fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konfederacja

Korwin-Mikke: Biedacy to skarb. Tylko nierówność jest sprawiedliwa

Fotorzepa, Robert Gardziński
"Kto chce zlikwidować biedę – w sensie: wprowadzić równość – ten likwiduje podstawową sprężynę rozwoju i bogacenia się. Tylko nierówność jest sprawiedliwa i twórcza" - przekonuje poseł Konfederacji, lider partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke.

Odnosząc się do sytuacji gospodarczej Chin Janusz Korwin-Mikke przypomniał zmiany polityczne w tym kraju w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku.

Po śmierci Mao Zedonga aresztowano wdowę po nim oraz pozostałych członków bandy czworga - radykalnych działaczy Komunistycznej Partii Chin, odgrywających czołową rolę w czasie rewolucji kulturalnej. Władzę w kraju przejął Deng Xiaoping, który rozpoczął reformy. W Chinach powstały specjalne strefy ekonomiczne otwarte dla zagranicznego kapitału, na wsi zlikwidowano kolektywizm, rozpoczęto stopniowe wprowadzanie gospodarki rynkowej.

Czytaj także:
Chiny: Żyła za 1 zł dziennie, ważyła 22 kg. Studentka nie żyje

Zdaniem posła Konfederacji, Deng Xiaoping "pozwolił ludziom na bogacenie się, co istotnie nastąpiło". "Gdy w 1989 roku studenci zaczęli na Placu Niebiańskiej Bramy domagać się wprowadzenia, jak w Unii Europejskiej, socjal-demokracji, Deng kazał do nich strzelać – i dzięki temu Chiny osiągnęły to, co osiągnęły" - napisał na Facebooku Korwin-Mikke.

Jego zdaniem, gdyby Deng Xiaoping w 1989 r. ustąpił "tym naiwnym buntownikom", dziś Chiny zabiegałyby o pożyczki u George'a Sorosa i żyłyby na poziomie z 1995 r.

"'The Economist' pokazuje (w cenach z 2010 roku), że liczba ludzi zarabiających poniżej 2300 yuanów spadła z 800 milionów w 1978 do poniżej 10 mln" - stwierdził lider partii KORWiN. Według niego, "na szczęście" nie oznacza to likwidacji biedy.

Korwin-Mikke dodał, iż zwolennicy lewicy wskażą, że w Chinach nadal jest nierówność i "rozwarstwienie społeczne". "I bardzo dobrze! Dzięki temu jest tam wzrost – mimo że tamtejszy kapitalizm nie jest aż tak 'dziki', jak w XIX wieku w USA" - napisał poseł.

Zaznaczył, że gdy w Chinach człowiek biedny, zarabiający 2,3 tys. yuanów widzi "bogacza" zarabiającego pół miliona yuanów, to "od razu bierze się do roboty, bo też chce tyle zarabiać".

"W kraju socjalistycznym, jak Francja czy Polska, bierze się do przeprowadzenia ustawy obkładającej tamtego 50-proc. podatkiem" - dodał Korwin-Mikke.

Według niego, biedacy to skarb. "Kto chce zlikwidować biedę – w sensie: wprowadzić równość – ten likwiduje podstawową sprężynę rozwoju i bogacenia się. Tylko nierówność jest sprawiedliwa i twórcza" - podkreślił poseł Konfederacji.

Wyraził ubolewanie, że od kilku lat Chińska Republika Ludowa przeprowadza za pomocą ustaw socjalnych "sztuczną likwidację biedy". Zdaniem Korwin-Mikkego, oznacza to zahamowanie rozwoju Chin.

Lider partii KORWiN napisał, że biedak pracuje ciężej od bogacza, ponieważ chce wyjść z biedy. "I odwrotnie: bogacz mniej przykłada się do bogacenia, bo nie musi wychodzić z biedy" - dodał. Podkreślił, że to samo dotyczy krajów.

"Chiny biedne chciały się szybko bogacić. Chinom zamożnym już tak na tym nie zależy. Więc zostaną dogonione przez jakąś wychodzącą z komunizmu Brazylię czy inny kraj" - stwierdził.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA