fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Stare BTE tylko dla banków

123rf
Klauzula wykonalności BTE nie przerywa przedawnienia należności na rzecz nabywcy, jeśli nie jest nim bank.

To sedno piątkowej uchwały Sądu Najwyższego, która istotnie ogranicza zakres stosowania tego narzędzia egzekucji przez banki.

Wprawdzie od 27 listopada 2015 r. banki nie mogą już wystawiać bankowych tytułów egzekucyjnych (BTE), ale wcześniej wystawiały ich rocznie kilkaset tysięcy i nie utraciły one mocy, więc mogą ich być, zwłaszcza w rękach firm windykacyjnych, wciąż nawet miliony.

Przypomnijmy, że mają one taką samą moc jak wyrok, a do egzekucji wystarczy prosta sądowa czynność – nadanie klauzuli wykonalności, która na dodatek przerywa bieg przedawnienia (przy roszczeniach o spłatę kredytu jest ono krótkie – trzy lata od dnia wymagalności).

Kredyt Bogusławy C., której bank wypowiedział umowę z powodu dwumiesięcznej zaległości w spłacie, stał się wymagalny od 6 lipca 2011 r. 4 czerwca 2014 r. bank sprzedał (scedował) go Funduszowi Inwestycyjnemu, a swój wniosek o egzekucję wycofał. W tej sytuacji Fundusz pozwał Bogusławę C. o zapłatę niespłaconego długu, ale Sąd Rejonowy Szczecin-Prawobrzeże stwierdził, że minęły trzy lata i roszczenie się przedawniło. Wprawdzie wystawiona jeszcze na rzecz banku klauzula wykonalności na BTE przerwała bieg przedawnienia i trzyletni okres biegł na nowo, ale tylko na rzecz banku, a nie nabywcy roszczenia – stwierdził Sąd Rejonowy.

Rozpatrując apelację funduszu, Sad Okręgowy w Szczecinie powziął co do tego wątpliwości, i zwrócił się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym o ich rozstrzygnięcia.

Uchwała SN nie zostawia wątpliwości: – Wniosek o nadanie klauzuli wykonalności BTE nie przerywa biegu przedawnienia roszczenia objętego tym tytułem wobec cesjonariusza niebędącego bankiem.

– Nasze stanowisko, zarysowane już w uchwale z 29 czerwca 2016 r., oznacza odstępstwo od zasady, że nabywca wierzytelności obejmuje ją w stanie, w jakim przysługiwała zbywcy, ze wszystkimi prawami, także co do przedawnienia – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Marian Kocon. – Odstępstwo spowodowane jest tym, że BTE jest szczególnym narzędziem, wyraźnym przywilejem dla banków, i inne podmioty, niemające prawa z tych ułatwień korzystać, nie mogą korzystać także z przerwania przedawnienia dokonanego na rzecz banku. – Z przerwy przedawnienia uzyskanego przez pierwotny bank może natomiast skorzystać inny bank, nabywca wierzytelności – dodał sędzia Kocon.

– Po raz kolejny jestem zaskoczony orzeczeniem SN w sprawie BTE – wskazuje Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich. – Będzie ono bowiem niekorzystne nie tylko dla banków, ale też dla bezpieczeństwa obrotu prawnego. Tym bardziej że może wywoływać skutek wstecz: nabywcy wierzytelności sądzili, że nie są przedawnione, a okazuje się, że są. Nie ma znaczenia, komu dług przysługuje – długi trzeba spłacać. Trudno się oprzeć wrażeniu, że SN ulega pewnym populistycznym emocjom, by chronić dłużników.

Marcin Łochowski - sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie

Ten werdykt SN jest wyrazem koncepcji, że mamy do czynienia z przywilejem banków, więc dotyczy on tylko banków, a nie innych osób czy firm. Może spowodować on jednak poważne komplikacje, gdyż w zależności w czyich rękach będzie obecnie należność stwierdzona BTE, może być przedawniona bądź nie. Może to zablokować sprzedaż wierzytelności, z czego banki masowo korzystają. Ciekawe mogą być też skutki uchwały w relacjach sprzedawca wierzytelności – bank a ich nabywcy niebędący bankami. Ci drudzy mogą powoływać się na błąd co do stanu prawnego nabytej należności i próbować odstąpić od takich umów bądź odwoływać się do przepisów o rękojmi za wady prawne kupionego prawa.

Sygn. akt: III CZP 17/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA