fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Forum Ekonomiczne w Krynicy 2019

Globalizacja: szansa i zagrożenie

Mam nadzieję, że kolejna dyrektywa PSD3, która z pewnością wcześniej czy później się pojawi, będzie lepiej przygotowana – mówiła Ewa Wernerowicz, prezes Vivusa (na zdjęciu: w środku)
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Polskie fintechy czeka wdrożenie dyrektywy PSD2, a to dopiero początek. W Unii trwają prace nad wzmocnieniem ochrony konsumentów. Nowe obciążenia nie będą dotyczyły konkurencji spoza UE.
„Polska już nie jest samotną wyspą. Globalizacja usług finansowych staje się faktem" – to hasło otworzyło debatę ekspertów z polskich podmiotów finansowych. Nie mieli wątpliwości, że unijne regulacje mają bezpośrednie przełożenie na warunki konkurencji na tym rynku.
A tych w najbliższym czasie przybędzie. Na początek do 14 września banki mają czas na dostosowanie się do nowej dyrektywy PSD2. Przewiduje ona uruchomienie nowych usług: Payment Initiation Service (PIS) – do inicjowania transakcji płatniczych, oraz Account Information Service (AIS) – zapewniającej podmiotom zewnętrznym dostęp do informacji o transakcjach na rachunku klienta. Właśnie ta druga usługa budziła największe kontrowersje ekspertów.
– Nowe przepisy rodzą sporo wątpliwości, bo wraz z informacjami o transakcjach na rachunku klienta będzie można uzyskać wrażliwe dane osobowe, np. jakich transakcji dokonuje, oraz dane osób, do których wysyła przelewy, a to są przecież chronione, wrażliwe dane osobowe – mówiła Ewa Wernerowicz, prezes Vivus Finance Polska.
– Ta dyrektywa, choć rewolucyjna, jest niedopracowana – komentował Artur Granicki, radca prawny w kancelarii Wardyński i Wspólnicy. – Ułatwia dostęp do informacji bankowych niewielkim spółkom fintechowym, ale nie wiadomo, w jakim zakresie nowe przepisy będą mogły być stosowane.

Niedoskonałości i nowe możliwości

– Dyrektywa zawiera sporo niedoskonałości, nie mówi, jak strony bez umowy mają rozwiązywać spory, identyfikować ryzyka nadużyć, posługiwanie się kartą płatniczą oderwaną od rachunku wystawcy – wylicza Tomasz Owczarek, dyrektor sprzedaży w polskim oddziale Mastercard Europe.
– Jednocześnie to krok w dobrą stronę. Zamiast zbierać na piechotę dane o kliencie starającym się o kredyt konsolidacyjny, po zmianach wystarczy informacja z nowego systemu, którą będzie można błyskawicznie uzyskać – tłumaczył Tomasz Owczarek. – Najlepiej widać to na brytyjskim rynku finansowym, gdzie otwarta bankowość funkcjonuje już od roku. Do tamtejszych banków tylko w czerwcu trafiło 60 mln zapytań o informacje o ich klientach. To dzieje się także w innych państwach. W Australii nie tylko banki muszą udostępniać informacje, ale także firmy telekomunikacyjne czy energetyczne. Małe fintechy mogą więc w ten sposób ściągać dane, agregować je i przetwarzać, aby proponować konsumentom lepsze usługi.
Rynek finansowy musi się już jednak szykować na kolejne zmiany przygotowywane na szczeblu UE. – Czekamy na dyrektywę o kredycie konsumenckim, nad którą pracuje Komisja Europejska – dodała prezes Wernerowicz. – Spodziewamy się nowych ograniczeń i zabezpieczeń, których wdrożenie może być bardzo kosztowne. Trzeba jednak pamiętać, że przeregulowany rynek jest droższy, bo nie ma na nim konkurencji.
– W kwietniu powołano też grupę roboczą ds. rynku kapitałowego, która pracuje nad nową definicją klienta. Jest tu jednak problem ideologiczny, bo klient w Europie jest traktowany jak bezbronna owieczka – oceniał Artur Granicki. – Ciekawym przykładem innego niż unijne podejścia są prace nad zmianami przepisów w Anglii, która po brexicie planuje dalszą liberalizację przepisów finansowych, aby tamtejsze instytucje stały się jeszcze bardziej konkurencyjne na rynku finansowym.

Nadmiar regulacji

– Z regulacjami jest jak z krzywą Laffera w podatkach. Do pewnego momentu dają większe wpływy, po przekroczeniu granicy wpływy jednak spadają – mówił Owczarek.
Wdrażanie nowych wymagań będzie kosztowne i otworzy rynki UE na tańszą konkurencję spoza Unii, w tym z Chin, które nie muszą stosować prawa UE i kosztownych obowiązków. Podnoszenie poprzeczki może się też przełożyć na rozrost szarej strefy.
Nieoczekiwanie ograniczenia pojawiają się również ze strony największych graczy na rynku cyfrowym. – W ostatnim czasie Google zakazał na całym świecie publikowania reklam pożyczek do 60 dni – zauważa Ewa Wernerowicz. – Pytanie brzmi: czy prywatna spółka może wprowadzać takie ograniczenia naruszające konkurencję?
– Przypominam, że GAFA stara się wejść na rynek usług finansowych już od dłuższego czasu. W zeszłym roku Facebook zakazał reklamowania kryptowalut, po czym zaproponował własną – przypomniał Granicki. – Mam nadzieję, że nie mamy do czynienia z tym scenariuszem.
— Partnerem relacji jest Vivus
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA