Trump był zmuszony do podpisania m.in. Ustawy ws. Praw Człowieka w Hongkongu i Demokracji (Hong Kong Human Rights and Democracy Act) wobec ogromnej presji Kongresu w tej sprawie, mimo że jednocześnie USA i Chiny toczą rozmowy o rozejmie w toczącej się od 2018 roku między obydwoma krajami wojnie handlowej.
W oświadczeniu po podpisaniu ustawy Trump podkreślał swój szacunek do prezydenta Chin Xi Jinpinga i wyraził nadzieję, że "przywódcy i przedstawiciele Chin i Hong Kongu będą w stanie polubownie uporać się z dzielącymi ich różnicami".
Tymczasem Pekin odpowiada, że jest gotowy na podjęcie "zdecydowanych kontrposunięć".
MSZ Chin pisze w oświadczeniu, że ustawa podpisana przez Trumpa "kryje w sobie absolutnie złowrogie intencje".
Chińska administracja Hongkongu wyraziła "głęboki żal" z powodu podpisania przez prezydenta Trumpa ustawy, która nakłada na sekretarza stanu obowiązek corocznego przedstawiania raportu dotyczącego tego, czy Hongkong cieszy się wystarczająco dużą autonomią, by zasługiwać na uprzywilejowany status w relacjach handlowych z USA. Ustawa umożliwia również nakładanie sankcji na przedstawicieli chińskich władz odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka w Hongkongu.
Oddzielna ustawa zakazuje eksportu wyposażenia policyjnego służącego do radzenia sobie z demonstrantami dla sił policyjnych w Hongkongu. Ustawa zakazuje sprzedawania im m.in. gazu łzawiącego, gazu pieprzowego i gumowych kul.
Władze Hongkongu nazywają ustawy "mieszaniem się w sprawy wewnętrzne Hongkongu" i ostrzegają, że wyślą one "błędny komunikat do protestujących".
Hongkong jest częścią Chin od 1997 roku - po przekazaniu Pekinowi przez Londyn kontroli nad byłą brytyjską kolonią miasto funkcjonuje w ramach zasady "jedno państwo - dwa systemy", co oznacza, że mieszkańcy Hongkongu cieszą się swobodami jakich nie doświadczają mieszkańcy pozostałej części Chin. Jednak od czerwca w Hongkongu trwają gwałtowne protesty - początkowo ich uczestnicy protestowali przeciwko zmianom w prawie o ekstradycji (chińska administracja w Hongkongu ostatecznie się z nich wycofała), teraz jednak protestujący przedstawiają prodemokratyczne postulaty.
Senator Marco Rubio chwaląc Trumpa za podpisanie ustaw podkreślił, że USA mają teraz "znaczące narzędzia do powstrzymywania dalszego wpływania i mieszania się Pekinu w wewnętrzne sprawy Hongkongu".