fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Inwestycyjną wyrwę musi zasypać państwo

Pandemia nie wstrzymała prac na budowach dróg – przekonuje GDDKiA
Reporter, Andrzej Iwanczuk
Firmy niepewne przyszłości nie chcą ryzykować i wydawać teraz dużo na nowe fabryki czy maszyny. A jeśli optymizm biznesu nie wróci, jedyną szansą na odbicie może być wzrost inwestycji publicznych.

Przez pandemię inwestycje w II kwartale głęboko zanurkowały – w porównaniu z sytuacją rok wcześniej spadły realnie o 10,9 proc. – podał ostatnio GUS. Co ciekawe, główną przyczyną tego spadku, choć ostatecznych danych na ten temat nie ma, może być sektor prywatny, sektor publiczny radzi sobie znacznie lepiej.

Co zatrzymała pandemia

– Rzeczywiście, część przedsiębiorców po prostu wstrzymała swoje inwestycje. Trudno się temu dziwić, skoro przez niepewność co do rozwoju sytuacji pandemicznej i gospodarczej, słabe są perspektywy, że takie wydatki się zwrócą w oczekiwanym terminie – komentuje Sonia Buchholtz, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. W samym II kwartale tego roku nakłady na środku trwałe większych firm spadły o 13,6 proc. (w tym na zakup środków transportu – o ponad 33 proc.).

Za to wydatki prorozwojowe z budżetu państwa i budżetów samorządów wzrosły w II kwartale tego roku (w porównaniu z II kwartałem 2019 r.) o 5,4 proc., a podobnie może być w przypadku innych pozabudżetowych projektów. – Pandemia nie wstrzymała robót na drogach – deklaruje Szymon Piechowiak, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – W każdym miesiącu tego roku wydajemy więcej z tytułu płatności fakturowych niż rok wcześniej. W lipcu było to o 17 proc. więcej.

Inwestycje publiczne w drugiej połowie roku mogą jeszcze przyspieszyć. – W tym roku planujemy zakończyć postępowania przetargowe na 575 km dróg, czyli o 220 km więcej niż plan z początku roku – mówi Piechowiak. Taki wzrost to efekt ogłoszonego przez rząd programu budowy obwodnic i zwiększenie limitów finansowych programu budowy dróg krajowych. Z kolei plan wydatków majątkowych w budżecie centralnym na ten rok zwiększył się z 24 mld zł do prawie 34 mld zł.

Poprawy można się też spodziewać w samorządach. Co prawa z jednej strony dochody do lokalnych budżetów mocno spadły w II kwartale i wielu włodarzy zamrażało inwestycje. Z drugiej strony, rząd uruchomił Fundusz Inwestycji Lokalnych – pierwsza transza 6 mld zł powinna trafić do samorządów już wkrótce, druga, też 6 mld zł – do końca roku.

Większa rola inwestycji

Rząd zapowiada, że głównym impulsem rozwojowym dla gospodarki w 2021 r. też mają być właśnie inwestycje. Powstać ma Fundusz Inwestycji Publicznych, który prawdopodobnie będzie finansowy z pozabudżetowych funduszy antykryzysowych, do tego w przyszłym roku ruszyć ma unijny fundusz odbudowy.

– W kolejnych kwartałach można spodziewać się dużego ożywienia, jeśli chodzi o inwestycje publiczne – ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – Dla gospodarki to ważna stymulacja, zarówno w krótkim, ale też średnim i długim okresie, bo w ten sposób budujemy potencjał gospodarki. To lepszy impuls rozwojowy niż transfery społeczne.

– Inwestycje publiczne będę ogrywać większą rolę niż dotychczas, bo będą musiały w pewnym sensie zasypywać wyrwę, jaką powstała w inwestycjach prywatnych – zauważa też Adam Antoniak, ekonomista Pekao SA. – Choć całej dziury zasypać się nie da, bo firmy są dużo większym inwestorem niż państwo.

Jakie priorytety

– Zdaniem ekonomistów na liście projektów realizowanych przez państwo powinny się znaleźć zarówno duże przedsięwzięcia infrastrukturalne, takie jak budowa autostrad i tras kolejowych (choć trudno powiedzieć, czy pożądane jest przyspieszenie kontrowersyjnego projektu budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego), ale też wiele innych. – Mamy braki jeśli chodzi o infrastrukturę, choćby w Warszawie wciąż brakuje obwodnicy czy mostów. Ale mamy też ogromne zaległości w zakresie cyfryzacji czy energetyki. Liczymy, że rząd i samorządy tak ustawią priorytety, że te inwestycje przyniosą korzyści całej gospodarce – zaznacza Antoniak.

A co z aktywnością inwestycyjną przedsiębiorstw?– Myślę, że firmy pieniądze mają, jednak niepewność na rynku stawia ogromny znak zapytania przy rozważaniach o odbiciu w inwestycjach prywatnych – ocenia Bujak.

Przemysł wciąż się rozwija, ale wolniej niż w lipcu

Ożywienie w polskim przemyśle w sierpniu straciło impet. Tak sugeruje PMI, wskaźnik koniunktury bazujący na ankiecie wśród menedżerów logistyki przedsiębiorstw. W sierpniu, jak podała we wtorek firma IHS Markit, PMI nad Wisłą spadł do 50,6 pkt z 52,8 pkt miesiąc wcześniej. Każdy odczyt PMI powyżej 50 pkt oznacza, że w odczuciu ankietowanych menedżerów przemysł przetwórczy rozwija się w ujęciu miesiąc do miesiąca, dystans od tej granicy to miara tempa tych zmian. Sierpniowy spadek PMI sugeruje więc, że polski przemysł wciąż się rozwija, ale wolniej niż w lipcu. Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, głównego ekonomisty banku Millennium, w najbliższych miesiącach możliwy jest spadek PMI poniżej 50 pkt pod wpływem wyczerpywania się odroczonego popytu z pierwszych miesięcy pandemii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA