Reklama

Jak europoseł Tarczyński walczył ze smokiem, którego sobie sam wymyślił

Chamskie zachowanie polityka PiS to nie wypadek przy pracy. Dominik Tarczyński jest wprost wzorcowym produktem pisowskiej propagandy historycznej.
Jak europoseł Tarczyński walczył ze smokiem, którego sobie sam wymyślił

Foto: tv.rp.pl

Nowy polski eurodeputowany był z siebie bardzo dumny. Spotkał w pociągu siedemdziesięciokilkuleteniego Adama Michnika, włączył komórkę i wykrzyczał mu w twarz: „Pan pozdrowi brata!”. Gdy redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” milczał zakłopotany tą żenującą sytuacją, Tarczyński się zaperzał: „Zabrakło panu języka tym razem? Do posła się pan boi odezwać? Pozdrowienia pan przekaże do brata, a jak nie, to ja przekażę”.

Polityk PiS nie posiadał się z dumy. Pewnie w swoim oglądzie nie zaczepił starszego mężczyzny w pociągu, lecz pognębił komunę. Nie pyskował do człowieka, który z powodu swej walki z komuną spędził w więzieniu wiele lat, lecz pokonał smoka, zbeształ symbolicznie brata stalinowskiego zbrodniarza. „Uwielbiam poniżać zdrajców Polski. Publicznie” – pysznił się na Twitterze.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama