fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Rachoń i Skiba - będzie proces ws. wpisu na Facebooku po śmierci Pawła Adamowicza

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Zwalczanie mowy nienawiści stało się dyżurnym tematem. Czy proces jest skuteczny w walce z tym zjawiskiem?

Prawnicy mają wątpliwości, czy skuteczne jest rozstrzygania ostrych polemik i zarzutów w sądzie.

Czytaj także: Lekceważony hejt

Znany dziennikarz TVP Michał Rachoń skierował prywatny akt oskarżenia (niektórzy piszą: pozew) w sprawie zniesławienia go przez wpis na Facebooku po śmierci prezydenta Gdańska, w którym muzyk Krzysztof Skiba stwierdził m.in., że Rachoń jest moralnie odpowiedzialny za zabójstwo Pawła Adamowicza.

„Uważam, że to nie Owsiak powinien podać się do dymisji, tylko szef TVP Jacek Kurski, odpowiedzialny za bezpardonowe ataki i szczucie na prezydenta Pawła Adamowicza. Napastliwi reporterzy tacy jak pan Sitek czy Rachoń spuszczeni ze smyczy przez Kurskiego są moralnie odpowiedzialni za ten polityczny mord" – napisał po śmierci prezydenta lider zespołu Big Cyc.

Grubość skóry

Gdyby Rachoń był politykiem, to od grubości jego politycznej skóry zależałoby, jak ma potraktować takie określenie, normalnie patrząc, zniesławiające.

To, że w tych słowach jest element zniesławiający (nie znaczy zaraz, że karalny), nie ma raczej wątpliwości. Po pierwsze, nie ma dowodów ani nawet poszlak, że był to mord polityczny, a nie indywidualny być może osoby chorej czy działającej z powodu jakiejś osobistej urazy. Po drugie, nie ma związku przyczynowo-skutkowego między programami i wypowiedziami tego dziennikarza (jeśli nawet takie były) a zabójstwem. Mówiąc obecnie o mowie nienawiści, mówimy o trwających w Polsce od lat przypadkach ostrej debaty publicznej (po różnych stronach). Od czasu do czasu dochodzi do ekscesów, które można pod przejawy mowy nienawiści podciągnąć. Przy okazji dochodzi do przypadków wyrozumiałości organów ścigania, ale nie mają one, w każdym razie uchwytnego, związku z ostatnią tragedią.

Sąd to ostateczność

Jako dziennikarz Rachoń musi dbać o swój zawodowy wizerunek, ale czy droga sądowa jest właściwa?

Prawnicy zajmujący się mediami mają wątpliwości, czy pozew, a tym bardziej prywatny akt oskarżenia, jest najlepszym rozwiązaniem, a przede wszystkim czy może być skuteczny.

– Po pierwsze, sama temperatura debaty publicznej nie sprzyja spokojnemu prowadzeniu sporu. Dodatkowo obaj jej uczestnicy nie są osobami prywatnymi, obaj w przestrzeni publicznej posługują się ostrymi, kontrowersyjnymi wypowiedziami. Po trzecie, ważne jest to, że sam wnoszący pozew czy akt oskarżenia uczestniczył wcześniej w tej debacie i ją podsycał. Po czwarte, wypowiedź nie jest wprost stwierdzeniem faktów, ale oceną – ocenia adwokat Krzysztof Czyżewski. Zabranianie tego typu wypowiedzi albo karanie za nie mogłoby wpłynąć mrożąco na debatę publiczną w tak ważnych kwestiach społecznych.

– Można się, owszem, zastanawiać, czy wypowiedź Skiby przekroczyła granice dopuszczalnej krytyki – mówi „Rz" adwokat Zbigniew Krüger. – Jeśli chodzi o prywatny akt oskarżenia, to może się on okazać nieskuteczny, bo przestępstwo zniesławienia musi dotyczyć wypowiedzi o faktach bądź właściwościach, a tu mamy do czynienia z wypowiedzią ocenną o odpowiedzialności moralnej.

Większe szanse miałby pozew o ochronę dóbr osobistych. Obaj panowie powinni się jednak w tej chwili powstrzymać od tego rodzaju wypowiedzi i działań.

Dodajmy, że Telewizja Polska również rozważa złożenie kilku podobnych pozwów.

Adwokat Dariusz Pluta patrzy na sprawę nieco inaczej: - Zarzut moralnej odpowiedzialności za mord polityczny oczywiście ingeruje w dobra osobiste osoby  wobec której ad personam jest kierowany. Taka wypowiedź może być przedmiotem skutecznej akcji procesowej, pozwany musiałby bowiem udowodnić brak bezprawności swego działania a to mogłoby być trudne. Słowa o spuszczaniu ze smyczy, jeżeli odnoszą się do człowieka, są trudne do zaakceptowania w debacie publicznej. Jako przeciwnik art. 212 kk uważam że dla rozstrzygania takich sporów właściwa jest droga procesu cywilnego, ale sięganie po nią przez osobę publiczną powinno być ostatecznością. Do takich przypadków zaliczam sugestię czy zarzut popełnienia przestępstwa. W przypadku tezy o odpowiedzialności moralnej to w pierwszej kolejności skorzystałbym z prawa do repliki adekwatnej w formie i treści do ataku i dopiero kiedy zarzut o odpowiedzialności moralnej zostałaby publicznie powtórzona rozważałbym drogę procesu cywilnego.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Jerzy Naumann - adwokat zajmujący się prawem mediów

Wygląda na to, że wykluwa się w Polsce kasta podmiotów, które uważają, że są wyjęte spod krytyki: SKOK-i, NBP, a teraz TVP. Te tak różne instytucje łączy jedno, mianowicie przysłowie, że po uderzeniu w stół nożyce się odzywają. Będzie trzeba zatem powtórzyć dawno przerabianą lekcję z prawa do krytyki, wolności słowa i wolności prasy. Oczywistą, nieprzekraczalną granicą jest hejt, celowy atak na godność ludzką, szowinizm, szczucie. Nie mam wątpliwości, że aroganckim uczniom lekcję z demokracji wyłożą sądy; utrą nosa tym, którzy nie chcąc brać odpowiedzialności za własne czyny, stroją się w anielskie pióra i wołają o potępienie tych, którzy chcą skrytykować ich postępowanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA