fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Zarzuty za blisko milion

Fotorzepa/Jakub Ostałowski
Katowicka prokuratura przedstawiła zarzuty politykowi PSL Janowi Buremu..

Byłego już posła PSL Jana Burego agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w środę późnym wieczorem w Warszawie. Na ulicy, chwilę po tym jak wyszedł z restauracji. Czekają go zarzuty korupcyjne, a chodzić ma o łapówki sięgające nawet miliona złotych.

Agenci zatrzymali eksposła na polecenie katowickiej Prokuratury Apelacyjnej, która wraz z CBA prowadzi duże i wielowątkowe śledztwo dotyczące polityczno - biznesowego układu na Podkarpaciu, skąd pochodzi Bury. Według informacji „Rzeczpospolitej" zatrzymanie polityka ma związek z jego zachowaniem w ostatnich kilku dniach.

- Były poseł wykazywał nadzwyczaj dużą aktywność ruchową. Niemal cały czas był poza miejscem zamieszkania, odwiedzał różne miejsca i osoby, był na lotnisku – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.

Bury prawdopodobnie odbywał podróże samolotem, ale przemieszczał się nimi w ramach kraju. Intensywność spotkań była tak duża, że wzbudziła czujność śledczych, którzy przypuszczali – a może nawet mieli dowody na to – że nadzwyczajna aktywność byłego posła wiąże się z próbą ukrywania majątku mogącego pochodzić z nielegalnych źródeł.

W ciągu co najmniej kilkunastu godzin przed zatrzymaniem polityk PSL był obserwowany przez agentów CBA. Według informacji „Rzeczpospolitej" akcję jego zatrzymania osobiście nadzorował szef Biura Paweł Wojtunik. W czwartek po południu Bury został dowieziony do katowickiej prokuratury, gdzie czeka go przesłuchanie i zarzuty. Do godzin popołudniowych przesłuchanie jeszcze się nie rozpoczęło – ze względu na oczekiwanie na adwokata byłego posła.

Jan Bury - lider ludowców na Podkarpaciu nie dostał się do Sejmu VIII kadencji.

.- Sprawa do której został on zatrzymany dotyczy korupcji, a nie zarzutów z wniosku o uchylenie immunitetu - mówi „Rzeczpospolitej" Leszek Goławski, rzecznik katowickiej apelacji.

Kto miałby korumpować polityka? Marian D. - prezes firmy paliwowej z Leżajska i główny podejrzany w aferze podkarpackiej.

Według nieoficjalnych informacji zarzuty w głównym wątku śledztwa dla Burego były kwestią czasu, o czym kilkakrotnie pisała „Rzeczpospolita". Powód? Zarzut wręczenia mu korzyści za wsparcie w uzyskaniu m.in. kontraktów paliwowych już wcześniej usłyszał Marian D. – Skoro ma go dający, to logiczne, że będzie go miała osoba wskazana jako biorąca – mówi nasz rozmówca z wymiaru sprawiedliwości.

Według nieoficjalnych informacji chodzi o łapówki - rozłożone na kilka lat - mające sięgać łącznie nawet miliona złotych, w tym także sztabkę złota. Do ich dawania posłowi w zamian za pomoc w załatwianiu najróżniejszych spraw, Marian D. miał przyznać się w śledztwie.

- O postawionych zarzutach poinformujemy po przeprowadzeniu czynności – mówi prok. Goławski.

Dlaczego zarzut korupcji nie znalazł się we wniosku o uchyleniu Buremu immunitetu jaki ok. miesiąc temu trafił do Sejmu?

- Ponieważ wtedy nie były zakończone wszystkie czynności które by to umożliwiały - odpowiada prok. Goławski.

Złotem w sztabkach paliwowy biznesmen Marian D. miał korumpować wielu wysokich urzędników. - o czym w śledztwie sam opowiadał. Dotąd agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego znaleźli jedną taką sztabkę - latem zeszłego roku w mieszkaniu księdza Roberta M., proboszcza katedry polowej (w tym samym śledztwie w lipcu 2014 r. przeszukali m.in. gabinety Burego i wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza).

Jan Bury ma kłopoty także z innego powodu: ta sama katowicka prokuratura twierdzi, że wpływał on na obsadę konkursu w NIK i na wyniki jednej kontroli Izby. W tym wątku – kiedy Bury jeszcze był posłem - skierowała wniosek o uchylenie mu immunitetu. Śledczy uważają, że przez bezprawne zabiegi polityka, wiceszefem delegatury Izby został Paweł Adamski, jego znajomy i były asystent. Forsowany przez posła kandydat otrzymał stanowisko, choć – zdaniem prokuratury – miał najmniejszą wiedzę i doświadczenie ze wszystkich o nie zabiegających. Inny zarzut czekający Burego dotyczy wpływania na wyniki kontroli NIK w sprawie budowy farmy wiatrowej w gminie Chmielnik, czym polityk miał być osobiście zainteresowany.

Nad Janem Burym od dawna zbierały się ciemne chmury. A to z powodu tzw. afery podkarpackiej, czyli łapówek za pośrednictwo w załatwieniu spraw w państwowych urzędach. O polityku PSL w kontekście tej sprawy zrobiło się głośno w lipcu 2014 r., kiedy CBA na zlecenie prokuratury przeszukało jego pokój w hotelu sejmowym, biuro i dom. Agenci weszli wtedy łącznie do kilkunastu miejsc, szukali dokumentów i sztabek złota, którymi Marian D. miał płacić wysokim urzędnikom za załatwianie spraw. U posła żadnych sztabek nie było.

Katowicka prokuratura przedstawiła zarzuty

– Usłyszał sześć zarzutów dotyczących przyjęcia korzyści majątkowych wartości ponad 900 tys. złotych – mówi Leszek Goławski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. – Powodem nagłego zatrzymania była obawa matactwa ze strony podejrzanego i grożąca mu surowa kara - do 12 lat więzienia – dodaje.
 
Polityk miał przyjmować korzyści w latach 2008-2012, czyli w czasie, kiedy był wiceministrem w resorcie skarbu, oraz pózniej, już jako poseł. Jedną z największych łapówek, wynoszącą ok. 700 tys. zł - jak wynika z zarzutu - miał przyjąć za załatwienie sprawy w sądzie administracyjnym.
 
- Mojemu klientowi przedstawiono zarzuty, nie przyznał się do ich popełnienia – powiedziała dziennikarzom Karolina adwokat polityka, Karolina Margulewicz-Fortuna.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA