fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Promocje tak, ale w sklepie, a nie w sieci

Bloomberg
Wyprzedaże to wciąż najpopularniejszy rodzaj promocji, z jakich korzystają klienci. Akcje internetowe, takie jak czarny piątek, dopiero się przebijają.

Z raportu firmy KPMG wynika, że 70 proc. Polaków robi promocyjne zakupy w sklepach stacjonarnych. Z kolei osoby nawet kupujące w internecie, w okresach promocyjnych rzadziej korzystają z tej formy.

– Niska popularność akcji promocyjnych takich jak czarny piątek i cyfrowy poniedziałek wynika częściowo z ich ograniczonej skali. Wielu sprzedawców obejmowało przeceną jedynie wybrane produkty, a sam rabat rzadko przekraczał 50 proc. – mówi Jan Karasek, partner w dziale usług doradczych w KPMG w Polsce.

– Wpływ na atrakcyjność poszczególnych kategorii w zakupach promocyjnych Polaków może mieć działalność globalnych sklepów online, które kuszą nas o wiele korzystniejszymi ofertami niż rodzimi sprzedawcy. Przykładem takiego działania może być niemiecki oddział firmy Amazon, który w czarny piątek za pośrednictwem swojego polskojęzycznego sklepu online oferował bezpłatną wysyłkę zakupów m.in. do klientów z Polski – dodaje.

Z raportu KPMG wynika, że najczęściej kupowaną na promocjach kategorią są buty, które wskazało 55,7 proc. badanych. Ponad 40 proc. wymieniło jeszcze odzież, akcesoria czy dobra kulturalne, np. książki, płyty. Aż 36,6 proc. wymieniło też w tej grupie akcesoria dla zwierząt, a mniej niż 30 proc. sprzęt elektroniczny.

Ankietowani klienci podejmują decyzje zakupowe głównie w oparciu o ceny, ale dużo wskazań miały też takie elementy, jak szerokość oferty sklepu czy doświadczenia z poprzednich transakcji.

Inne źródła potwierdzają wiele wniosków z tego opracowania. – Wiodący detaliści zdają sobie sprawę, że technologia nie stanowi już elementu uzupełniającego ich działalności, ale podstawę – mówi Mariusz Chmurzyński, dyrektor w dziale konsultingu Deloitte.

– Jednak sama technologia nie wystarcza. Klienci poszukują nowych, nieoczekiwanych produktów i doświadczeń. Żyjemy w czasach, gdy to konsument kontroluje sytuację w większym stopniu niż kiedykolwiek – dodaje.

Firma zauważa, że jednym z głównych trendów w branży handlowej na nadchodzące miesiące jest „mniej znaczy więcej": klienci w mniejszym stopniu definiują się poprzez liczbę posiadanych rzeczy, a w większym przez to, jak wysmakowane jest ich życie pod względem doświadczeń i dorobku.

– Coraz większy sukces odnoszą sprzedawcy, którzy nie dysponują zbyt szerokim asortymentem, ale za to bardzo dobrej jakości. Dzięki temu trafiają do klientów, którzy chcą się wystrzec nadmiernego konsumpcjonizmu – podaje Deloitte w swoim opracowaniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA