fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Ks. Mazurkiewicz: Kościół ma szansę na pokutę i odrodzenie

123RF
- Myślę, że dużą uwagę należy zwracać na kandydatów do stanu duchownego. Na ich dojrzałość emocjonalną i tożsamość seksualną - mówi ksiądz Dariusz Mazurkiewicz.

Katolicka Agencja Informacyjna poinformowała, że jeden z bohaterów filmu „Tylko nie mów nikomu”, prawnik Artur Nowak, spotkał się z księdzem i zgłosił przypadek molestowania przez jednego z kapłanów diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Nie mogę ujawniać informacji z prywatnych doświadczeń pana Nowaka i naszej rozmowy. Wolałbym, żeby to on o nich opowiadał. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że jako delegat [biskupa diecezjalnego ds. ochrony osób małoletnich przed wykorzystywaniem seksualnym – przyp. PL] spotkałem się z nim jeszcze przed premierą filmu. To było, zdaje się, w pierwszej połowie marca tego roku, w Poznaniu. Pan Artur zgłosił mi popełnienie przestępstwa molestowania seksualnego przez jednego z duchownych z naszej diecezji. Później kontaktowaliśmy się jeszcze telefonicznie.

Spotkaliście się w Poznaniu, czyli poza kurią?

Tak. Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Jednak wychodzę z założenia, że do spotkań z ofiarami molestowania seksualnego zasadniczo powinno dochodzić poza budynkiem kurii. W okolicznościach i czasie dogodnym dla nich. Tu chodzi przecież o to, by ktoś kto mi zaufał, a kto przychodzi do mnie z ogromnym bólem i krzywdą wyrządzoną przez kapłana, mógł w sposób swobodny o sprawie porozmawiać. Bez strachu wyznać wszystko, co wydarzyło się całkiem niedawno albo wiele lat temu.

W sprawie zawiadomienia Artura Nowaka, postępowanie w sprawie duchownego się toczy?

Mieliśmy już wcześniej zgłoszenie dotyczące tego kapłana. Relacja pana Nowaka wzmocniła oskarżenie. Kapłan ten został zawieszony we wszelkich czynnościach kapłańskich. Nie wolno mu też pracować w duszpasterstwie. Jego sprawa została przekazana do Rzymu i zgłoszona do organów ścigania.

Kiedy osoba skrzywdzona przez kapłana zgłasza się do delegata biskupa, to jak krok po kroku te procedury przebiegają?

Na początku, jak mówiłem, jest zawsze wysłuchanie ofiary. I to jest bardzo trudny moment dla osoby, która wraca do wyrządzonej jej krzywdy. Dlatego byłem zaskoczony tym, co zobaczyłem w filmie braci Sekielskich. Tam jest scena przyjęcia takiego zawiadomienia. Ksiądz rozmawiający z ofiarą (dziś dorosłą kobietą) każe jej przysiąc na Pismo Święte, że ona mówi prawdę. To jest niedopuszczalne! To ma być, raz jeszcze powtórzę, wysłuchanie ofiary.

A obecność innej osoby, która na takie wysłuchanie przyszła?

W innej scenie filmu Sekielskich ksiądz prosi by osoba towarzysząca ofierze wyszła. W mojej praktyce nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Powiem więcej, przy wysłuchaniu osoby małoletniej obecność rodzica, wychowawcy lub psychologa jest wręcz konieczna. Tak bywa również przy wysłuchaniu osoby dorosłej. To przecież często jest ktoś, kto daje tej skrzywdzonej osobie poczucie bezpieczeństwa. Dlatego absolutnie nie można czynić z rozmowy z osobą skrzywdzoną przez księdza prokuratorskiego przesłuchania.

Co dzieje się dalej?

Po wysłuchaniu ofiary sporządzam protokół, który podpisuje osoba zgłaszająca wykorzystanie seksualne. Czasami też konsultujemy jego treść za pośrednictwem korespondencji mailowej. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji.

Gdzie podpisany protokół trafia?

Pierwszy o sprawie zawsze dowiaduje się biskup diecezjalny. Często, zresztą, jest też i tak, że pierwsze zgłoszenie trafia do biskupa a dopiero on kieruje tę osobę do mnie. Kiedy rozmawiamy z biskupem na temat konkretnego zgłoszenia, to zawsze proponujemy skrzywdzonej osobie pomoc psychologiczną. Pytamy: czy taka pomoc jest potrzebna? Jeśli tak, to w całości ją finansujemy. Jednak poszkodowani decydują się na taką terapię niezwykle rzadko. Zdarzały się nieliczne przypadki, że to rodzice poszkodowanej osoby nieletniej chcieli taką rozmowę z psychologiem przeprowadzić.

Czy w takim razie osoby molestowane przez kapłanów proszą o pieniądze?

Nie spotkałem się w swojej praktyce z takim przypadkiem.

Co dzieje się z oskarżonym księdzem? 

Kiedy mamy już pisemne zgłoszenie molestowania, to zawsze biskup podejmuje decyzję co do dalszych jego losów.

Ale to nie jest jeszcze – w rozumieniu Kodeksu Prawa Kanonicznego - tzw. etap sądowy sprawy?

Absolutnie nie. To jest dopiero etap jej przyjęcia. Zgodnie z kanonem 1722 Kodeksu Prawa Kanonicznego biskup diecezjalny ma prawo odsunąć od posługi kapłańskiej osobę, wobec której stawiane są poważne zarzuty. Najczęściej jest to zawieszenie w czynnościach kapłańskich. Także zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą, jeśli podejrzenie dotyczyło tej sfery pracy duszpasterskiej. Zresztą, jest to też wyraźnie zapisane w wytycznych Konferencji Episkopatu Polski [z 6 czerwca 2017 r. - przyp. PL] dotyczących tego wstępnego dochodzenia. Wszystko zależy od kilku czynników: od tego czy doniesienie dotyczy czynów popełnionych niedawno, pracy z dziećmi i młodzieżą czy też osób niepełnosprawnych. Każda sprawa jest inna. Kiedy biskup podejmuje środki dyscyplinarne wobec konkretnego kapłana, wobec którego są formułowane zarzuty, najczęściej nie może on spowiadać, odprawiać publicznie mszy świętych i jest odsuwany od pozostałych czynności duszpasterskich, a nawet umieszczany w miejscu, gdzie nie będzie mógł mieć kontaktu z dziećmi i młodzieżą. Z oskarżonych w naszej diecezji księży nikt nie pracuje duszpastersko.

W filmie „Tylko nie mów nikomu” pokazane zostały sytuacje kapłanów, odsuwanych od kapłaństwa i duszpasterstwa przez swoich biskupów a mimo to nadal prowadzących rekolekcje czy spotkania z dziećmi i młodzieżą.

Według mnie takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. W naszej diecezji, kiedy biskup podejmuje decyzję wobec konkretnego kapłana (a dotyczy ona podejrzeń o molestowanie seksualne) sprawa jest wszechstronnie badana. I zakaz pracy duszpasterskiej jest egzekwowany.

Ile takich przypadków z księdza diecezji znalazło się w raporcie opublikowanym przez Konferencję Episkopatu Polski w marcu tego roku?

Brałem udział w pracach nad tym dokumentem. Z tego co pamiętam, są w nim przywołane 382 przestępstwa pedofilii od roku 1990 do 2018 z terenu całej Polski. Z naszej diecezji jest to 8 lub 9 przypadków. I ci odsunięci od duszpasterstwa kapłani w żaden sposób nie oszukiwali swojego przełożonego, czyli biskupa diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, jeżdżąc do innych parafii, poza diecezję. Nie byli też w żaden sposób ukrywani.

Czy taki kapłan, odsunięty przez biskupa od duszpasterstwa, może nadal odprawiać mszę świętą?

Tak. Tylko bardzo często jest to pozwolenie na tzw. prywatną celebrację. Bez udziału wiernych. Dodam, że dotyczy to często sytuacji, kiedy nie mamy jeszcze do czynienia z potwierdzonym przestępstwem a jest duże niebezpieczeństwo, że te czyny mogą się powtarzać. Natomiast jeżeli zgłoszenie dotyczy czynu dawnego, czyli popełnionego 30 lat temu lub też jeszcze dawniej, a później nie było na temat tego kapłana żadnych zgłoszeń, to wówczas nie trzeba (wedle przepisów kanonicznych) odsuwać takiego księdza od pracy duszpasterskiej. Wszystko zawsze jest w rękach biskupa. Oczywiście, ja przynajmniej nie zetknąłem się w swojej pracy z sytuacją, by przestępca tego typu, molestujący seksualnie nieletnich, miał tylko jedną ofiarę.

W tych 8 czy 9 przypadkach kapłanów z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, opisanych w raporcie Komisji Episkopatu Polski decyzję podejmowała watykańska Kongregacja Nauki Wiary?

Tak. To jest ostateczna kościelna instancja, która decyduje w każdej zgłoszonej sprawie.

Czy w tych przypadkach, o których ksiądz mówi, procesy kościelne zostały zakończone?

Nie we wszystkich. Choć muszę przyznać, że te procedury i czas oczekiwania na decyzję Watykanu nie są zbyt długie. Teraz jest to kilka miesięcy. Wszystko zależy od ilości materiału dowodowego, który należy zebrać.

Co Kościół w Polsce może jeszcze zrobić w sprawie pedofilii?

Przede wszystkim zająć się prewencją. Myślę, że dużą uwagę należy zwracać na kandydatów do stanu duchownego. Na ich dojrzałość emocjonalną i tożsamość seksualną. Nie można tych tematów odsuwać. Do seminariów trafia ostatnio sporo osób po studiach, z dużym bagażem życiowym, ale też zdarzają się alumni, którzy przychodzą do nas prosto po maturze. Każdy z nich ma swoją historię życia. Skupienie się na formacji ludzkiej zmierzającej do ukształtowania w nich dojrzałej osobowości to jeden z ważniejszych elementów prewencji. Należy również edukować wszystkich, którzy mają kontakt wychowawczy z dziećmi i młodzieżą oraz wdrażać programy zapewniające bezpieczeństwo dzieciom i młodzieży. W naszej diecezji rozpoczynamy właśnie wdrażanie programu „Bezpieczny wypoczynek”.

Czy Kościół w naszym kraju może zrobić coś jeszcze dla ofiar?

Nie zamiatać spraw pod dywan i stanowczo reagować na pojawiające się przypadki przestępstw seksualnych ze strony ludzi Kościoła. Potrzeba wiele wrażliwości na ludzką krzywdę. Nie wolno udawać, że nic się nie dzieje i marginalizować problem. Kiedyś już zaniedbaliśmy sprawę lustracji i do dzisiaj ten temat co jakiś czas powraca. Myślę, że Kościół w Polsce nie może teraz popełnić podobnego błędu. To szansa na wielką pokutę i odrodzenie. Trzeba tylko z tej szansy skorzystać.

*Ks. dr Dariusz Mazurkiewicz ma 47 lat. Jest adiunktem w Katedrze Prawa Kanonicznego na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego i rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA