fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mastercard Off Camera

Filmowa niezależność

Krystyna Janda i Lorenzo de Moor w filmie „Słodki koniec dnia”
Next Film
Jury festiwalu Mastercard Off Camera nagrodziło dwa bardzo różne filmy. Oba jednak dostrzegają zagrożenia, z jakimi musi się zmagać dzisiaj Europa.

Przez dziesięć dni na krakowskim rynku powiewały czerwono-żółto-czarne flagi Mastercard Off Camera. Krakowski festiwal to 400 gości i ponad 30 tysięcy widzów na 250 projekcjach – w kinach, na Bulwarach Wiślanych, na dachach kamienic, na placu Szczepańskim. To spotkania z reżyserami, aktorami oraz interesujące sekcje odzwierciedlające trendy we współczesnym kinie. No i dwa konkursy – międzynarodowy i polski.

W programie festiwalu dużo było w tym roku opowieści obyczajowych, o rodzinie i relacjach bliskich sobie ludzi. Ale żyjemy w niespokojnym czasie i uwagę jurorów przykuły filmy, których autorzy mierzą się z najtrudniejszymi problemami współczesności – niepokojami, podziałami społecznymi, narastającym radykalizmem, losem emigrantów. Oba konkursy wygrali twórcy, którzy nie bali się prowokacji mogącej wyrwać widza z samozadowolenia.

Political fiction po duńsku

Zwycięzca międzynarodowej rywalizacji „Wytyczanie drogi" – film „Sons of Denmark" – to mocne political fiction. Jest rok 2025. Po zamachu terrorystycznym, w którym zginęło ponad 20 osób, duńskie społeczeństwo zradykalizowało się. Popularność zyskał nacjonalistyczny polityk Martin Nordahl.

„Jest tylko jedna cywilizacja. Nasza. Odzyskamy Danię" – mówi Nordahl z trybun, żerując na strachu przed uchodźcami i niechęci do emigrantów, zwłaszcza pochodzenia arabskiego. Żyjący w takiej atmosferze 19-letni Irakijczyk Zakaria daje się zwerbować do terrorystycznej organizacji, gdzie zostaje mu powierzone najtrudniejsze zadanie: ma wziąć udział w zabójstwie Nordahla.

32-letni Ulaa Salim, urodzony w Kopenhadze syn imigrantów z Iraku, zrobił film o pełnym zaślepienia radykalizmie, który dotyka obu stron dzisiejszego konfliktu kultur. Pokazał nienawiść, ale też lęk przed obcymi i przeraźliwą nietolerancję.

– Kiedy sześć lat temu zaczynałem pracę nad scenariuszem, wykładowcy mówili mi, że nie powinienem go realizować, bo jest przesadzony, zbyt brutalny i nierealny. Dwa lata temu usłyszałem, że nie mogę go zrobić, bo wydaje się zbyt bliski rzeczywistości. Świadczy to o stanie współczesnej Europy – mówił w Krakowie Ulaa Salim.

Filmem o przemocy, gniewie, strachu i nierównych życiowych szansach są też „Potwory i ludzie" („Monsters and Men"). Reinalda Marcusa Greena zainspirowała prawdziwa historia. W 2014 roku na ulicy nowojorskiego Brooklynu policjant w czasie rutynowej kontroli zastrzelił czarnoskórego mężczyznę. Wydarzenie nagrał na komórce przygodny świadek.

„Potwory i ludzie" to historia trzech Afroamerykanów: owego świadka, którego życie w jednej chwili się zmieniło, oficera policji poddawanego nieustannym kontrolom z powodu koloru skóry i chłopaka, który chce zrobić sportową karierę. To film o dyskryminacji rasowej, ale też o szukaniu własnej tożsamości i wierności własnym wartościom.

Polska poetka i Europa

W konkursie filmów polskich znalazły się filmy oryginalne, osobiste, naznaczone piętnem autorów, takich jak m.in. Agnieszka Smoczyńska, Jagoda Szelc czy Bartosz Konopka.

– Oglądaliśmy produkcje specjalne, niezależne, ale nawet w tej kategorii widzę ogromną różnorodność. Nie mogę po tych seansach zdefiniować polskiego kina. Każdy film jest inny, a to świadczy o bogactwie kinematografii – powiedziała mi jedna z jurorek, laureatka Oscara za rolę w filmie „Pollock" Marcia Gay Harden.

Podobnie jak w „Wytyczaniu drogi", największe uznanie jury zyskał film o lęku przed obcymi i narastających w społeczeństwie podziałach i agresji. Bohaterką „Słodkiego końca dnia" Jacka Borcucha jest poetka, polska laureatka Nagrody Nobla (nagrodzona za tę rolę na festiwalu Sundance Krystyna Janda). Została za granicą w czasie stanu wojennego i z włoskim mężem mieszka w toskańskim mieście Volterra.

Starzejąca się kobieta nie ma już wielkich ambicji, osiągnęła wszystko. Rozmawia z córką, wnukami, chce, żeby mąż nie chodził w starych kapciach. I pozwala sobie na bliskie relacje z młodszym od niej o dwie dekady emigrantem z Egiptu, który prowadzi małą knajpkę.

Ten spokój jest jednak pozorny. Po ataku terrorystycznym w Rzymie wszędzie ze zdwojoną siłą wybucha nienawiść. Poetka, dziękując za tytuł honorowego obywatela miasta, pozwoli sobie na prowokację, która wybije wszystkich z dobrego samopoczucia. I oburzy.

Wolność myślenia

Jacek Borcuch zadaje pytania o wartości starej Europy, o los emigrantów, o dzisieszją rolę dawnych elit intelektualnych, ale też o granice wolności człowieka i artysty.

„Słodki koniec dnia" i „Sons of Denmark" zostały zrealizowane w kompletnie innych stylistykach. Ale jest w nich to samo zatroskanie kondycją dzisiejszej Europy. I uniwersalizm, bo zarówno Borcuch, jak i Salin podkreślają, że choć ich filmy mają korzenie w ich własnych krajach, są przecież europejskie.

Anna Trzebiatowska, dyrektorka artystyczna Mastercard Off Camera, mówi, że o filmowej niezależności decydują dzisiaj nie budżet czy producent, lecz wolność myślenia. W społeczeństwach dających się porwać ideologiom ta wolność myślenia i krytyczna postawa są szczególnie ważne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA