Niekiedy zupełnie nieoczekiwane i zaskakujące stanowiska w tej sprawie dobrze pokazują, jak liderzy poszczególnych ugrupowań rozumieją swoje interesy i w jaki sposób chcą się komunikować z własnym elektoratem. Spoistość z innymi własnymi poglądami nie ma tu szczególnego znaczenia, nawet jeśli są to poglądy dotyczące integracji europejskiej.
Choć Prawo i Sprawiedliwość generalnie w sprawie dalszych losów integracji ma znacznie bardziej sceptyczne stanowisko niż europejski mainstream, przechodzi do porządku dziennego nad faktem, że uruchomienie funduszu ratunkowego poprzez uwspólnotowienie długu oznacza zacieśnienie integracji i krok ku federalizacji. Niemniej liczy, że Polacy są zwolennikami Unii, a szczególnie unijnych funduszy. PiS się więc spodziewa, że już w tym roku przypłynie z samego Fundusz Odbudowy 45 mld złotych, a w 2022 r. będzie to już niemal 140 mld zł. Jak zauważył publicysta Piotr Zaremba, PiS liczy, że fala unijnych pieniędzy sprawi, iż za rok czy dwa nikt – z wyjątkiem skrajnej prawicy – nie będzie stawiał pytań o suwerenność czy niepodległość. Biorąc pod uwagę to, że dziś badania pokazują, iż głównym zmartwieniem Polaków jest pandemia, PiS przewiduje, że jeśli wszystkie siły rzuci na akcję szczepień (dość wspomnieć iście potiomkinowskie akcje majówkowych szczepień w dużych miastach), to zbierze pierwszą premię za powrót do normalności, a potem drugą, kiedy już gospodarka odczuje miliardy z Funduszu Odbudowy oraz z kolejnego unijnego budżetu.