fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Adam Woźniak: Nie pożałujemy pieniędzy na urlop

Adobe Stock
Topniejące słupki zakażeń w połączeniu z chęcią odreagowania lockdownów będą nakręcać frekwencję w wakacyjnych kurortach do granic możliwości.

Według analizy danych z kart płatniczych PKO BP podczas długiego czerwcowego weekendu średnie tygodniowe wydatki w restauracjach były nie tylko wyższe

niż w ubiegłoroczne wakacje, ale także wyższe niż w 2019 r. Wszystko wskazuje na to, że Polacy mogą sobie teraz pozwolić na wypasiony wypoczynek. Z kwietniowego zestawienia informacji o oszczędnościach Polskiego Funduszu Rozwoju wynika, że wartość gotówki w aktywach finansowych gospodarstw domowych sięgnęła jesienią ub. roku rekordowej od transformacji ustrojowej kwoty 284,4 mld zł – o prawie jedną trzecią wyższej niż rok wcześniej.

Trudno się dziwić: obawy przed potencjalnymi skutkami pandemii nie skłaniały do szastania pieniędzmi, ale raczej do napełniania skarpet. Teraz topniejące słupki zakażeń w połączeniu z chęcią odreagowania lockdownów i wycieczkowej abstynencji będą nakręcać frekwencję w wakacyjnych kurortach do granic możliwości. Zwłaszcza że organizatorom wypoczynku pomaga uruchomiony w sierpniu ub. roku program bonu turystycznego, w ramach którego wykorzystano już przeszło 440 mln zł.

Problem w tym, czy branża turystyczna zdoła ten pęd wykorzystać. Co prawda, hoteli nad Bałtykiem jest raczej dostatek, bo ostatnie lata były rekordowe pod względem nowych inwestycji, ale brakuje ofert przystępniejszych cenowo, m.in. przyzwoitej klasy kempingów. Tym bardziej że koronawirus wciąż winduje popyt na wypoczynkową separację: w pierwszych trzech miesiącach 2021 r. sprzedaż nowych przyczep i samochodów kempingowych wzrosła rok do roku odpowiednio o 161 i 157 proc.

Polski przemysł turystyczny liczy, że tegoroczny wakacyjny boom pomoże w odbudowie sektora przynoszącego ok. 15 proc. PKB i dającego pracę 1,5 mln osób. Ale po pierwszym zachłyśnięciu się urlopami emocje sporej części wczasowiczów mogą ostudzić ceny, które już teraz szaleją nawet w nędznych budkach z rybą i frytkami. I nie można wykluczyć, że w porównaniu z ofertami biur podróży kuszącymi Polaków niedrogim polegiwaniem z drinkiem z palemką na hotelowym basenie w Egipcie, Turcji czy Grecji, polska turystyka – mimo swoich atutów i okazji do wzmocnienia nadwątlonej kondycji – znowu będzie przegrywać z zagranicą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA