Reklama

Michał Szułdrzyński: Płyn odkażający? Nie, papierek lakmusowy polskości!

Wsiadając do samochodu w sobotę wieczorem nie zdawałem sobie sprawę, że dla tak wielu osób, wycieczka, która zrobię, stanie się tak emocjonująca. Nie, wcale nie mam zamiaru się tłumaczyć, jako że nic złego nie zrobiłem. Raczej postanowiłem to opisać, by pokazać szaleństwo, z którym mamy dziś do czynienia w debacie publicznej, a przede wszystkim zacietrzewienie prawego Twittera.
Michał Szułdrzyński: Płyn odkażający? Nie, papierek lakmusowy polskości!

Foto: AFP

A więc po kolei. By unikać zbytniego tłoku na podstawowe zakupy do sklepu udałem się wieczorem – cóż, social distancing jest ważny, ale jedzenie dla piątki dzieci trzeba kupić. Po zakupie zgrzewki mleka podjechałem do sklepu chemiczno-budowlanego w Falenicy, by nabyć jeszcze płyn do dezynfekcji rąk. Gdybym kupił go od razu, nie stałbym się zapewne obiektem internetowego hejtu. Ale pech chciał, że również w naszym falenickim sklepie go nie było. Ruszyłem więc na stację w Józefowie przy ul Piłsudskiego 5, pamiętając komunikaty, że Orlen rozpoczął sprzedaż takiego płynu.
Tam jednak już przed wejściem do sklepu – nawet nie trzeba było wysiadać z samochodu by to zauważyć – zobaczyłem kartkę informującą, że płynu brak i czekamy na dostawę. Pomyślałem – trudno, skoro jadę już samochodem, podskoczę do Otwocka (ul Józefa Poniatowskiego 14) i kupię płyn. Ale i tam przed wejściem na stację była taka sama kartka. Chwilę się zastanawiałem, gdzie jest kolejny i ruszyłem na najbliższy Orlen przy Wale Miedzeszyńskim (Al. Nadwiślańska 5, Józefów). To samo.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama