fbTrack

Ekologia

Puszcza znów idzie pod topór?

Zdaniem aktywistów z Fundacji "Dzika Polska" w Puszczy Białowieskiej trwa wycinka drzew.
www.facebook.pl
Ekolodzy alarmują, że znów ruszyła wycinka drzew na terenie Puszczy Białowieskiej. - Konieczne jest usunięcie drzew, które ze względu na swój stan grożą przewróceniem się na uczęszczane drogi i szlaki, a tym samym zagrożeniem życia i zdrowia ludzi – tłumaczy Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku.

Alarm o wycince drzew w Puszczy podniosły Fundacja Dzika Polska oraz Obóz dla Puszczy. "Skończyło się kilka miesięcy spokoju w Puszczy Białowieskiej. W ostatnich dniach patrole leśne Obozu dla Puszczy i Fundacji Dzika Polska znalazły świeże wycinki w Nadleśnictwie Browsk" – napisano.

Obrońcy Puszczy twierdzą, że "pod piłę trafiły świerki, dęby, graby, także z trzeciej strefy UNESCO - objętej zakazem pozyskania".

"Cięcia mają komercyjny charakter, puszczańskie drzewa są już przygotowane w stosach do wywózki do tartaku" - informuje Obóz dla Puszczy.

Organizacja podkreśla, że zgodnie z przepisami o Natura 2000 w Puszczy nie można wycinać drzewostanów 100 letnich, więc leśnicy wykonali rębnie w drzewostanach 99 letnich, którym zabrakło jedynie roku by uchować się przed siekierą leśnika.

"To bardzo przykre, że nasz rząd postawił sobie za punkt honoru promocję węgla, którego spalanie przyczynia się do śmierci dziesiątków tysięcy Polaków rocznie, a jedyny w naszym kraju przyrodniczy Obiekt Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO traktuje jako źródło surowca do produkcji palet" – grzmią ekolodzy.

Leśnicy: Stan wyższej konieczności

Do ich zarzutów odniosła się Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku. "Puszcza Białowieska to rejon wyjątkowo chętnie odwiedzany przez turystów. W trosce o ich bezpieczeństwo Nadleśnictwo Browsk monitoruje bezpieczeństwo przy drogach i szlakach na zarządzanym terenie, podejmując decyzje o usuwaniu tych znajdujących się przy ciągach komunikacyjnych drzew, które zagrażają osobom odwiedzającym Puszczę" – napisali leśnicy w specjalnym komunikacie.

Podkreślają w nim, że "lasy Nadleśnictwa Browsk są dobrem nas wszystkich, bezpieczeństwo odwiedzających nas okolicznych mieszkańców i gości z zewnątrz jest dla nas bardzo ważne, dlatego też, by zminimalizować niebezpieczeństwo, konieczne jest usunięcie drzew, które ze względu na swój stan grożą przewróceniem się na uczęszczane drogi i szlaki, a tym samym zagrożeniem życia i zdrowia ludzi".

"Prace te są konieczne do realizacji statutowej, pozaprodukcyjnej roli lasu, jaką jest udostępnienie lasu dla społeczeństwa. Wykonywane zabiegi były realizowane jako stan wyższej konieczności, który miał na celu uchylenie bezpośredniego niebezpieczeństwa związanego z możliwym wywracaniem się drzew oraz obłamywaniem się gałęzi na drogi" – napisano w komunikacie RDLP w Białymstoku.

Leśnicy twierdzą, że "to jedyne wyjście, aby nie wprowadzać na całym obszarze zakazów wstępu. Wszyscy mogą się dzięki temu swobodnie i bezpiecznie poruszać się po Puszczy: turyści, mieszkańcy, naukowcy, leśnicy, także 'patrole obywatelskie'".

"Sytuacja w Puszczy zmienia się bardzo dynamicznie, a drzew suchych i martwych, złamanych, zawieszonych nad ścieżkami itp. ciągle przybywa. Tylko w tym roku na terenie Nadleśnictwa Browsk, wyznaczono przy drogach i szlakach ponad 27 tys. nowych drzew, które stanowią realne zagrożenie dla osób korzystających z lasu" – wyliczają leśnicy Zdradzają, że od początku roku, odwiedziło Puszczę ponad 30 000 ludzi, a zapewnienie im bezpieczeństwa jest dla nich sprawą priorytetową.

"W Nadleśnictwie od chwili wydania przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej postanowienia z dnia 20 listopada 2017 r. o środku tymczasowym nie prowadzi się wycinki drzew 'w celach komercyjnych'. Pozyskuje się drzewa tylko i wyłącznie ewidentnie zagrażające bezpieczeństwu ludzi odwiedzających Puszczę - suche lub pochylone często z naderwanym systemem korzeniowym" – podkreśla RDLP w Białymstoku. Zapewnia, że "każde drzewo przed ścięciem jest poddawane indywidualnej ocenie, co wyklucza przypadkowość działania".

Komisja oceniała drzewa

Poza tym komisję oceniającą drzewostany pod katem zagrożenia bezpieczeństwa publicznego tworzą funkcjonariusze policji, Państwowej Straży Pożarnej, pracownik naukowy IBL i specjalista ds. bezpieczeństwa pracy. Ostatnia lustracja drzewostanów przez komisję w Nadleśnictwie Browsk miała miejsce 6 grudnia

- Na podstawie opinii komisji, która zaleciła usuwanie drzew zagrażających bezpieczeństwu publicznemu we wskazanych miejscach, Nadleśnictwo Browsk przystąpiło do prac. Usuwane były suche, spróchniałe świerki i sosny, a także nieliczne brzozy, stojące przy drogach – zapewniają leśnicy.

Twierdzą, że spróchniały wiąz, który został ścięty przy drodze publicznej, pozostał przy niej do naturalnego rozkładu, a w niektórych miejscach, gdzie robotnicy leśni usuwali martwe świerki, padając złamały one drzewa gatunków liściastych (np. grab), które w tej sytuacji - również ze względów bezpieczeństwa publicznego - zostały usunięte.

- Wszystkie cięcia, o których mowa, jak i wszystkie poprzednie, wykonano w ramach obowiązującego Planu Urządzenia Lasu. Zgodnie z nim nadleśnictwo plan pozyskania drewna na dzień dzisiejszy zrealizowało w 94 proc.-czytamy w komunikacie RDLP w Białymstoku. Zapewnia ona,że prace te są również zgodne z wyrokiem TSUE z 17 kwietnia br.

- Ponadto informujemy, że nie były i nie są one prowadzone w sposób i w strefach UNESCO, gdzie byłoby to zabronione – twierdzą leśnicy. Przypominają, że, usuwanie drzew zagrażających bezpieczeństwu dróg lub bezpieczeństwu pożarowemu jest dozwolone w każdej strefie, przy czym usunięte drzewo powinno pozostać na miejscu do naturalnego rozkładu – dokładnie tak się dzieje w Nadleśnictwie Browsk.

- Żadne z obrazowanych na profilach facebookowych Obozu dla Puszczy czy Fundacji Dzika Polska prac, które wiązały się z pozyskaniem drewna (zaprzychodowaniem, co wiąże się z umieszczeniem na drewnie czerwonych płytek z numerami ewidencyjnymi), nie zostały przeprowadzone w strefach 0, 1 lub 2 –twierdzi RDLP.

Podkreśla, że „drewno sprzedane lub przeznaczone do sprzedaży pochodziło wyłącznie z drzew niebezpiecznych usuniętych w strefie trzeciej, czyli strefie ochrony czynnej, gdzie jest to dozwolone.

Na dziś Nadleśnictwo Browsk zaprzychodowało z tego tytułu 228,26 metrów sześciennych surowca drzewnego – wszystko jako drewno średniowymiarowe, przeważnie jako sortymenty przeznaczone na opał. -W trakcie poprzedniej zimy, trzy puszczańskie Nadleśnictwa sprowadzały drewno aż spod Białegostoku, by okoliczni mieszkańcy mogli się w nie zaopatrzyć – dodaje RDLP. Zdradza, że w szystkie zamieszczone przez aktywistów zdjęcia odnoszą się do oddziału 765Ba (leśnictwo Krynica).

- Drzewa suche, pochylone były wycinane przy tzw. drodze „Kapitańskiej", która jest udostępniona do ruchu lokalnego, korzystają z niej min pracownicy Firmy PRONAR – dojeżdżający do pracy" – napisano w komunikacie.

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych zdradziła, że nadleśnictwo otrzymuje szereg petycji i wniosków, w których mieszkańcy proszą o stworzenie warunków do bezpiecznego korzystania z dróg leśnych oraz tras komunikacyjnych i turystycznych przebiegających przez jego tereny.

- Nadleśniczy nie może zostać obojętny wobec postulatów mieszkańców puszczańskich miejscowości i ich przedstawicieli (sołtysów, radnych, wójtów i burmistrzów). W kompleksach leśnych Nadleśnictwa usytuowane są również zakłady przemysłowe (m.in. nafto bazy i przepompownie gazu), gdzie zapewnienie bezpieczeństwa pożarowego jest szczególnie istotne –tłumaczą leśnicy.

Ekolodzy: Nawet wycięte powinny zostać w Puszczy

A rzecznik Lasów Państwowych Krzysztof Tębski napisał na Twitterze, że cięcia w Nadleśnictwie Browsk nie są prowadzone w strefie, w której byłby zabronione. -„Patrole" Obozu czy FDP najwyraźniej nie znają nazewnictwa UNESCO – w strefie III wraz z buforem aktywne działania są dozwolone. Żadne z tych cięć nie były wykonane w strefach zero, I lub II – podkreślił.

Do komunikatu rzecznika odniosła się już na portalach społecznościowych Fundacja Dzika Polska. - Chodziło nam – jak napisaliśmy o strefę - wg kolejności - trzecią UNESCO – partial protection II – other forests excluded from use - wyłączoną z zabiegów gospodarczych. W tej strefie wykonano kilka rębni. Zdjęcia pni wraz ze sfotografowanymi odbiornikami GPS załączamy w raporcie w którym zainteresowani znajdą również mapę z punktami rębni naniesionymi na strefy UNESCO – napisali obrońcy Puszczy.

Podkreślają, że „zapewnianie bezpieczeństwa nie wiąże się w żaden sposób z wywożeniem z Puszczy i sprzedażą drzew stwarzających zagrożenie. Drzewa zagrażające upadkiem należy wyciąć i pozostawić na gruncie do rozkładu. Doskonale zdaje Pan sobie z tego sprawę, gdyż w ten sposób od lat leśnicy postępują z drzewami potencjalnie niebezpiecznymi na obszarach zarządzanych przez LP w Puszczy - w rezerwach przyrody, drzewostanach stuletnich, podobnie problem rozwiązuje Białowieski Park Narodowy".

- W 2017 roku pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa minister Szyszko wyciął ok. 200 tys. drzew, z czego większość nielegalnie. Teraz próbuje Pan wzorem Jana Szyszki usprawiedliwiać sprzedaż drewna pochodzącego z obszarów chronionych względami bezpieczeństwa. Zdecydowanie odradzamy ten nieskuteczny sposób usprawiedliwiania wyrębów –apeluje Fundacja „Dzika Polska".

Podkreśla, że wbrew zapewnieniom rzecznika drzewa usuwano z odległości również ponad 50 m od drogi, graby i dęby nie były martwe – co widać na załączonych zdjęciach. – W przeszłości wnioskowaliśmy o zapewnienie bezpieczeństwa poprzez ścięcie i pozostawienie drzew, ale nie ich usuwanie – podkreślaj ekolodzy.

Twierdzą, że odniesienia dotyczące przejmowania przez GDDKIA obszaru leśnego w związku z budową drogi wojewódzkiej są dość niedorzeczne, gdyż dyskutujemy o pracach wykonanych w obszarze leśnym między wsiami Podwaśki i Kapitańszczyzna gdzie nie ma dróg wojewódzkich Rzecznik Lasów Państwowych napisał na Twitterze, że w przypadku części prac (w leśnictwach Rybaki i Nowosady) wycięto drzewa na zlecenie GDDKiA, która ten teren przejęła na mocy specustawy pod drogę wojewódzką.

Ekolodzy przyznają, że drzewostany nie miały 100 lat, ale do stu lat brakowało im roku, co nie zmienia faktu, że rębnie wykonano w obszarze chronionym UNESCO.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL