziennikarzy – nadzór zmienia akt oskarżenia przeciw neonazistom.

W akcie oskarżenia przeciwko sześciu osobom, które zorganizowały rocznicę urodzin Hitlera, ma się znaleźć informacja o wątpliwościach wobec dziennikarzy TVN, z pytaniem, czy ich zachowanie nie wypełniało znamion przestępstwa propagowania neonazizmu – dowiedziała się „Rzeczpospolita". Takie wnioski zawarł katowicki prokurator nadzorujący główne śledztwo – to efekt analizy materiału dowodowego, m.in. zeznań uczestników imprezy. Wcześniej Prokuratura Krajowa kazała wyłączyć wątek dziennikarzy nagrywających urodziny Hitlera do odrębnego postępowania. Śledztwo toczy się w tej sprawie w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach.

Pod przykryciem

Główne śledztwo dotyczące imprezy neonazistów świętujących 123. rocznicę urodzin Hitlera 13 maja 2017 r. w lasku w Wodzisławiu prowadziła od końca stycznia 2018 r. Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Postawiła zarzuty propagowania ustroju totalitarnego siedmiu osobom, jedna z nich, Adam B., przyznała się do winy i poddała karze (Adam B. został skazany również za posiadanie broni). Wyrok skazujący zapadł na początku października.

To tam gliwicka prokurator Agnieszka Marcińczyk prowadząca śledztwo oceniła rolę dziennikarzy TVN, pisząc, że „ich udział w zdarzeniu miał charakter działalności pod przykryciem, stanowił element pracy nad tworzeniem reportażu". W połowie grudnia prok. Marcińczyk skonstruowała akt oskarżenia przeciwko reszcie podejrzanych, która nie przyznaje się do winy. Materiały śledztwa wraz z aktem oskarżenia trafiły do katowickiego nadzoru. A ten uznał, że z oskarżenia muszą być usunięte sformułowania, które oceniają rolę dziennikarzy. Dlaczego?

„Prokurator sprawujący zwierzchni nadzór służbowy nad tym śledztwem zapoznał się z decyzją kończącą to postępowanie, a w piśmie instruktażowym skierowanym do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach zalecił m.in. rozważenie zawarcia w uzasadnieniu aktu oskarżenia informacji o wyłączeniu ze śledztwa do odrębnego postępowania materiałów dotyczących zachowania dziennikarzy w związku z ich uczestnictwem w zdarzeniu z 13 maja 2018 roku, w Wodzisławiu Śląskim, podczas którego doszło do publicznego propagowania nazistowskiego ustroju państwa, tj. o czyn z art. 256 § 1 k.k." – informuje nas prok. Waldemar Łubniewski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

To oznacza, że prokuratura nie wyklucza postawienia zarzutów dziennikarzom. Rąbka tajemnicy na ten temat uchylił prok. Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy, w odpowiedzi dla Centrum Monitoringu i Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (scan tej odpowiedzi opublikował przed świętami portal wPolityce.pl). „Operator telewizji miał natomiast prowokować pozostałe osoby do wypowiedzi o charakterze ksenofobicznym i rasistowskim" (...) Uczestnicy zarzucają operatorowi, że „chciał pomóc w przybiciu swastyki, zawiesić obraz (z Hitlerem – przy. aut.)". „Powyższe okoliczności stanowią przedmiot weryfikacji w śledztwie". Święczkowski ujawnił też, że TVN nie przekazał prokuraturze całego, kilkugodzinnego nagrania z ukrycia (dokonywali tego i dziennikarka, i operator), a jedynie fragmenty. Prokurator krajowy wytyka stacji, że posiadanie całego nagrania pozwoliłoby wszechstronnie wyjaśnić sprawę i potwierdzić, że „zaangażowani w tę sprawę reporterzy TVN dochowali standardów dziennikarskiej uczciwości i rzetelności".

Śledztwo było tajne

Zachowania dziennikarzy TVN są badane przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, która od lutego prowadzi śledztwo w sprawie podżegania do zorganizowania urodzin Hitlera w Wodzisławiu – śledztwo było tajne, nie wiedziała o nim nawet gliwicka prokurator.

Jak zeznał Mateusz S., organizator imprezy, urodziny Hitlera kazali mu zrobić nieznani mężczyźni pod groźbą zrobienia krzywdy jego rodzinie. Mieli mu dać na to 20 tys. zł – na ten trop wpadła ABW, która miała wątpliwości, jak to się stało, że na zamkniętą imprezę bliskich znajomych weszli dziennikarze z Warszawy, których nikt wcześniej nie znał.

Do dziś nie udało się namierzyć rzekomych inicjatorów. S. zeznał, że to nieznani mężczyźni chcieli, by zaproszono na imprezę dziennikarkę TVN. Jedną z hipotez tego śledztwa jest badanie, czy faktycznie nie była to prowokacja służb, które chciały zdyskredytować środowisko polskich nacjonalistów, a TVN był nieświadomie wykorzystany do tej prowokacji. Wywodzący się ze środowiska skinheadów Mateusz S. twierdzi, że nigdy wcześniej nie organizował rocznicy urodzin Hitlera.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA