Ogłoszenie przez Prawo i Sprawiedliwość nazwisk jedynek, które będą otwierać listy tej partii w październikowych wyborach pokazuje, że ugrupowanie rządzące nie zamierza oddawać inicjatywy politycznej. Dyskusja o personaliach w dość dużej mierze przykrywa bowiem konwencję programową Platformy Obywatelskiej. Siłą rzeczy znaczenie dwóch niusów tego samego dnia jest mniejsze niż jednego. Równocześnie PiS chce pokazać, że jest już gotowe do wyborów – w chwili gdy Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak Kamysz na kolejnych konferencjach prasowych a to zapraszają się nawzajem na własne listy, a to ogłaszają, że nie widzą możliwości współpracy w kształcie proponowanym przez partnera, PiS wysyła sygnał: a my już robimy kampanię na serio, mamy już liderów list.