Reklama

Berlinale 2026: represje dla niepokornych i listy proskrypcyjne

„Yellow Letters”, „In a Whisper”, „Dao” to pokazane w Berlinie filmy, których tematem jest polityka, migracja i skrywane tajemnice rodzinne.

Publikacja: 16.02.2026 22:17

Berlinale 2026: represje dla niepokornych i listy proskrypcyjne

Foto: PAP/EPA

Jak przystało na Berlinale tegoroczny festiwal zaczął się od mocnych filmów politycznych. Bardzo dobre recenzje i wysokie noty w rankingu dziennikarskim „Screen International” dostał film Ilkera Cataka „Yellow Letters”. Tytułowe żółte listy to spisy tych, którzy w Turcji są podejrzewani o działalność wywrotową lub terrorystyczną. 

Reklama
Reklama

„Yellow Letters”: być artystą w Turcji

Ilker Catak urodził się w Berlinie, ale pochodzi z tureckiej rodziny i ojczyzna rodziców nie jest mu obojętna. Jego film to opowieść o małżeństwie artystów z Ankary – pisarza i aktorki, którzy nagle z wielkich gwiazd zamienili się w ofiary państwowego systemu represji. Nigdy nie byli prorządowi, ale bezpośredni powód wydaje się wręcz błahy: Darya po premierze nie chciała stanąć do wspólnej fotografii z politykiem. Żółte listy zaczynają im zwiastować kolejne represje: utratę pracy, domu. Razem z nastoletnią córką muszą przenieść się do Stambułu, do matki Aziza.

Pracując nad filmem bardzo uważałem, żeby nie opowiedzieć się stanowczo po którejkolwiek stronie. Chciałem, by widzowie wyrobili sobie własne zdanie, czasem przyznając rację mężczyźnie, czasem kobiecie 

Ilker Catak

Jednak Cetak nie zrobił filmu o polityce. Reżyser w „Yellow Letters” przygląda się niszczonej rodzinie. Każdy reaguje inaczej. Azis stara się być wierny własnym przekonaniom, a próbując utrzymać żonę i córkę zatrudnia się jako kierowca taksówki. W Daryi coś pęka – przyjmuje zaproszenie na casting do soap-opery produkowanej przez reżimową telewizję. A więc być wiernym sobie czy ugiąć się? I za jaką cenę? Każdy z tych wyborów dużo kosztuje.

Reklama
Reklama

— Pracując nad filmem bardzo uważałem, żeby nie opowiedzieć się stanowczo po którejkolwiek stronie. Chciałem, by widzowie wyrobili sobie własne zdanie, czasem przyznając rację mężczyźnie, czasem kobiecie — przyznaje reżyser.

Pewnie więc bliska jest mu postać matki Aziza, która z radością przyjmuje ich pod swój dach i stara się zrozumieć wszystkich: syna, synową, wnuczkę. 

Catak kręcił „Yellow Letters” w Niemczech. Berlin i Hamburg udawały Ankarę i Stambuł. To właśnie zaproponował mu producent. I ta strategia sprawdziła się. A sam Catak mówi, że może dzięki temu jeszcze mocniej poczuł, że film jest uniwersalny. Dziś w wielu miejscach świata „niepokorni” są represjonowani. 

„In a Whisper”: być gejem w Tunezji

Politycznym obrazem jest również „In a Whisper”. Absolwentka francuskiej szkoły filmowej La Femis, mieszkająca już na stałe we Francji Leyla Bouzid, swój pierwszy film „As I Open My Eyes” nakręciła w Tunezji, następny „A Tale of Love and Desire” we Francji. W obu opowiadała o tym, jak polityka wpływa na życie ludzi, na ich zachowania, uczucia.

Bohaterka pokazywanego na Berlinale „In a Whisper” mieszka w Paryżu. Ale jedzie do rodzinnego Sousse na pogrzeb wuja, którego zwłoki, odarte z ubrania, znaleziono na ulicy. Lilia jest lesbijką, zabiera ze sobą do rodzinnego miasta partnerkę, która jednak zatrzymuje się w hotelu. W tunezyjskim domu Lilii panuje dziwna atmosfera: rodzina chce godnie Dely’ego pochować, ale nikt nie mówi o okolicznościach jego śmierci. Wuj był gejem, co wszyscy skrzętnie ukrywali. Dziewczyna próbuje poznać okoliczności jego śmierci. Musi zmierzyć się z nieakceptacją homoseksualizmu, jakiejkolwiek „inności”. Te uprzedzenia sprawiły, że Daly nigdy nie żył tak, jak chciał. Tu, w Sousse, Lilia także musi kłamać na temat swojego życia. 

Reklama
Reklama

— W Tunezji od 1913 r. do dzisiaj homoseksualizm jest uznawany za przestępstwo. Kodeks Karny za „relacje seksualne osób tej samej płci” przewiduje karę do trzech lat więzienia. W zależności od rządu to prawo bywało mniej lub bardziej rygorystycznie przestrzegane. W ostatnich trzech latach liczba aresztowań i wyroków znacząco wzrosła — mówi reżyserka. 

W ten sposób „In a Whisper” jest nie tylko opowieścią obyczajową, lecz również w pełni polityczną. Bardzo zresztą bolesną: swój film, pełen niezgody, Leyla Bouzid kręciła we własnym domu, w którym się wychowała. 

Czytaj więcej

Cały filmowy świat w Berlinie. Startuje Berlinale

„Dao”: Być migrantem w świecie

Wokół spraw rodziny – jednego ślubu i jednego pogrzebu – zbudował swój film „Dao” Alain Gomis, genialnie włączając do filmu fragmenty dokumentalne. Pogrzeb odbył się we wsi w Gwinei-Bassau, gdzie bohaterka pochowała swojego ojca, który na stare lata wrócił z emigracji do domu. Wesele – w Paryżu, gdzie za mąż wychodzi jej córka i w ekskluzywnej, podmiejskiej posiadłości odbywa się jej wesele. A przecież Gomis pokazuje też castingi do filmu, jakby chciał przypomnieć, że historia emigranckiej rodziny wpisuje się w życie innych ludzi, także twórców „Dao”. I tak jego film w magiczny sposób łączy życie i śmierć, zachodnią Europę i Afrykę, tradycję i nowoczesność, dokument i fikcję. Powstaje wciągająca opowieść o globalizacji i gnającym świecie, w którym ważne są pamięć i poczucie własnej tożsamości. 

I tak polityka nie schodzi z berlińskiego ekranu. Nic dziwnego, bo przecież nie da się od niej uciec. Świat dziś jest porozrywany, niespokojny, coraz częściej demokracja ustępuje nacjonalizmowi. W krajach europejskich żyje coraz więcej migrantów, mieszają się kultury. I często dzienniki telewizyjne nie wystarczają. Artyści widzą więcej.

 

Reklama
Reklama
Film
Berlinale 2026: Złoty Niedźwiedź dla „Yellow Letters”
Film
Berlinale: Złoty Niedźwiedź dla mocnych „Yellow Letters” na festiwalu pokaleczonego świata
Film
Berlinale 2026: Pierwsze nagrody rozdane
Film
Legenda wraca na ekrany. Co wiemy o nowym filmie „Adam”?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama