Z tego artykułu się dowiesz:
- Jaką wizję Berlinale przedstawiła dyrektorka Tricia Tuttle?
- Jakie wyzwania stoją przed tegorocznym festiwalem filmowym w Berlinie?
- Jakie rodzaje filmów konkurują o Złote i Srebrne Niedźwiedzie?
- Jakie innowacyjne działania podejmują organizatorzy, aby przyciągnąć młodszą widownię?
- Jakie filmy i twórcy zostały uwzględnione w tegorocznej selekcji Berlinale?
To zaskoczenie, choć takiej decyzji można się było spodziewać po nowej dyrektorce Berlinale Tricii Tuttle, która kocha kino artystyczne i nieoczywiste. Na otwarcie festiwalu wybrała „No Good Men” afgańskiej reżyserki Shahrbanoo Sadat – niemiecką koprodukcję, której akcja rozgrywa się w kabulskiej redakcji tuż przed powrotem talibów do władzy.
Główną bohaterką jest w tym filmie Naru, jedna z niewielu kobiet-kamerzystek w telewizji w Kabulu. Po rozstaniu z mężem jest przekonana, że w Afganistanie, jak w tytule, „nie ma dobrych mężczyzn”. Zaczyna jednak zmieniać zdanie, gdy podczas reporterskiego zadania poznaje dziennikarza Qodrata. Przesycony polityką film oparty jest na prawdziwych wydarzeniach z życia reżyserki, która zagrała też główną rolę.
– To głęboko poruszające dzieło – mówi dyrektorka Tricia Tuttle. – Nikt inny nie robi dla afgańskiego kina tyle, co Sadat.
Berlinale w liczbach
Festiwal berliński, razem z canneńskim i weneckim należy do wielkiej, europejskiej trójki. Zimowy Berlin nie ściąga tylu gwiazd, co Lazurowe Wybrzeże czy Lido, ale ma ambitny program i wiernych widzów. Wystarczy spojrzeć na ubiegłoroczne liczby: w 2025 r. na Berlinale zjechało 17 135 profesjonalistów z branży filmowej, 1314 handlowców, 2429 przedstawicieli mediów z 78 krajów. Do tego, co ogromnie ważne, nie zawiodła publiczność – 336 tys. biletów na festiwalowe pokazy zostało sprzedanych w kinach. To ważne, bo Berlinale 60 proc. swojego budżetu pozyskuje samodzielnie – ze sprzedaży biletów i od sponsorów.