fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Szułdrzyński: Kampania wyborcza narodowców na Jasnej Górze

W pielgrzymce narodowców uczestniczyło ok. 1,5 tys. osób
PAP
Nie ma nic nagannego w tym, że narodowcy chcą się modlić. Gorzej, gdy symbole religijne stają się narzędziem polityki.

Po sobotniej pielgrzymce środowisk narodowców na Jasną Górę w mediach pojawiły się tradycyjne jeremiady o „faszyzmie" w miejscu świętym. Jako dowód pokazywano zdjęcie – wzięte skądinąd z oficjalnego konta Młodzieży Wszechpolskiej – na którym w auli im. o. Kordeckiego rzędy młodych narodowców wyciągają przed siebie prawe dłonie. Nie, nie jest to faszystowskie pozdrowienie, ale klasyczne ślubowanie na sztandar – takie jak w szkole podstawowej, liceum, policji czy straży pożarnej.

Bez polityki w świątyni

Doszukiwanie się tu faszyzmu jest sporą przesadą. Ale to nie oznacza, że z weekendową pielgrzymką narodowców jest wszystko w porządku. Nie jest. I to przede wszystkim dlatego, że stoi ona w jawnej sprzeczności z ubiegłorocznymi wytycznymi episkopatu w sprawie organizowania pielgrzymek.

W dokumencie „Być pielgrzymem pokoju" przygotowanym przez Radę Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek czytamy: „sytuacja, w której jakieś środowiska – powołując się na własną ideologię lub doktrynę polityczną – przypisują sobie wyjątkowe prawo do reprezentowania Narodu Polskiego, prowadzi do nieuprawnionego zawłaszczenia tytułu pielgrzymki narodowej, a w konsekwencji do wykluczenia innych grup społecznych tworzących Rzeczpospolitą".

Dalej zaś: „Elementy patriotyczne (flagi narodowe, sztandary kombatanckie, stroje uczestników) nie są czymś niewłaściwym podczas liturgii pod warunkiem, że nie wywołują wzburzenia i sporów ideologicznych. [...]. W przestrzeni świętej nie ma też miejsca na symbole grup wzbudzających spory w społeczeństwie i doprowadzających do podziału wspólnoty Kościoła. Historyczne znaki patriotyczne przechowywane w kościołach z okresu zaborów lub reżimu komunistycznego są wyrazem jedności z narodem, ale nie z ideą partyjną lub polityczną. Podobnie nie ma miejsca na alternatywne znaki gorliwości uczuć i język mający znamiona kultury lub subkultury typowo świeckiej albo związanej ze sporem ideologicznym wewnątrz wspólnoty kościelnej".

Łączyć, a nie dzielić

Na końcu dokumentu zaznaczono zaś, że „homilia jest uprzywilejowaną formą głoszenia Słowa Bożego, a często głoszone tzw. kazania patriotyczne nie mogą sprawiać wrażenia przemówień ideologicznych na usługach pielgrzymującej grupy". Sęk w tym, że w sobotę mieliśmy do czynienia nie tylko z pielgrzymką religijną, lecz z wydarzeniem również, a może przede wszystkim, o charakterze politycznym. Podczas pobytu na Jasnej Górze głos zabierali działacze narodowi, ale też np. osoby startujące w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego. W dodatku na terenie klasztoru przyjęto ślubowania od nowych członków ugrupowania politycznego.

Prowadzenie działalności politycznej jest prawem narodowców, ale na Jasnej Górze raczej dzieli, niż łączy.

Problemem jest też udział symboliki Falangi czy Młodzieży Wszechpolskiej. W oczywisty sposób wywołują one „spory ideologiczne", o których czytamy w zaleceniach episkopatu, choćby ze względu na ich znaczenie ?w Polsce dwudziestolecia międzywojennego.

W dodatku przemówienia podkreślały związek między katolicyzmem i nacjonalizmem, choć dwa lata temu biskupi w dokumencie „Chrześcijański kształt patriotyzmu" podkreślali, że nacjonalizm jest niezgodny z nauczaniem Kościoła.

I chociażby z tych – czysto wewnątrzkościelnych – powodów trudno przejść do porządku dziennego nad tym, co się działo w Częstochowie. I – dodajmy – takim samym złamaniem zaleceń episkopatu – jest, gdy na Błoniach Jasnogórskich przemawia, ostro atakując przeciwników politycznych, premier Mateusz Morawiecki, prezes PiS Jarosław Kaczyński, przedstawiciel środowisk narodowych czy jakikolwiek inny polityk.

Ojcowie paulini przekonują, że narodowcy nie poinformowali ich o tym, że pielgrzymka będzie miała charakter nie tylko religijny, ale i polityczny. I tu mamy do czynienia z dwoma poważnymi problemami. Po pierwsze narodowcy, choć często powoływali się na naukę Kościoła, organizując wydarzenie polityczne na Jasnej Górze, nie działali zgodnie z dokumentami episkopatu.

Cios w polski Kościół

Po drugie zaś – nawet mimo stanowczych słów przeora Jasnej Góry, o tym, że polityczna część pielgrzymki odbyła się bez wiedzy gospodarzy jasnogórskiego klasztoru, to i tak ta pielgrzymka pójdzie na konto polskiego Kościoła, niesłusznie przypinając mu łatkę matecznika polskiego radykalnego nacjonalizmu. Kościół ma już dość problemów, by dokładać mu kolejnego. Szkoda, że problemów nastręczają ludzie, którzy w każdej wypowiedzi podkreślają swe przywiązanie do katolicyzmu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA