fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

„Cudak”. Prosty odruch czy bohaterstwo

Kazik Mazur jako Cudak w filmie Anny Kazejak. Już w kinach
TVP/Mat. Pras.
„Cudak” Anny Kazejak to coś więcej niż kolejna historia muzyka, który w czasie wojny ratuje żydowskiego skrzypka. To opowieść o ludzkiej solidarności.

Jest wiosna 1939 roku. Szymek Akerman, w garniturze, razem ze swoim zespołem gra na eleganckich balach w resursie, Romek Cudakowski ze swoimi ludźmi obsługuje wesela, przygrywa na harmonii ku uciesze podpitych gości. „Polska powinna być dla Polaków, dla polskich muzyków. Żydzi niech sobie grają na bar micwach" – mówi rozdrażniony do żony.

Pół roku później Żydzi wyprowadzani są do getta, za pomoc im grozi rozstrzelanie. Wszędzie panuje głód, a mała córka Cudakowskiego jest chora na astmę. Więc gdy w jego domu zjawia się dawny znajomy Rzepecki, teraz Rzepetzky, muzyk przyjmuje jego propozycję: będzie grał w burdelu dla Niemców.

Potrzebuje skrzypka i decyduje się wyprowadzać z getta Akermana. „Jak będzie grał, nikt nie zwróci uwagi, że to Żyd" – przekonuje Rzepetzkiego. A jednak to nieprawda.

Potem już wszystko gna. Cudak przyprowadza skrzypka do własnego domu, z getta udaje mu się jeszcze wyciągnąć jedną z jego córek, Deborę. A gdy żona Cudakowskiego ucieka z własną córką na wieś do rodziców, on zostaje z Szymkiem i Deborą. Będzie walczył, by ich uratować.

Streszczenie nie daje jednak wyobrażenia o tym filmie. Scenariusz Marka Kreutza jest precyzyjny, a Anna Kazejak buduje sceny z ogromnym wyczuciem, opierając opowieść na półcieniach. Nie ma nachalnie pokazywanego bohaterstwa. Jest ludzki odruch solidarności, nawet jeśli trzeba za niego zapłacić najwyższą cenę.

Cudak przed wojną nie znosił Akermana. W czasie okupacji wyciągnął go z getta tylko dlatego, że nie miał innego skrzypka, kiedy trafiła mu się fucha. A potem nie chciał zostawić zaszczutego człowieka, nawet jeśli za ukrywanie go groziła kara śmierci. Deborę podrzuca żonie na wieś, po czym wraca do Akermana: „On jest chory. Nie ma co jeść. Jakbym nie wrócił, tobym sobie nie wybaczył". Tylko tyle. I aż tyle.

W tym filmie każda postać, nawet epizodyczna, jest wyrazista. Młoda piosenkarka, która trafiła do burdelu dla Niemców, ale „nigdy nie była dziwką" i chce już bronić tylko tego, co jej zostało: godności. Dozorczyni, która niejedno widzi i rozumie. Żydowskie dziecko, które zaprzyjaźnia się z aryjską dziewczynką i mówi: „Nie chcę, żeby Łucja przeze mnie umarła". Żona Cudaka, w której prawość walczy z pragnieniem zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie.

Wszyscy mają tu swoją historię. Anna Kazejak opowiada zaś tak, że każda scena wybrzmiewa do końca. Niby powtarza motywy znane z wielu filmów, ale intymna perspektywa i wielka wrażliwość sprawiają, że staje się on czym więcej niż obrazem o Holokauście. Przypomina o zwyczajnej ludzkiej solidarności.

„Cudak" nie jest ckliwy, a jednak porusza. Także dzięki aktorom. Bardzo przekonujący jest w tytułowej roli Kazik Mazur, świetną kreację jako Akerman tworzy Andrzej Kłak, trudno oderwać oczy od Agnieszki Sienkiewicz-Gauer, która gra Reginę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA