fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Aneta Gawrońska: No i gdzie jest ten kryzys?

Adobe Stock
Pogłoski o końcu hossy w mieszkaniówce okazały się przedwczesne. Nieruchomości idą jak woda, mimo że ceny szybują.

Kres trendu wzrostowego na rynku mieszkań rok temu o tej porze wieszczył niejeden analityk. Rok 2018 deweloperzy zamknęli bowiem z ponad 10-procentowym spadkiem sprzedaży. Miało być tylko gorzej. Powolne wygasanie hossy sugerowały wyniki deweloperów jeszcze po trzecim kwartale 2019 r.

Czytaj także: Mieszkanie to dzisiaj inwestycja

Dziś wiadomo, że czarne prognozy się nie sprawdziły. W 2019 r. budujące osiedla firmy sprzedały w największych miastach 65,4 tys. mieszkań. To drugi wynik w historii. Podciągnął go świetny ostatni kwartał. Powód był banalny: deweloperzy sypnęli mieszkaniami. Ludzie kupowali, bo mieli co kupować. Nie odstraszały ich 10-, 15-proc. zwyżki cen. Brali mieszkania nawet w budynkach, które nie wyszły z ziemi. Rekordowo mała była oferta lokali na ukończonych osiedlach, co jest dowodem wyjątkowej koniunktury. Gotowe osiedla w czasie boomu puste nie stoją.

Wcześniejsze spadki sprzedaży nie wynikały ze słabnących apetytów klientów, ale z ograniczonej podaży. Deweloperzy nie zawsze nadążają z produkcją mieszkań. Wiele firm nie jest w stanie budować więcej, bo nie ma gdzie. Działek budowlanych brakuje. Za ziemię inwestorzy płacą jak za zboże, 250 mln zł za działkę przy Chełmskiej w Warszawie, 148 mln za parcelę przy Grzybowskiej. Deweloperzy narzekają też na problemy z wykonawcami. Branży brakuje 200 tys. wykwalifikowanych pracowników.

Tymczasem Polacy rzucili się kupować nieruchomości, bo trzymanie pieniędzy w bankach przestało się opłacać. Inflacja rośnie, stopy procentowe są na historycznie niskim poziomie. Zamiast do bankowej skarbonki, klienci wolą włożyć pieniądze w nieruchomość. Można ją wynająć, można sprzedać, można trzymać „na emeryturę".

Popyt na mieszkania w tym roku raczej nie spadnie. Nie spadną też ceny. Deweloperzy wciąż będą testować możliwości kupujących. Inwestorzy muszą mieć jednak świadomość, że po latach tłustych nadejdą chude. Już dziś część kupujących mieszkania z myślą o wynajmie na doby liczy straty, nie wytrzymując konkurencji np. z hotelami. Nie na każdej nieruchomości da się zbić kokosy. Trzeba więc uważać, by nie wyjść na tym jak Zabłocki na mydle.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA