fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Broniarz: Wygramy teraz albo we wrześniu

Fotorzepa/ Andrzej Bogacz
Zarząd ZNP zadecyduje, czy zawiesić strajk i czy odbędą się matury – mówi Sławomir Broniarz, szef związku.

Czy nauczyciele zawieszą strajk na czas matur?

Istnieje taka możliwość, ale dzisiaj są rozpatrywane trzy scenariusze, i wszystkie będą analizowane we wtorek na posiedzeniu prezydium zarządu głównego ZNP. Wtedy zapadnie decyzja, co dalej.

Czyli we wtorek dopiero się dowiemy, czy matury się odbędą, czy nie odbędą?

Dokładnie tak, dlatego że postanowiliśmy, iż na pewno przed 23 kwietnia żadna decyzja nie zapadnie. Taki jest też scenariusz, który realizujemy. Decyzja nie może być podejmowana wyłącznie w Warszawie i na poziomie Warszawy, musimy uzgadniać wszystko to, co dzieje się w kraju, a nie tylko wyłącznie przez pryzmat emocji w stolicy.

To jest odpowiedź na postulaty ze strony rządowej?

Mam wrażenie, że strona rządowa postępuje z wdziękiem słonia w składzie porcelany. Mamy ogromny protest, nawet jeśli stracił impet w wielu rejonach kraju. W wielu mniejszych środowiskach w tej chwili strajk jest mniejszy – około 1200 jednostek z ponad 15 tysięcy. Strona rządowa mówi, że „będziemy wylewać oliwę na wezbrane wody", a to pani premier wczoraj chlusnęła dodatkowymi dwoma godzinami. I to za wynagrodzenie mniejsze niż wartość godzin ponadwymiarowych nauczycieli, gdyby te 8 godzin realizowali.

Czyli premier Beata Szydło zaproponowała coś, co jest słabszą propozycją niż obecnie macie?

Tak, i pani premier jest w tym konsekwentna, ponieważ była też propozycja wydłużenia czasu pracy, co miało być zrekompensowane zarobkami na poziomie 8 tysięcy zł, a tylko wzburzyło nauczycieli, bo tych pieniędzy nigdy nie widzieliśmy i nie będziemy widzieć. Premier zaproponowała wartości płacowe, które są gorsze niż te, które obecnie otrzymujemy w przeliczeniu na wartość jednej roboczogodziny. Pani premier jest konsekwentna, zmniejsza nasze uposażenie, chociaż na zewnątrz prezentuje się jako osoba, która chce, by nauczyciele zarabiali więcej, ale to jest „zwiększenie przez odebranie". Z drugiej strony pani premier mówi, że związek jest mało elastyczny, że nie proponuje niczego więcej. Zaproponowaliśmy przed świętami dwa rozwiązania: po pierwsze mediatorów z top listy, bo i profesor Śliwerski i profesor Konopczyński to najbardziej znane nazwiska w polskiej pedagogice.

A może pan jest problemem, również wizerunkowym, bo zbyt blisko jest pan polityki i polityków.

Nie sądzę, żebym był zbyt blisko polityków, ostatnio przeglądałem moje archiwum fotograficzne, bo przygotowujemy prezent dla pana ministra Sasina i tych, którzy chodzą do różnych mediów. Mam zdjęcia z Lechem Kaczyńskim, z którym wspólnie organizowaliśmy okrągły stół, nie na stadionie, tylko w Pałacu Prezydenckim, bo tam było miejsce debaty z politykami PiS, ale i od lewej do prawej strony. Z każdym, kto chce rozmawiać od edukacji, jesteśmy gotowi się spotkać.

Czy uważa pan, że jeśli okrągły stół miałby się odbyć to byłoby lepiej, gdyby odbył się w Belwederze, tak jak chce prezydent Andrzej Duda, to byłoby lepsze niż Stadion Narodowy?

O ile dobrze pamiętam, to I wojna światowa zakończyła się w wagonie kolejowym i parę ważniejszych wydarzeń kończyło się w miejscach mniej spektakularnych. Ważniejsze jest to, kto i o czym chce mówić, a nie miejsce, w którym będziemy mówić. Chodzi o to, jakie problemy zostaną rozstrzygnięte, a jak my chcemy zrobić agorę na stadionie, to powiem szczerze, że jest to dość kulawy pomysł. Pan premier zdefiniował cztery obszary edukacyjne, ale np. wyrzucił całkiem na margines ponad 140 tysięcy osób, które stanowią administrację i obsługę szkół.

Premier chce rozmawiać o reformie oświaty, chce wciągnąć w to jak najszersze środowiska i to niekoniecznie będzie dyskusja o strajku nauczycieli, ale o szerokiej długofalowej reformie edukacji.

Chcielibyśmy wiedzieć nie tylko jaka będzie agenda, ale jaki będzie poziom zorganizowania, kto w tym będzie uczestniczył.

A z wami nikt tego jeszcze nie ustalał?

Pan premier nie ma zwyczaju się z nami konsultować, tym się różni od pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zaprosił nas do Pałacu i odbyliśmy długą 1,5-godzinną rozmowę na temat, jak ten okrągły stół ma wyglądać. To było zupełnie inaczej zorganizowane niż to, co pan premier teraz rysuje, bo dla mnie to raczej będą igrzyska: stadion nie jest najlepszym otoczeniem do tego rodzaju debaty. Kilkaset osób, które ma się wypowiadać, wyklucza rzeczową i merytoryczną dyskusję.

W stolicy dochodziło do „strajków ulicznych": nauczyciele protestowali ze wsparciem uczniów i związkowców. To dobra formuła?

We wtorek o godzinie 11 jest manifestacja nauczycieli przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej, w tej manifestacji biorą udział strajkujący nauczyciele oraz członkowie związku, członkowie Solidarności, ci, którzy nie należą do żadnego związku zawodowego. Natomiast ciąg dalszy działań będzie dyskutowany na posiedzeniu prezydium zarządu głównego we wtorek po południu.

Nie wykluczacie ogólnopolskiego strajku ulicznego?

Są trzy różne możliwości i każda z tych możliwości będzie dyskutowana we wtorek.

We wrześniu protesty mogą wrócić?

Tak, mogą wrócić.

Czyli może być druga fala protestów, nawet jeżeli ten strajk teraz zostanie zawieszony lub czasowo wygaszony.

O tym będziemy rozmawiać we wtorek, to jest jeden z możliwych scenariuszy. Zwracamy uwagę na fakt, że wrzesień będzie sprawdzianem dla obecnej ekipy rządowej w kontekście podwójnego rocznika.

Od września będzie tylko miesiąc do wyborów do Sejmu i Senatu. To już będzie wyglądać całkiem jak akcja polityczna, bo strajk na miesiąc przed wyborami do parlamentu polskiego, jednoznacznie będzie pozycjonował ZNP jako zbrojne ramię opozycji.

Nie wiem, jakie plany ma opozycja, nie mnie o tym dyskutować. Współpracujemy z każdym, kto chce z nami współpracować. Pytanie we wrześniu, które może się pojawić – „dlaczego my protestujemy", będzie absolutnie pytaniem kierowanym do rządu. Dlaczego zmarnował ten czas? Dlaczego od 10 stycznia nic w tej sprawie się nie dzieje? Dlaczego rząd badał rynek, sondował i określał, jaka jest skala poparcia, a nagle obudził się w sytuacji, w której 600 tysięcy osób protestuje?

współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA