Handel

Posłowie udają, że zakaz handlu w niedziele nic nie kosztuje

AdobeStock
Nowelizacja ustawy o niedzielnych ograniczeniach w trybie ekspresowym przejdzie przez Sejm. Konsultacje są fikcją, nie powstała też ocena skutków zmiany.

Już 5 grudnia podczas kolejnego posiedzenia Sejmu posłowie mają się zająć nowelizacją ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. Tempo ekspresowe – grupa posłów PiS złożyła projekt 20 listopada. 29 listopada zajmie się nim Komisja Polityki Społecznej i Rodziny.

Ile kosztuje ustawa?

Branżę niepokoi, że konsultacje projektu są w zasadzie teoretyczne. Dodatkowo po raz kolejny zarówno projekt, jak i teraz nowelizacja nie zostały przeanalizowane pod kątem ich skutków dla firm handlowych i całej gospodarki.

– Brak oceny skutków regulacji jest niepokojący, to zresztą kolejny przykład, choć to PiS w czasie swoich poprzednich rządów przyjął zasadę przygotowywania takich dokumentów. Ustawa o handlu w niedzielę jest procedowana ekspresowo, w zasadzie bez konsultacji z branżą – mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

Według autorów projektu nowelizacja ma usunąć przypadki nadinterpretacji zapisów ustawy. Niektóre sklepy korzystały np. z możliwości otwarcia w niedziele objęte zakazem jako placówki pocztowe, prowadzą bowiem taką usługę dla klientów. Jest to jednak dodatek do głównej działalności, a w myśl nowelizacji tylko firmy zajmujące się głównie usługami pocztowymi będą mogły z tego zapisu korzystać.

Doprecyzowane będą też przepisy, kto jako członek rodziny będzie mógł w niedzielę z zakazem pomagać właścicielowi sklepu w jego prowadzeniu. Ustawa wręcz ma określić, kto jest członkiem rodziny.

Nie ma jednak ani słowa na temat widocznych już skutków ustawy.

Małe sklepy tracą

Z danych Nielsena wynika, że sprzedaż FMCG nadal rośnie, od początku roku do końca lipca o 5,4 proc. Zyskują stacje benzynowe, których sprzedaż w tym roku wzrosła o 19 proc., ale w okresie funkcjonowania zakazu już o 22,6 proc. Wzrost obrotów widać w przypadku średnich sklepów spożywczych. Na fali są też dyskonty, które w obydwu badanych okresach zyskują 7,2 proc., czyli sporo ponad poziom rynkowy.

Najmniejsze sklepy, którym ta ustawa miała pomóc, tracą udziały w rynku. – Już widzimy, że dynamika wzrostu sprzedaży w sklepach o powierzchni do 300 mkw. jest nieco mniejsza niż przed rokiem, chociaż pomogło im wyjątkowo ciepłe lato oraz wyższa inflacja i w efekcie wyższe ceny produktów. 2019 r. na pewno będzie znacznie trudniejszy – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

– Ustawa cofnęła zwyczaje zakupowe Polaków o dobre 20 lat. Znowu muszą kupować na zapas, stać w sklepach w kolejkach. Prawo miało pomóc małym sklepom, a to one na nim tracą, na korzyść dyskontów, które inwestują w reklamę i chwalą się nawet wzrostem wartości koszyka zakupowego – dodaje.

– Ustawa miała uderzyć w dyskonty, a im pomaga. Małe sklepy z kolei miały zyskać, a tracą. Zyskują za to sklepy na stacjach benzynowych prowadzone przez spółki Skarbu Państwa – mówi Robert Gwiazdowski. – Jeśli faktycznie chcemy pomóc pracownikom bez spowolnienia rozwoju gospodarczego kraju, rozwiązaniem jest nowelizacja innej ustawy – Kodeksu Pracy, w którym moglibyśmy zagwarantować pracownikom dwie wolne niedziele – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL