fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Koronawirus: system ochrony zdrowia chwieje się w posadach

Szpital Uniwersytecki we Wrocławiu
Sznur karetek pod szpitalami może stać się codziennością. Na zdjęciu Szpital Uniwersytecki we Wrocławiu
Reporter, Krzysztof Kaniewski
Gdy lekarze alarmują, że zaczyna brakować łóżek, politycy oskarżają ich o strach i brak zaangażowania.

Chaos, gorączkowe szukanie miejsc dla pacjentów z koronawirusem i odwoływanie zabiegów planowych – nieprzygotowany na jesienne zderzenie z pandemią system ochrony zdrowia chwieje się w posadach. A rząd, zamiast wspierać medyków, krytykuje ich ustami Jacka Sasina.

Chce się płakać

– O niedofinansowaniu ochrony zdrowia i problemach kadrowych mówiliśmy już podczas protestu głodowego. Dziś przekraczamy kolejne granice absurdu, łatając dziury personelem Covid „plus" – mówi Piotr Pisula z Porozumienia Rezydentów, które codziennie otrzymuje sygnały od lekarzy zmuszanych do pracy mimo kontaktu z zakażeniem. – Jeśli ktoś z personelu okaże się dodatni, pozostali nie są wysyłani na kwarantannę, a test robi się u nich, dopiero gdy rozwiną objawy. Najgorsze, że tacy lekarze, pielęgniarki czy technicy opiekują się pacjentami bez pewności, czy sami nie staną się źródłem zakażenia. Środki ochrony osobistej nie dają stuprocentowej pewności – dodaje dr Pisula.

W dodatku w wielu miejscach zaczyna brakować nie tylko kombinezonów, ale także maseczek: – Wczoraj rozdałem ostatnie zapasy masek FP2 pielęgniarkom ze zmiany. Nie wiem, jak będziemy sobie radzić dalej – mówi pediatra ze szpitala na południu Polski.

Czytaj także:

Anestezjolog z dużego szpitala w Warszawie usłyszała, że dyrekcja zapomniała poinformować o zakażonych pielęgniarkach. – Możliwe, że stanie blok operacyjny – mówi lekarka, która z ostatniego dyżuru wróciła załamana. – To nieprawda, że nic się nie dzieje. Jest źle. Chciało mi się płakać. Słyszę, że nie ma miejsc na oddziale intensywnej terapii (OIT), jest kolejka do przyjęcia, wentylujemy pacjentów na internie i chirurgii, niech się przyzwyczajają. Potem, na bloku operacyjnym podczas dużej operacji od pacjenta z nowotworem usłyszałam, że nie ma dla niego miejsca na OIT – będzie, kiedy odejdzie inny pacjent. A do tego czasu intensywną terapię mam prowadzić u niego na sali operacyjnej – relacjonuje lekarka.

Gdy medycy alarmują, że zmierzamy ku scenariuszowi z Włoch, gdzie ciężko chorych było więcej niż respiratorów, resort zdrowia stara się załagodzić sytuację zapowiedzią o przynajmniej częściowym złagodzeniu kar za nieumyślne błędy medyczne. Jak deklaruje rzecznik ministerstwa Wojciech Andrusiewicz, w niedługim czasie powstanie system, który zdejmuje z pracowników medycznych odpowiedzialność za niezawinione błędy medyczne, wzorowany na zachodnim systemie „no fault" („nie obwiniać"). Środowisko lekarskie podkreśla, że jest on niezbędny szczególnie w sytuacji pandemii i braku sprzętu, kiedy lekarze mogą być postawieni przed dramatycznym wyborem, kogo podłączyć do respiratora, a kogo nie.

Na razie jednak, zamiast systemu „no fault" i złagodzenia kodeksu karnego, medycy doczekali się krytyki ze strony ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, który w radiowej Jedynce powiedział, że rząd zabezpieczył wszystkie środki, a problemem jest brak zaangażowania medyków. „Występuje (...) brak woli części środowiska lekarskiego (...). Część tych obowiązków wykonywać nie chce (...) ze strachu przed epidemią" – mówił.

Słowa Sasina oburzyły medyków. Szefowie okręgowych izb lekarskich w oficjalnym piśmie zapytali premiera Mateusza Morawieckiego, czy to oficjalne stanowisko polskiego rządu, a prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja zauważył, że chociaż z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim jest w stałym kontakcie (jest członkiem powołanego we wrześniu siedmioosobowego zespołu ds. opiniowania zmian w ochronie zdrowia), nie miał sygnałów, że lekarze nie chcą wykonywać swoich obowiązków w czasie pandemii.

– To próby przerzucania na nas odpowiedzialności za niewydolny system. Absurdalne tezy o braku chęci niesienia pomocy przez lekarzy nie poprawią sytuacji. Oczekujemy określenia długofalowej strategii – mówi szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski.

Polska w ogonie

We wtorek potwierdzono 5068 nowych przypadków Covid-19, najwięcej w Małopolsce (898), na Mazowszu (552) i na Śląsku (441). Chorzy na koronawirusa zajmują 5669 szpitalnych łóżek i 421 respiratorów, a w kwarantannie jest 212,4 tys. osób.

Od początku pandemii pozytywny wynik testu stwierdzono u 135,3 tys. Polaków, a 3101 zmarło. Jednocześnie resort zdrowia poinformował, że liczba zgonów na 1 mln mieszkańców wynosi w Polsce 80 i nasz kraj znajduje się na końcu europejskiej listy. Najwięcej zgonów na milion mieszkańców odnotowano w Belgii (878), Hiszpanii (708), Wielkiej Brytanii (631) oraz we Włoszech (599). Mniej niż w Polsce jest ich w Grecji (44) i na Litwie (38).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA