fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Bestseller Baracka Obamy. Rekordowa kwota za biografię

Michelle i Barack Obama uczestniczący w akcji czytania dzieciom, Waszyngton, marzec 2016.
AFP, Saul Loeb Saul Loeb
Była para prezydencka zawarła najdroższy w historii kontrakt na wspomnienia z lat w Białym Domu.

Wydawnictwo Penguin Random House ogłosiło, że Michelle i Barack Obama otrzymają 60 mln dolarów za dwie książki, w których osobno podsumują lata spędzone w Waszyngtonie. On będzie korzystał z notatek, które prowadził podczas sprawowania prezydentury, choć zaznaczył, że nie był w nich tak skrupulatny, jak by chciał.

Tajemnicą pozostaje, o czym napisze była pierwsza dama. Dotąd wydała jedynie książkę „American Grown" o ogrodzie, który prowadziła w Białym Domu.

Ogłoszona przez wydawnictwo kwota to rekordowa zaliczka wypłacona kiedykolwiek za dzienniki polityczne. Dwa lata temu „Washington Post" przepowiadał Barackowi Obamie jedną trzecią tej sumy. Jednak 44. prezydent USA odszedł z urzędu jako jeden z najbardziej popularnych przywódców świata, a do tego zajmuje wyjątkowe miejsce we współczesnej literaturze – jako autor i czytelnik.

W wywiadzie dla „New York Timesa" tuż przed końcem prezydentury opowiadał, jak książki pomogły mu przetrwać na szczytach władzy. I wcześniej na bieżąco dzielił się literackimi fascynacjami – uwielbia Szekspira i V.S. Naipaula, czytał „Zaginioną dziewczynę" Gillian Flynn, chwalił Junota Diaza i Jhumpę Lahiri za powieści o imigracji.

Swymi rekomendacjami pomógł lansować gwiazdy literackie, choćby Lauren Groff, autorkę „Fatum i furii" czy Colsona Whiteheada, którego „Underground Railway" ukaże się w Polsce wiosną. Obama wielokrotnie powoływał się na pisma Abrahama Lincolna i uchodzi za najbardziej oczytanego prezydenta od czasów tego wielkiego poprzednika.

Tydzień przed wyprowadzką z Waszyngtonu zaprosił na spotkanie autorów, m.in. Zadie Smith, Dave'a Eggersa i Barbarę Kingsolver. Rozmawiali o współczesności, ale też goście udzielali mu rad warsztatowych. Obama słuchał uważnie, mimo że za książki, które do tej pory napisał, chwalili go już koryfeusze literatury – Toni Morrison i Phillip Roth.

Wczesny debiut

Publikacja dzienników po zakończeniu prezydentury to już tradycja, ale Obama należy do zaledwie kilku przywódców USA, którzy karierę literacką zaczęli wcześniej.

Debiutował w 1995 r. autobiograficzną opowieścią „Odziedziczone marzenia. Spadek po moim ojcu" (Media Rodzina, 2007). Napisał ją, gdy ubiegał się fotel senatora w Illinois. Opowiadał o złożonej tożsamości etnicznej i formowaniu siebie jako czarnoskórego mężczyzny dorastającego w Ameryce. Sporo miejsca poświęcił lekturom, które go ukształtowały, tekstom Jamesa Baldwina czy Malcolma X.

Druga książka – „Odwaga nadziei" (Albatros, 2008) stanowiła jego credo, była podsumowaniem wiary w politykę optymizmu. Zawarł w niej ducha entuzjazmu, dzięki któremu zajął prezydencki fotel. Tytuł książki po raz pierwszy wykorzystał w 2004 roku, gdy na konwencji demokratów wygłosił płomienne przemówienie. To ono katapultowało go do politycznej pierwszej ligi.

W świecie literatury Barack Obama również jest w czołówce, chwalony za zdolność budowania opowieści i nasycania ich emocjami. Cenią go nawet tak wymagający czytelnicy, jakimi są dzieci. „Of Thee I Sing" – jego trzecia książka – została napisana w formie listu do córek. Przybliża osiągnięcia kilkunastu inspirujących Amerykanów, od malarki Georgii O'Keef po pierwszego prezydenta George'a Washingtona. Łączna sprzedaż trzech książek Obamy liczona jest w wielomilionowych nakładach i kilkunastu językach. Penguin Random House kupił prawa do wydania nadchodzących tomów na całym świecie. Kiedy się ukażą – jeszcze nie wiadomo.

Literatura prezydentów

Niewielu było prezydentów, których książki stały się czymś więcej niż wyprodukowanym bez polotu, a często i megalomańskim głosem w historii. Większość z nich rozpisywała się o osobistych dylematach i wątkach pobocznych, pomijając te kluczowe i kontrowersyjne. Tak robił Richard Nixon, który we wspomnieniach nie odniósł się do afery Watergate. Za najbardziej udane i godne lektury uważa się m.in. zebrane mowy i pisma Abrahama Lincolna, dzienniki Ulyssesa Granta czy wspomnienia Theodora Roosevelta z wojny amerykańsko-hiszpańskiej. J.F. Kennedy zaczął publikować wcześnie. Jego „Profiles of Courage", opowieść o odważnych senatorach, dziś jest zaliczana do klasyki literatury politycznej, ale nie ustają debaty o autorstwie książki. Wiele wskazuje, że Kennedy korzystał z tzw. ghostwritera.

Jimmy Carter napisał bodaj najwięcej książek spośród przywódców Ameryki, jednak najlepiej zapamiętano pierwszą w dorobku prezydentów powieść „The Hornet's Nest", jej akcja toczy się w czasie wojny o niepodległość USA. Roland Reagan detalicznie dokumentował każdy dzień sprawowania urzędu (z wyjątkiem rekonwalescencji po zamachu na jego życie), dlatego jego dzienniki cenione są jako wejrzenie w mechanizmy rządzenia w latach 80. XX wieku. Przebojem była autobiografia jedynego poddanego procedurze impeachmentu prezydenta Billa Clintona. Komplementy zbierał George W. Bush, bo w „Kluczowych decyzjach" odsłonił kulisy krytycznych momentów, m.in. ataku na WTC, rozpoczęcia wojny w Afganistanie i Iraku.

Aktualny prezydent USA – Donald Trump też ma na koncie przebój. Wydana 20 lat temu „The Art of Deal" to autobiografia rekina biznesu i poradnik zawierający 11-punktową formułę osiągania sukcesu. W kampanii prezydenckiej w 2016 roku Trump twierdził, że stworzył najlepiej sprzedającą się książkę o biznesie, ale to oczywiście nieprawda. Rozeszło się trochę ponad milion egzemplarzy. Dale Carnegie, ojciec literatury poradnikowej, przebija ten wynik 30-krotnie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: paulina_wilk@hotmail.com

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA