fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Cichocki: Macron w Polsce: Wizyta po dwóch latach

AFP
Relacje polsko-francuskie są obarczone głęboką wzajemną nieufnością, przechodzącą wręcz niekiedy w otwartą niechęć. Czy przyjazd prezydenta Francji pomoże to zmienić?

O tym, że relacje między Polską i Francją nie są w najlepszym stanie, nikogo nie trzeba chyba przekonywać. Pierwsza oficjalna wizyta Emmanuela Macrona w Polsce ma miejsce po ponad dwóch latach od objęcia przez niego urzędu – ten fakt mówi sam za siebie. Dlatego niektórzy, by osłodzić gorycz, podkreślają, że przyjazd do Polski jest pierwszą oficjalną wizytą głowy francuskiego państwa zaplanowaną w 2020 roku. Nie sposób ukryć faktu, że relacje polsko-francuskie są obarczone głęboką wzajemną nieufno- ścią, przechodzącą wręcz niekiedy w otwartą niechęć.

Istnieje oczywiście, szczególnie u nas, legenda wielkich historycznych związków łączących Polskę i Francję. Zapewne przy okazji tej wizyty znów o tym usłyszy my. Nigdy mnie ta opowieść nie przekonywała, bowiem relacje polsko-francuskie w XIX czy XX wieku nie należały ani do łatwych, ani do przyjem- nych. W wielkim skrócie: łączyła nas obawa przed Prusami, a potem Niemcami, dzielił natomiast stosunek do Rosji, a w ostatnim czasie także do Stanów Zjednoczonych – nad wszystkim zaś zawsze górowała zawiedziona miłość Polaków do Francji.

W 1967 roku triumfalny objazd generała de Gaulle’a po komunistycznej Polsce ściągnął na ulice miast tłumy witających go Polaków. Czytając program obecnej wizyty Macrona w Polsce, można odnieść wrażenie, że duch tamtego wydarzenia unosił się wśród doradców obecnego prezydenta. Jednak Macron raczej nie może spodziewać się tak gorącego przyjęcia. Jeśli wierzyć bada- niom PEW Research Center, ok. 36 proc. Polaków uważa go za światowego przywódcę i postrzega pozytywnie.

Francuski prezydent będzie chciał się pokazać głównie jako lider przyszłej Europy i przedstawić nam kolejne ambitne plany. Należy ich wysłuchać, może się bowiem zdarzyć, że stanie się on najbardziej wpływowym politykiem w Europie – dzięki brexitowi i słabości Niemiec po odejściu Angeli Merkel. A prócz tego obok wielkich planów istnieje przecież cały szereg konkretnych projektów w gospodarce czy infrastrukturze, które mogą być po prostu korzystne dla obu stron.

Autor jest profesorem Collegium Civitas

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA