fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Włochy, chory człowiek Europy

Władze zamknęły wejście do wielu atrakcji turystycznych Mediolanu – w tym katedry
AFP
Liczba zakażonych we Włoszech skoczyła o połowę. Rzym kontroluje sytuację?

Układ nagle się odwrócił. Od dwóch miesięcy świat próbuje otoczyć Chiny kordonem sanitarnym i powstrzymać w ten sposób rozwój koronawirusa. Ale w środę to władze w Pekinie wprowadziły obowiązek kwarantanny dla osób przybyłych z najbardziej dotkniętych epidemią krajów.

– Świat nie jest gotowy na rozprzestrzenianie się choroby poza Chiny, na nadchodzącą pandemię – ostrzegł dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Ghebreyesus.

Przeczytaj także: Epidemia COVID-19 może pogorszyć relacje Chin z Rosją

Autorytarny system spowodował, że na przełomie listopada i grudnia Chiny straciły wiele cennych tygodni nie wprowadzając radykalnych środków w walce z wirusem. Później jednak Xi Jinping poszedł w walce z chorobą na całość, nie wahając się w szczególności odciąć od reszty kraju zamieszkałą przez blisko 60 mln osób prowincję Hubei. Co prawda, do dziś koronawirusem zaraziło się w ChRL przeszło 80 tys. osób, a ok. 3 tys. zmarło, jednak póki co intensywność zarażeń wyraźnie spada. W środę jej ofiarą padły 54 osoby, najmniej od wielu tygodni.

Czy ta optymistyczna tendencja się utrzyma, nie wiadomo. Wygląda na to, że teraz niezależnie od Chin kolejne państwa przekształciły się w ogniska rozprzestrzeniania się epidemii. W Azji chodzi przede wszystkim o Koreę Południową, gdzie w środę liczba zarażonych wzrosła do blisko półtora tysiąca osób, co obejmuje pierwszego żołnierza należącego do liczącego 26 tys. ludzi amerykańskiego kontyngentu na półwyspie.

Ale w Europie strach rozsiewają przede wszystkim Włochy. W ciągu doby liczba zachorowań wzrosła tu o 45 proc., dochodząc do prawie 350 osób (bilans ofiar śmiertelnych sięgał w środę w południe 12 osób). Jednocześnie to Włosi lub osoby, które przybyły z Włoch, stały się roznosicielami wirusa w kolejnych krajach Europy, od Hiszpanii po Grecję, Austrię czy Niemcy. Z tego powodu w hotelach w Innsbruku, francuskim Beaume oraz na Teneryfie władze objęły kwarantanną wszystkich gości.

To siłą rzeczy nasuwa pytanie o zdolność powstrzymania epidemii przez Włochy, kraj, który od dekad nie potrafi przełamać gospodarczego marazmu i politycznej niestabilności. Zdaniem premiera Giuseppe Contego fundamentalny błąd został popełniony w szpitalu w Codogno koło Mediolanu, gdzie bez przeprowadzenia badań wypuszczono osobę zarażoną koronawirusem.

– To, co mówi premier, jest bardzo ofensywne, to jest niedopuszczalne – nie wytrzymał szef służby zdrowia Lombardii Giulio Gallera. Bo jego zdaniem pacjent nie miał ani gorączki, ani nie kaszlał, gdy wypisano go ze szpitala.

Faktem jednak pozostaje, że do tej pory włoskim władzom nie udało się ustalić „pacjenta zero”, czyli tego, od którego choroba zaczęła się rozprzestrzeniać najpierw na Lombardię i sąsiednie Veneto, a później na cały kraj. Tempo rozwoju choroby jest zaś błyskawiczne, skoro w miniony piątek we Włoszech zarażone były oficjalnie tylko trzy osoby.

Choć obie najbardziej dotknięte prowincje należą do najbogatszych w kraju (tu powstaje 1/3 dochodu narodowego i stąd wychodzi połowa eksportu), okazało się, że szpitale nie nadążają za epidemią. Uznano więc, że osoby, które przebywały w otoczeniu chorych mają same zamknąć się na 14 dni w mieszkaniach, mierzyć dwa razy dziennie temperaturę i być w stałym kontakcie z lekarzem. Miejsc w szpitalach dla nich bowiem nie ma.

– Powstaje pytanie, dlaczego Włochy są jedynym dużym krajem Zachodu, gdzie koronawirus rozprzestrzenia się mimo środków zapobiegawczych podjętych w całej Europie – napisał w nocie dla inwestorów ekonomista ING Marco Protopapa.

Epidemia zbiera także ogromne ekonomiczne żniwo. Jest już właściwie przesądzone, że w tym roku, po raz czwarty od 2012 r., Włochy znajdą się w recesji. A to kraj, który w czasie ostatniego kryzysu finansowego stracił 9 proc. dochodu narodowego, do tej pory zdołał odbudować tylko połowę tej straty.

W państwo, które czerpie aż 13 proc. PKB z turystyki, bardzo mocno uderzają restrykcje w podróżowaniu, podobnie jak wstrzymanie wielu imprez gospodarczych (np. międzynarodowych targów meblarskich w Mediolanie) i zawieszenie kontraktów handlowych, np. z Chinami.

Epidemia znowu postawiła więc na agendzie pytanie, czy Włochy są w stanie obsługiwać ogromny (2,5 bln euro) dług. Na razie Rzym nie podaje tego w wątpliwość, ale nie jest wykluczone, że wystąpi do Brukseli o przejściowe poluzowanie limitów deficytu budżetowego.

Włochy wpisują się jednak w szersze zjawisko „pandemii ekonomicznej”, w wyniku której światowa gospodarka może stracić około 1 bln dolarów – szacuje Oxford Economics. To 2/3 tego, co kosztowało zjednoczenie Niemiec.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA