fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Krzysztof Kowalski: Wszyscy jesteśmy dłużnikami

Prof. Yuval Noah Harari
Prof. Yuval Noah Harari (na zdjęciu) wskazuje trzy momenty, które zmieniły bieg dziejów.
AFP
Kobieta jest „puchem marnym" (Adam Mickiewicz), kobiety i mężczyźni – wszyscy razem – to „trzcina myśląca" (Blaise Pascal), ci, którzy umierają młodo, bez podziału na płcie, to „wybrańcy bogów" (Fryderyk Nietzsche), „homo homini lupus est" (człowiek człowiekowi wilkiem, Plaut), a tak w ogóle „człowiek to brzmi dumnie" (Maksim Gorki).

Dociekanie sedna istoty ludzkiej od zawsze było ulubionym zajęciem myślicieli, poetów, powieściopisarzy, teraz dołączają do nich naukowcy. Profesor Yuval Noah Harari, związany jest z Uniwersytetem Hebrajskim w Jerozolimie, zajmuje się średniowieczem oraz procesami makrohistorycznymi. Książki, które pisuje, z reguły stają się światowymi bestsellerami, tłumaczone są także na polski, żeby wymienić choćby: „Sapiens. Narodziny ludzkości", „Sapiens. Od zwierząt do bogów", „21 lekcji na XXI wiek", „Homo deus. Krótka historia jutra". Jego wykłady są oblegane. Swoim studentom wskazuje trzy zwrotne momenty w dziejach, bez których człowiek nie byłby tym, kim jest, które zmieniły bieg dziejów.

Pierwszy i najważniejszy, bo bez niego nie byłoby kolejnych, to opanowanie sztuki posługiwania się ogniem, rozniecania i podtrzymywania go. Był to pierwszy wiekopomny wynalazek w naszych dziejach. Opanowanie sztuki ognia dało hominidom kontrolę nad nieograniczonym źródłem władzy, źródło to przestało być zależne od ciała; silny, ale bez ognia, nie miał szans w życiowej rywalizacji ze słabszym wprawdzie, ale z ogniem. Ogień był tym, co umożliwiło człowiekowi stanie się światowym numerem jeden w zakresie najszerzej pojętej władzy. Ogień zmienił ciało i mózg człowieka. Dzięki przyrządzaniu pożywienia z pomocą ognia ludzkie zęby zmalały, zmniejszyła się szczęka, skróciły się jelita, więcej energii zaczęło zasilać mózg.

Drugi zwrotny moment to rewolucja myślowa, mentalna. To, co naprawdę uczyniło nas ludźmi, to zdolność do współpracy wielkiej liczby osób. Owszem, szympansy potrafią sporadycznie kooperować, może nawet w 500-osobowych grupach. Ale ludzie mogą to czynić permanentnie, a nie tylko sporadycznie, i w nieograniczonym liczebnie gronie. To stało się kluczem do opanowania przez nas kuli ziemskiej. Współpraca wielu osób umożliwiła realizację wielkich przedsięwzięć. Tymczasem nie ma sposobu, aby nakłonić jakąś grupę szympansów do wspólnego realizowania wielkich przedsięwzięć, do budowania szympansiej świątyni lub wyprawy wojennej przeciw innej grupie, obiecując, że jeśli wyruszą na wojnę, i zginą, to po śmierci pójdą do szympansiego raju, a jeśli nie postradają życia, to otrzymają dużo orzeszków ziemnych i grejpfrutów. „Żaden szympans w to nie uwierzy" – uważa prof. Harari.

Trzeci przełom to rewolucja naukowa. Bynajmniej nie skończyła się, trwa w najlepsze, co więcej, wiele wskazuje, że dopiero się rozkręca. Co roku dokonywane są zdumiewające odkrycia w dziedzinie informatyki, genetyki, astrofizyki itd. Podstawą tej rewolucji jest odkrycie niewiedzy. Rewolucja naukowa rozpoczęła się w momencie, gdy uświadomiono sobie własną ignorancję, gdy zaczęto mówić: „Nie, nie wiemy wszystkiego".

Wskazane przez prof. Harariego trzy punkty zwrotne też nie wyczerpują wszystkiego. Na przykład nie byłoby ani starożytnych cywilizacji, ani cywilizacji współczesnej bez wynalazków umożliwiających transport szybszy i dalszy, niż zapewnia marsz na piechotę. Wynalazki te to przede wszystkim żagiel i koło. Bez transportu stanęłyby fabryki, elektrownie, miliony marłyby z głodu, nastąpiłby regres cywilizacyjny o wiele tysiącleci.

Kolejny próg: gdyby nie wynalazek rolnictwa, uprawy ziemi i hodowli zwierząt, pozostawalibyśmy wciąż na poziomie jaskiniowców, czyli ludzi zdobiących ściany grot wizerunkami zwierząt i zdobywających pożywienie sposobem zwierzęcym – czyli poprzez polowanie, na co się da, i zbieranie tego, co się da, co rośnie na drzewach, krzewach, co wyrasta z ziemi.

Ale jeden moment zwrotny w dziejach ludzkości jest mi szczególnie bliski. Dr Elizabeth L. Eisenstein z University of Michigan, autorka książki „Rewolucja Gutenberga" (Warszawa 2004), ujęła to tak: „U schyłku XV wieku reprodukcja tekstów pisanych zaczęła przenosić się z pulpitu kopisty do warsztatu drukarskiego. Przemiana ta, która zrewolucjonizowała wszystkie dziedziny nauki, była szczególnie istotna dla wiedzy historycznej. Odtąd historycy są zadłużeni u Gutenberga...".

Każda pliszka swój ogonek chwali, nie tylko historycy, wszyscy parający się piórem, pisujący cokolwiek, nawet instrukcje obsługi żelazek, są jego dłużnikami. Bez druku wielkie dzieła – Biblia, Koran, „Kamasutra" – byłyby co roku przepisywane najwyżej w kilkunastu egzemplarzach na całym świecie, ale przecież nikt, żaden klasztorny skryba, nie kopiowałby żadnego z setek tysięcy felietonów, jakimi bez wytchnienia raczymy Czytelników, w tym także Czytelników „Rzeczy o Historii".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA