fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Jakie poglądy gospodarcze mają Duda i Trzaskowski?

AFP
Jaką przyszłość ma węgiel w Polsce, czy powinniśmy postawić na atom, co z pomocą dla frankowiczów i wielkimi inwestycjami publicznymi – zapytaliśmy Andrzeja Dudę i Rafała Trzaskowskiego. Chcieliśmy też poznać ich poglądy w sprawie euro, wieku emerytalnego i 5G.

Przed finałem drugiej tury wyborów poprosiliśmy walczących o urząd prezydenta o przedstawienie poglądów w kwestiach ważnych dla polskiej gospodarki. Rafał Trzaskowski i jego sztab szybko uwinęli się z odpowiedziami na nasze pytania. Andrzej Duda i jego sztab, mimo opóźnienia na ich wniosek publikacji o jeden dzień, do czasu zamknięcia gazety odpowiedzi nie przysłali. Żeby nie zostawiać pustej mównicy, sięgnęliśmy do programu wyborczego urzędującego prezydenta i jego wypowiedzi z konferencji i spotkań z wyborcami.

1 GÓRNICTWO.

Czy i ewentualnie kiedy, powinniśmy zrezygnować z węgla w Polsce?

ANDRZEJ DUDA.

O górnictwie i węglu nic w programie Andrzeja Dudy nie znaleźliśmy. Sięgnęliśmy więc do jego wypowiedzi. – Węgiel to największy skarb Polski – ogłosił prezydent Duda w małopolskich Brzeszczach w czasie Barbórki w 2018 r. – Proszę się nie martwić: dopóki ja pełnię w Polsce urząd prezydenta, nie pozwolę na to, aby ktokolwiek zamordował polskie górnictwo – zadeklarował.

Już w czasie trwającej kampanii stwierdził natomiast, że Polska ma dobrze zaplanowany miks energetyczny. Będziemy się starać zmniejszać udział energii pochodzącej z węgla, w zamian inwestując w zieloną energię i budując farmy wiatrowe na Bałtyku. Żadne konkrety nie padły. Na początku lipca na jednym ze spotkań wyborczych prezydent powiedział zaś, że ma nadzieję, że najdalej do 2035 r. połowa produkowanej energii elektrycznej będzie pochodziła ze źródeł odnawialnych.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Polska powinna i będzie odchodzić od węgla, niedopuszczalne jest natomiast zastępowanie polskiego węgla węglem z importu, szczególnie z Rosji. Powinniśmy zacząć od szybkiego odejścia od węgla dla wszystkich nowych instalacji, a dla istniejących w etapach: do 2030 r. w ogrzewaniu domów i mieszkań, do 2040 r. – w całej energetyce. W 2050 r. powinniśmy osiągnąć neutralność klimatyczną całej gospodarki. Węgiel powinien zaś być naszą rezerwą strategiczną, konieczną dla zachowania bezpieczeństwa energetycznego kraju.

2 ATOM.

Czy powinniśmy w Polsce postawić na energię z atomu?

ANDRZEJ DUDA.

W programie walczącego o drugą kadencję prezydenta nie znaleźliśmy też nic na temat ewentualnej budowy elektrowni atomowej w Polsce. Jednak podczas niedawnej wizyty Andrzeja Dudy w Waszyngtonie, prezydent Donald Trump stwierdził, że umowa, która przyczyni się do rozwoju budowy elektrowni atomowej w Polsce, jest finalizowana. Wciąż jednak nie wiadomo, gdzie i kiedy taka elektrownia miałaby powstać.

– Oczywiście wszystkie informacje dotyczące planowanej lokalizacji elektrowni atomowej będą informacjami publicznymi. Na razie jednak były prowadzone rozmowy technologiczne. Nie jestem w stanie określić miejsca, gdzie miałaby powstać – stwierdził Andrzej Duda.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Dziś nie powinniśmy wykluczać a priori żadnej technologii zeroemisyjnej. Atom jest dziś dla niektórych państw Unii ważnym elementem na ścieżce do osiągnięcia neutralności klimatycznej. Obecnie projekty tego typu realizowane w UE natrafiają jednak na poważne, strukturalne problemy, czego nie można lekceważyć. W doborze bezemisyjnych technologii powinniśmy kierować się głównie racjonalnością ekonomiczną i wykonalnością projektową – ostateczna decyzja powinna być elementem ponadpartyjnego konsensusu, odzwierciedlonego w polityce energetycznej Polski do 2050. Jako prezydent wystąpię z projektem takiej polityki.

Czytaj także: FOR: Wolnościowy audyt prezydentury Andrzeja Dudy

3 EURO.

Czy i ewentualnie kiedy powinniśmy przyjąć euro w Polsce?

ANDRZEJ DUDA.

Także o euro nie ma słowa w jego programie. Prezydent nie ukrywa jednak, że nie jest entuzjastą przyjęcia w Polsce wspólnej waluty. W swoich wypowiedziach stara się odsunąć ten moment w czasie. W styczniu 2018 r. mówił w Davos: „W moim osobistym przekonaniu, powinniśmy wejść do strefy euro wtedy, kiedy zarobki przeciętnego Polaka w Polsce mniej więcej zbliżą się do przeciętnej w Unii Europejskiej".

Niedawno prezydent stwierdził, że chciałby, żeby na koniec jego drugiej kadencji średnia płaca w Polsce w przeliczeniu sięgała 2000 euro. W 2018 r. średnia pensja w UE wynosiła 2900 euro.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Ani dziś, ani w dającej się przewidzieć przyszłości, nie ma tematu przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty. Polska gospodarka nie jest jeszcze gotowa na przyjęcie euro, nie jest też gotowa sama strefa euro, która wciąż przechodzi głębokie reformy.

Wchodząc do Unii Europejskiej, Polska podjęła zobowiązanie przyjęcia euro – jednak w traktacie akcesyjnym nie określono daty. Możemy w odpowiedzialny, planowany sposób przygotowywać się do przyjęcia euro, jednak dziś priorytetem jest ograniczanie skutków kryzysu wywołanego pandemią Covid-19. Na pewno do tematu przyjęcia euro nie wolno podchodzić w sposób ideologiczny i doktrynalny. A tak czyni duża część klasy rządzącej – tak naprawdę eurosceptycznej.

Dla mnie najważniejszy jest polski interes narodowy, nie doktrynerstwo. I jeżeli ten interes narodowy będzie wskazywał na to, że euro Polsce jest potrzebne, a jego przyjęcie przyniesie korzyści całemu społeczeństwu – to wrócimy do tematu.

4 500+.

Czy w przypadku konieczności i potrzeb budżetowych możliwe jest ograniczenie tego programu socjalnego dla najbogatszych?

ANDRZEJ DUDA.

– Polacy muszą mieć pewność, że programy społeczne, jak 500+, które stały się częścią ich domowych budżetów, będą nadal wypłacane – czytamy w programie wyborczym prezydenta. – Pieniędzy na ten cel do tej pory nie brakowało i na pewno nie braknie – zapewnił w Końskich.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Jako prezydent będę bronił programu 500+ w obecnym kształcie. Oszczędności należy szukać gdzie indziej, nie w kieszeniach polskich rodzin.

5 KREDYTY FRANKOWE.

Co z pomocą dla frankowiczów? Czy państwo powinno ingerować w tym obszarze?

ANDRZEJ DUDA.

W kampanii prezydenckiej pięć lat temu obiecywał pomoc osobom, które zaciągnęły kredyty we frankach i innych walutach obcych. Mówił o przewalutowaniu tych kredytów na złote. – Nie dało się nagle przewalutować wszystkim kredytów. Nie byłem w stanie tego przeprowadzić, była blokada. Nie zrealizowałem rzeczywiście tego zobowiązania w pełni, ale częściowo je zrealizowałem – przyznał Andrzej Duda w rozmowie z „Faktami" TVN w czasie swojej niedawnej wizyty w Waszyngtonie. – Stworzyłem ustawę, która pomaga wszystkim kredytobiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji, nie tylko tym, którzy mają kredyty we frankach, bo do mnie również zgłosili się ludzie, którzy mają kredyty w złotych, w euro, w różnych walutach – przekonywał.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Kredyty frankowe były udzielane przez banki za przyzwoleniem instytucji państwa (NBP, UKNF, KNF, MF) oraz klasy politycznej – parlamentarzystów i partii politycznych. I dlatego dziś obowiązkiem państwa jest pomóc tym, którzy padli ofiarą tego, co ekonomia nazywa „asymetrią informacji" – i dali się skusić obietnicami „korzystnych" kredytów hipotecznych. Mówimy o dziesiątkach tysięcy Polek i Polaków, którzy chcą uczciwie spłacać swoje zobowiązania, ale z powodu wahań kursowych wpadli w spiralę zadłużenia. Będę szukał rozwiązania problemu frankowiczów. Uważam, że w obecnych uwarunkowaniach, po wyrokach TSUE i SN, ale także w obliczu sytuacji problemów płynnościowych w gospodarce, odpowiedzią mógłby być program skupu kredytów hipotecznych banków komercyjnych przez Bank Gospodarstwa Krajowego (w specjalnie powołanym funduszu w BGK) i ich sekurytyzacja.

Skup mógłby być zorganizowany w formule przetargowej (a więc po cenie rynkowej), a następnie BGK mógłby z wykorzystaniem portfela skupionych kredytów frankowych wyemitować listy zastawne. Dodatkowym warunkiem zakupu portfeli frankowych przez BGK mogłoby być zobowiązanie banków odsprzedających kredyty frankowe do wspierania środkami uwolnionymi taką operacją gospodarki, czyli przedsiębiorców, by ci utrzymywali miejsca pracy.

Dla frankowiczów rozwiązanie takie wydaje się korzystne, ponieważ stroną w ewentualnych sporach i szukaniu ugody staje się państwo (BGK wspierane przez prezesa UOKiK i rzecznika finansowego), co zmniejsza ryzyko konfliktu, w tym procesu sądowego, i ryzyko prawne frankowiczów, a zwiększa prawdopodobieństwo polubownego rozwiązania problemu kredytów frankowych.

6 EMERYTURY.

Czy dopuszczalne jest podniesienie wieku emerytalnego w przyszłości?

ANDRZEJ DUDA.

Podczas spotkania z mieszkańcami Grajewa na Podlasiu mówił, że wśród jego zobowiązań z poprzedniej kampanii było obniżenie wieku emerytalnego. – Złożyłem odpowiedni projekt i ten wiek emerytalny został obniżony. Dzisiaj mężczyźni mają prawo przejścia na emeryturę w wieku 65 lat, kobiety 60 lat – przypomniał prezydent.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Społeczeństwo w tej sprawie wyraziło się jasno. Obecny wiek emerytalny – 65 lat dla mężczyzn, 60 dla kobiet – ma pozostać. Polki i Polaków należy natomiast zachęcać do pozostania dłużej na rynku pracy, na zasadzie dobrowolnej decyzji. Takie inicjatywy będę wspierał jako prezydent. Sprzeciwię się jednak próbom podniesienia wieku emerytalnego.

7 5G.

Czy powinniśmy, wzorem amerykańskiego rządu, ograniczyć inwestycje w sieć 5G z chińskimi inwestorami?

ANDRZEJ DUDA.

W czasie wizyty w Waszyngtonie prezydenci Duda i Trump podpisali wspólną deklarację w sprawie 5G. Deklaracja to krok w kierunku wykluczenia chińskiego Huawei z polskiego 5G. Już w 2019 r. polski rząd podpisał porozumienie z administracją amerykańską w sprawie budowy polskiego 5G wyłącznie z wykorzystaniem sprzętu od zaufanych producentów. Jak teraz mówił prezydent Trump, Polska korzysta przy tym także z usług amerykańskich firm.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Musimy iść z postępem technologicznym, ale rozwój sieci 5G nie może budzić wątpliwości co do bezpieczeństwa Polski jako kraju oraz Polek i Polaków, których prywatność musimy chronić w sieci. Dlatego jako prezydent, wprowadzę ten temat do BBN i poproszę biuro o wydanie rekomendacji w zakresie ewentualnych ograniczeń technologii stosowanej w sieciach 5G. W Polsce brakuje takich analiz, a decyzja o ograniczeniu transferu chińskiej technologii do Polski powinna mieć przede wszystkim merytoryczne, a nie polityczne podstawy. Ponadto uważam, że nasz rząd powinien konsultować się w tej sprawie z pozostałymi państwami w Unii – nie jesteśmy w tym dylemacie odosobnieni.

8 BANKI.

Czy popiera pan i dopuszcza dalszą repolonizację banków?

ANDRZEJ DUDA.

Pięć lat temu w czasie kampanii prezydenckiej Andrzej Duda przekonywał, że konieczna jest repolonizacja banków, które mając zagranicznych właścicieli, transferują z Polski ogromne zyski i „robią z nami, co chcą". Już jako prezydent poparł przejęcie przez PZU od włoskiego UniCredit Banku Pekao. Nie znaleźliśmy jego wypowiedzi z obecnej kampanii na temat ewentualnej dalszej repolonizacji banków.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

To, co rząd PiS nazywa „repolonizacją" banków w Polsce, jest ukradkową nacjonalizacją instytucji finansowych, które są przejmowane przez państwowe firmy. Zdaniem wielu ekonomistów niesie to ze sobą poważne ryzyko makroekonomiczne i dla stabilności finansowej sektora bankowego. Banki znacjonalizowane, im bardziej państwowe, tym coraz mniej rentowne. W chwili obecnej większa część sektora bankowego jest w polskich rękach. Ale najbardziej przemawiają dwa przykłady: Pekao SA kupowane było w połowie 2017 r., jego wartość wynosiła wówczas ponad 32 mld zł. Obecnie jest to niecałe 15 mld. Oznacza to, że obywatele, polscy podatnicy, stracili na tej nacjonalizacji kilkanaście miliardów złotych. I mimo że trudno sobie wyobrazić, aby mogło być gorzej, przykład Alior Banku potwierdza, że tak rozumiana „repolonizacja" jest złym pomysłem i wiąże się z kosztami dla podatników. W tym przypadku włoska grupa inwestorów sprzedała swoje udziały po prawie 90 zł za akcję. Dziś akcje Alior Banku można kupić za kilkanaście złotych, ponad 80 proc. taniej! Na tej transakcji Polacy stracili na tę chwilę kolejne ponad 4 mld zł. Wygląda na to, że obozowi władzy zależało jedynie na dobrze płatnych posadach. Jego menedżerowie raczej nie zarobili na swoje wynagrodzenia, zapłacą za to podatnicy.

9 CPK.

Czy popiera pan inwestycje w Centralny Port Komunikacyjny?

ANDRZEJ DUDA.

– Polska potrzebuje inwestycji takich CPK czy przekop Mierzei Wiślanej, jesteśmy 38-milionowym narodem żyjącym w sercu Europy i stać nas na to, by takie inwestycje mieć – powtarza prezydent na spotkaniach i konferencjach przedwyborczych. – Jesteśmy ambitnym narodem i dlatego powstała idea CPK. To będzie największy hub komunikacyjny w regionie i da rozpoznawalność Polsce na całym świecie – przekonuje. Jego zdaniem wielkie inwestycje centralne pomogą wyprowadzić kraj z kryzysu, bo dają wiele miejsc pracy na wiele lat.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Nie, uważam ten projekt za nieracjonalny z wielu względów. Dziś potrzebne są inwestycje w całym kraju, lokalne, konkretne i realne – CPK to mrzonka, za którą dzisiaj kilka osób, politycznie umocowanych, pobiera całkiem realne pieniądze. Teraz trzeba wspomóc lotniska regionalne, które są w kryzysie wywołanym pandemią. To są konkretne miejsca pracy, które trzeba uratować i chronić.

10 MIERZEJA.

Czy popiera pan inwestycje w przekop Mierzei Wiślanej?

ANDRZEJ DUDA.

Patrz odpowiedź na pytanie o CPK.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Nie, ale jest to projekt w realizacji i skala zmian dokonanych w krajobrazie na miejscu jest już ogromna, co więcej odwrócenie tego projektu mogłoby okazać się bardziej kosztowne niż jego dokończenie. Uważam jednak, że dziś pilniejsze są inne wydatki, dlatego realizację przekopu należałoby wstrzymać na dwa, trzy lata.

11 TECHNOLOGIE.

Jaki ma pan pomysł na wsparcie technologii w Polsce?

ANDRZEJ DUDA.

W programie prezydenta na drugą kadencję próżno szukać informacji na ten temat. Na spotkaniach z wyborcami prezydent mówił czasem o wsparciu programów ekologicznych i polskich firm tworzących ekotechnologie. Bez konkretów.

RAFAŁ TRZASKOWSKI.

Jest wiele specjalizacji w obszarze nowoczesnych technologii, nisz rynkowych, w których polskie firmy dobrze się odnalazły w ostatnich latach. Jedną z nich jest sektor kreatywny, w tym zwłaszcza sektor gier komputerowych i produkcji cyfrowej. Jeśli zostanę wybrany, wyjdę z inicjatywą stworzenia specjalnego funduszu inwestycyjnego, zarządzanego przez Polski Fundusz Rozwoju, który wspierałby kapitałowo polskie firmy tworzące gry i świadczące usługi producenckie, w tym produkcję międzynarodowych filmów i seriali.

Równolegle Polska powinna przygotować się do efektywnego wykorzystania nowych funduszy europejskich na lata 2021–2027, zwłaszcza tych, które są powiązane z Zielonym Ładem. Rozwojowi technologii pomoże też większy udział startupów w gospodarce.

Opinie dla „rzeczpospolitej"

Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan

W kampanii wyborczej nie doczekaliśmy się ze strony kandydatów na urząd prezydenta RP jednoznacznego zobowiązania, że będą podpisywali tylko ustawy spełniające wysoki standard stanowienia prawa oraz że podejmą inicjatywę legislacyjną, aby zagwarantować w konstytucji, iż zmiany przepisów podatkowych wymagają większości trzech piątych głosów w Sejmie. Oczekiwaliśmy od kandydatów deklaracji, że będą kierowali się następującymi zasadami dbałości o jakość prawa: ustawa nie może pogarszać warunków prawnych wykonywania działalności gospodarczej (co nie wyklucza regulacji w nowych sferach); konieczne jest vacatio legis, umożliwiające przedsiębiorcom wdrożenie legislacji, nigdy nie krótsze niż 3 miesiące; niedochowanie obowiązku przeprowadzenia konsultacji społecznych projektu z Radą Dialogu Społecznego dyskwalifikuje ustawę do podpisu. Takie zobowiązanie prezydenta RP znacznie przyczyniłoby się do poprawy standardów legislacyjnych, co zagwarantowałoby przewidywalność i stabilność prawa, tworząc korzystne warunki do dalszego rozwoju Polski. Wszelkie zmiany skutkujące wzrostem obciążeń podatkowych lub parapodatkowych powinny – przed wprowadzeniem – zostać szeroko przedyskutowane w gronie tak rządzącej koalicji, jak też i parlamentarnej opozycji, pracodawców, przedsiębiorców oraz związków zawodowych.

Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu

Rafał Trzaskowski to nadzieja na zmianę i przerwanie jedynowładztwa w Polsce. Wśród jego obietnic są ważne deklaracje o charakterze systemowym, jak odpolitycznienie służb i wymiaru sprawiedliwości. Zapowiada on też rozwiązania korzystne dla przedsiębiorców: weto dla wszelkich prób dalszego podnoszenia podatków, podwyższenie kwoty wolnej od podatku czy obniżenie stawek VAT o 1 pkt. Jest też gwarantem dobrej współpracy z Unią Europejską. Można dyskutować o kosztach jego niektórych obietnic, jak choćby dodatki emerytalne za wychowanie dzieci. Ale to nie zmienia faktu, że jest kandydatem proeuropejskim i prodemokratycznym, zwolennikiem wolności obywatelskiej i pluralizmu w mediach. Dziś potrzebujemy właśnie tego. Z kolei większość obietnic wyborczych Andrzeja Dudy nie wnosi niczego nowego. Prezydent usilnie stawia się w roli strażnika wprowadzonych już programów rządowych, w czym kryje się sugestia, że w razie jego przegranej Polacy mogą ich zostać pozbawieni. Padło też kilka deklaracji oderwanych od rzeczywistości, jak choćby zamiar podniesienia średniej płacy do 2 tys. euro czy podwojenia świadczeń emerytalnych. Poza tym brak konkretów, w tym pomysłu na poprawienie nadszarpniętych relacji międzynarodowych.

Arkadiusz Pączka, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP

Obaj kandydaci sporo obiecywali, próbując niejako stworzyć wrażenie, że prezydent w Polsce ma istotny wpływ na to, jak i na co wydawane są pieniądze z budżetu. Przypominamy, iż projekt budżetu przedstawia rząd, uchwala go Sejm, a prezydent nie może go nawet zawetować. Dlatego z dużym dystansem podchodzimy do większości obietnic o charakterze wydatkowym. Prezydent może oczywiście apelować do rządu, składać projekty własnych ustaw, lecz bez większości sejmowej, bez zgody rządu, jego inicjatywy się nie zmaterializują. Druga kategoria obietnic dotyczy systemu emerytalnego. Uważamy, iż to nieodpowiedzialne, by o tak ważnych sprawach – wymagających pogłębionych analiz społeczno-ekonomicznych oraz konsultacji z partnerami społecznymi – dyskutować w ramach kampanii wyborczej, gdzie kandydaci posługują się skrótami myślowymi. Obietnic kierowanych do przedsiębiorców nie było wiele. Dla nich istotna będzie głównie kwestia inwestycji. Tutaj mieliśmy kontrast – urzędujący prezydent preferuje duże, centralne inwestycje, jak np. CPK. Z kolei Rafał Trzaskowski jest zwolennikiem inwestycji lokalnych, w każdym powiecie. O ile potrzebne są inwestycje i duże, i małe, centralne i lokalne, to w chwili kryzysu bardziej istotny wpływ na poprawę sytuacji mogą mieć inwestycje lokalne – łatwiejsze i szybsze w realizacji.

Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club

BCC wystosował zaproszenie do obu kandydatów, pytając o program – w tym o to, co chcieliby zrobić w polskiej gospodarce. Odpowiedział nam pan Trzaskowski, który złożył wizytę w BCC. Natomiast pan prezydent Duda nie odezwał się, a na podstawie jego wypowiedzi publicznych trudno mi określić, co naprawdę chce zrobić. Jego dotychczasowa polityka jako prezydenta jest polityką ekipy rządzącej, z którą w wielu punktach się nie zgadzam, choć doceniam tarcze antykryzysowe, a nade wszystko – dobrą działalność PFR, który rzeczywiście pomaga przedsiębiorcom. Natomiast prezydent Trzaskowski zadeklarował bardzo ścisłą współpracę z organizacjami przedsiębiorców, które są skupione w Radzie Przedsiębiorczości i zapowiedział utworzenie Rady Konsultacyjnej, co jest mądrym posunięciem. Bardzo ważna jest też dla nas jego zapowiedź dotycząca podjęcia negocjacji w sprawie wejścia Polski do strefy euro, a także partnerskiej współpracy z Unią Europejską – naszym największym partnerem gospodarczym. Prawdziwe partnerstwo wymaga wysłuchiwania, a zwłaszcza zjednywania sobie, sojuszników, czego nie robi się poprzez negatywne argumenty. Teraz, gdy Parlament Europejski będzie głosował nad Funduszem Odbudowy, z którego Polska ma dostać miliardy złotych, nie jest dobry czas na antyeuropejską czy antyniemiecką retorykę.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej

W sytuacji gdy sprawy gospodarcze są raczej domeną innych ośrodków władzy, kandydaci na urząd prezydenta konkurują bardziej na niwie światopoglądowej, ustrojowej, mniej zaś na niwie gospodarczej. Są też w różnej sytuacji co do możliwości realizacji składanych przez nich obietnic. Urzędujący prezydent ma silne wsparcie w formacji rządzącej. Kontrkandydat takiego wsparcia nie ma i przynajmniej w najbliższej przyszłości miał nie będzie. Urzędujący prezydent wskazuje głównie na dotychczasowe posunięcia jego i wspierającej go formacji. Proponowane rozszerzenia czy uzupełnienia dotychczasowych programów nie wydają się liczne czy skrajnie kosztowne. W innej sytuacji jest kontrkandydat, zgłaszający dość kosztowne pomysły, jak choćby dodatek do emerytury dla matek czy istotne ulgi w PIT. Co ważne, propozycje te nie są oczywiste w świetle dotychczasowej polityki gospodarczej wspierającej go formacji. Ciekawie wypadło w kampanii zestawienie deklaracji w zakresie inwestycji. Urzędujący prezydent podkreślał konieczność utrzymania nakładów na realizację dużych projektów jak CPK. Kontrkandydat podkreślał ideę wsparcia inwestycji lokalnych, ale bardzo licznych. Analizując te deklaracje, warto zwrócić uwagę, iż sprawiają wrażenie inaczej ukierunkowanych, niżby to wynikało z dotychczasowej praktyki obu formacji wspierających kandydatów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA