fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Michał Szułdrzyński: Płyn odkażający? Nie, papierek lakmusowy polskości!

AFP
Wsiadając do samochodu w sobotę wieczorem nie zdawałem sobie sprawę, że dla tak wielu osób, wycieczka, która zrobię, stanie się tak emocjonująca. Nie, wcale nie mam zamiaru się tłumaczyć, jako że nic złego nie zrobiłem. Raczej postanowiłem to opisać, by pokazać szaleństwo, z którym mamy dziś do czynienia w debacie publicznej, a przede wszystkim zacietrzewienie prawego Twittera.

A więc po kolei. By unikać zbytniego tłoku na podstawowe zakupy do sklepu udałem się wieczorem – cóż, social distancing jest ważny, ale jedzenie dla piątki dzieci trzeba kupić. Po zakupie zgrzewki mleka podjechałem do sklepu chemiczno-budowlanego w Falenicy, by nabyć jeszcze płyn do dezynfekcji rąk. Gdybym kupił go od razu, nie stałbym się zapewne obiektem internetowego hejtu. Ale pech chciał, że również w naszym falenickim sklepie go nie było. Ruszyłem więc na stację w Józefowie przy ul Piłsudskiego 5, pamiętając komunikaty, że Orlen rozpoczął sprzedaż takiego płynu.
Tam jednak już przed wejściem do sklepu – nawet nie trzeba było wysiadać z samochodu by to zauważyć – zobaczyłem kartkę informującą, że płynu brak i czekamy na dostawę. Pomyślałem – trudno, skoro jadę już samochodem, podskoczę do Otwocka (ul Józefa Poniatowskiego 14) i kupię płyn. Ale i tam przed wejściem na stację była taka sama kartka. Chwilę się zastanawiałem, gdzie jest kolejny i ruszyłem na najbliższy Orlen przy Wale Miedzeszyńskim (Al. Nadwiślańska 5, Józefów). To samo.

Zaintrygowało mnie to, więc zacząłem pisać tweeta, że pojechałem na trzy stacje, ale na żadnej nie znalazłem płynu. Ale nim wysłałem, postanowiłem pojechać do apteki, by spytać o to, czy może tam mają środek odkażający. Uprzejma farmaceutka odrzekła, że nie ma nic w hurtowniach i najlepiej zrobię, jak pójdę do sąsiedniego monopolu, kupię spirytus i samemu środek odkażający przyrządzę, według przepisu, który mi dała. Tak też zrobiłem. Pod domem, przed wypakowaniem zakupów wysłałem tweeta, będącego efektem kilkukrotnej redakcji o następującej treści:

„Objechałem trzy stacje Orlen
Falenica, Józefów, Otwock.
Wszędzie na wejściu komunikat:
płynu dyzenfekcyjnego brak”.

Wysłanie go było błędem z kilku powodów. Po pierwsze wpis sugerował, że w Falenicy jest stacja Orlen. Tymczasem została zlikwidowana rok temu. W rzeczywistości to nieporozumienie wynikało ze skrótu: Falenica, Józefów, Otwock to nie adresy stacji, ale trasa, którą pokonałem. No ale cóż, błąd popełniłem. I szybko się zorientowałem, więc zaznaczyłem na mapie trzy stacje, które staje odwiedziłem. Ale było już za późno. Okazało się bowiem, że mój wpis stał się zarzewiem politycznego sporu.

Choć wpis nie miał w mojej intencji żadnych podtekstów politycznych, został odebrany jako stuprocentowo polityczny. Przeciwnicy PiS natychmiast podchwycili, że oto cała historia z płynem to tylko ustawka „Dobrej zmiany”. Prawda, linię produkcyjną na Podkarpaciu otwierał sam prezydent Andrzej Duda, dziękując prezesowi Danielowi Obajtkowi, za tak ważny społecznie gest. I dokładnie tak samo, zostało to odebrane przez prawą stronę. Skoro pisze o płynie dezynfekcyjnym (tak, przyznają się do kolejnego błędu, w tweecie napisałem „dyzenfekcyjnego” to już trzeci błąd, który popełniłem), to znaczy, że atakuję PiS, prezydenta i pewnie samego naczelnika państwa. Więc zaczęło się szukanie dziury w całym. Prawy Twitter wziął się do akcji. Natychmiast podchwycono moje „kłamstwo”, że przecież w Falenicy nie ma stacji Orlen. Dziesiątki użytkowników, przez przypadek mających zdjęcie Andrzeja Dudy na tzw. zdjęciu w tle, zaczęło mnie wyśmiewać, atakować, hejtować. Ulubione prawicowe profile wpisywały mnie na listę koronahien, dzbannikarzy, wyżywając się na mnie, mej rodzinie, redakcji itp.

Czy tak wielki szum wart jest jednego, w mej ocenie niewinnego tweeta? Chyba nie. Ale pokazuje kilka rzeczy. Po pierwsze, jest kampania wyborcza i wszystko jest polityką. Tak samo ostry polityczny wpis, jak i stwierdzenie faktu, że na trzech stacjach benzynowych po drodze, nie ma płynu dezynfekcyjnego. A skoro wszystko jest polityką, to wszystko jest rozpatrywane w takich kategoriach: albo to ruch na rzecz któregoś kandydata, albo przeciw któremuś. Skoro piszesz o płynie dezynfekcyjnym, wchodzisz na grunt twardej polityki i bierzesz udział w walce na kłonice.

Wybaczcie, ale chyba nie mam ochoty. Mam ważniejsze rzeczy na głowie. Ale warto to opisać, by pokazać, w jakie szaleństwo popadliśmy. Szkoda.

Aha, i jeszcze jedno. Wszyscy, którzy mnie obrazili, po przeczytaniu tego tekstu wcale nie muszą mnie przepraszać. Wystarczy, że pójdziecie na pobliski Orlen, kupicie płyn odkażający i zdezynfekujecie sobie ręce. Na zdrowie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA