Rafał Trzaskowski z kolei wiedział, co jest jego najsłabszym punktem w oczach części wyborców, dlatego w pierwszym przemówieniu zapewniał, że nie odbierze 500+, nie podwyższy wieku emerytalnego i dał gwarancje na 13 emeryturę. Równocześnie komplementował Szymona Hołownię łakomie patrząc na 13 proc. głosów jakie otrzymał ten polityczny debiutant. Trzaskowski podziękował w tym samym przemówieniu Senatowi i samorządom za to, że zablokowały wybory 10 maja. Z jednej strony można uznać to za błąd, ponieważ to woda na młyn narracji prawicy, która zwalała winę za to, że wybory nie odbyły się w maju na „obstrukcję senacką” i na „rokosz samorządowców”, nie chcąc przyznać się do własnej nieudolności i fiaska pomysłu wyborów w pełni korespondencyjnych. Z drugiej - można dopatrywać się w tym racjonalności i widzieć w tych słowach sygnał mobilizacyjny dla elektoratu twardo antypisowskiego.