fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Krzysztof Kowalski: Na prawo most, na lewo most...

Fotorzepa/ Krzysztof Skłodowski
Gdy jedni widzą przed sobą „świetlaną przyszłość", inni powiadają: „czarno to widzę". Obecnie zjawiskiem tym zajmuje się socjologia, dawniej wrażliwa na taki przekaz była sztuka.

Ach, bieda mniej już na te nędzne lata,
Czuć już koniec świata?
Omalże z głodu już nie pozdychamy,
bo nic nie mamy".

Tak pisał w 1620 r. anonimowy autor „Lamentu chłopskiego na złe lata", ponieważ „czarno widział" przyszłość. Zupełnie inaczej spoglądał na nią w latach 50. XX w. Zdzisław Gozdawa, autor piosenki śpiewanej przez Chór Czejanda:

„Budujemy nowy dom,
jeszcze jeden nowy dom,
naszym przyszłym lepszym dniom,
Warszawo!
Od piwnicy aż po dach
Niech radośnie rośnie gmach...".

Obydwa te literackie utwory socjolog ująłby w jakiś w miarę obiektywny wskaźnik, na przykład WOK: Wskaźnik Optymizmu Konsumentów – stosowany przez Instytut Badawczy Ipsos (nie mylić z WOK – Wybitnym Osiągnięciem Kulinarnym – stosowanym przez dr. Witolda Lenarta). Wskaźnik Ipsos może przybierać wartości z przedziału od 0 do 200 punktów. Jego wahania sygnalizują zmieniające się nastroje uwzględniające takie aspekty, jak ocena klimatu gospodarczego w kraju, oczekiwania wobec bezrobocia, stosunek do bieżących wydarzeń politycznych. Na przykład w listopadowym badaniu z 2018 r. Wskaźnik Optymizmu Konsumentów wzrósł o 0,64 pkt, do 107,63 (w grudniu spadł).

Dawniej, gdy nie było socjologicznych, w miarę obiektywnych wskaźników, na wahania nastrojów społecznych reagowała literatura, jako że sztuka jest zwierciadłem życia. Ale sztuka to także malarstwo i ono również odzwierciedlało stan umysłów, zbiorowy optymizm lub zbiorowy pesymizm – a przynajmniej tak twierdzą badacze z francuskiego CNRS (Centre national de la recherche scientifique). Artykuł na ten temat ukazał się w „Nature Communications". Francuscy badacze swoje twierdzenie oparli na analizie portretów namalowanych od XIV do XX stulecia. Ich zdaniem widać na nich, że optymizm społeczny wyraźnie wzrasta w miarę upływu stuleci oraz że ta poprawa może mieć związek z poprawą warunków życia.

Oto obraz Jana Van Eycka (1390–1441) „Mężczyzna w niebieskim chaperonie". Mimo że płótno jest skromne, postawa modela wiele mówi: puste spojrzenie, opuszczone kąciki ust, zmęczony wyraz twarzy, na której odbijają się negatywne emocje. Przeciwieństwem tego obrazu jest autoportret Maurice'a-Quentina de La Toura (1704–1788): malarz ma na nim spojrzenie swobodne, roześmiane oczy, wesoły wyraz twarzy, wysoko uniesiona brodę.

„Dając się portretować, wielcy tego świata, w duchu epoki, chcieli manifestować swoją władzę i wywoływać strach, lub odwrotnie, pragnęli wyglądać sympatycznie i wzbudzać zaufanie swoim wyglądem. Analizując dostępne źródła, historycy zauważyli przesuwanie akcentu w miarę upływu czasu w kierunku »zaufania«. Jednak te zmiany pozostają trudne do udokumentowania kwantytatywnie" – czytamy w artykule.

Oto kolejna para przeciwstawnych portretów: pesymistyczny, pędzla Gerlacha Flicke, namalowany w 1545 lub 1546 r., przedstawiający Thomasa Cranmera, i optymistyczny – ukazujący sir Matthew Wooda, namalowany przez Williama Davisa przed 1822 r.

Naukowcy analizowali pod tym kątem 1962 obrazy z londyńskiej National Portrait Gallery oraz 4106 portretów z Web Gallery of Art. Wszystkie te dzieła powstały w 19 krajach, między rokiem 1360 a 1918. Skorzystali ze sztucznej inteligencji, programu komputerowego z wgranym algorytmem „rozpoznającym" nastrój. Nie wdając się w szczegóły analizy statystycznej ani w elektroniczne zawiłości funkcjonowania sztucznej inteligencji, zasadniczy wniosek francuskich naukowców brzmi następująco: począwszy od połowy XVII w., krzywa społecznego optymizmu najpierw się stabilizuje, następnie lekko opada, po czym ponownie wznosi się od połowy XVIII stulecia. Oczywiście, że wśród naukowców rozgorzała dyskusja na temat prawidłowości takiego wniosku i zasadności wnioskowania o zjawiskach społecznych na podstawie dzieł sztuki. Ale badania naukowe bez dyskusji, ścierających się racji nie mają racji bytu.

Tak czy inaczej, w tych pomiarach zawsze będzie margines nieścisłości. I na takim marginesie będą powstawały dzieła sztuki reagujące na społeczne niepokoje, dążenia, a także animujące, w pewnym sensie „reżyserujące" te nastroje, np. w taki sposób, jak czyni to piosenka, której słowa napisała Helena Kołaczkowska:

„Na prawo most, na lewo most,
A dołem Wisła płynie,
Tu rośnie dom, tam rośnie dom,
Z godziny na godzinę.
Autobusy czerwienią migają,
Zaglądają do okien tramwajom.
Wciąż większy gwar, wciąż więcej nas
W Warszawie – najmilszym z miast".

Autorka zmarła 31 grudnia 2019 r., przeżywszy 103 lata.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA