fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Debaty ekonomiczne

Palący nie dostaje informacji o alternatywnych produktach

Uczestnicy debaty „Zdrowie – innowacje – przemysł. Przełomowe zmiany w branży tytoniowej a polityka państwa”, zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą”, dyskutowali o aspektach zdrowotnych, problemach handlu i przemysłu tytoniowego
Fotorzepa/Robert Gardziński
W Polsce wszystkie produkty tytoniowe zostały włożone do jednego worka: tradycyjne i elektroniczne papierosy, podgrzewany tytoń. O alternatywnych, być może mniej szkodliwych produktach, dowiedzą się tylko palacze znający Google'a.

Palacze, którzy nie potrafią zerwać z nałogiem, a sami nie szukają alternatyw, mówiąc krótko, mają problem. Takie wnioski płyną z debaty „Zdrowie – innowacje – przemysł. Przełomowe zmiany w branży tytoniowej, a polityka państwa", zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą".

Mniej substancji toksycznych

Producenci wyrobów tytoniowych konsekwentnie rozwijają produkty alternatywne wobec papierosów tradycyjnych. Obecnie na polskim rynku dostępne są papierosy elektroniczne i technologie podgrzewające tytoń. Dostarczają dorosłym palaczom nikotynę, ale ograniczają liczbę substancji toksycznych zawartych w dymie tytoniowym.

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, zaznaczył, że w Polsce alternatywne produkty nikotynowe mają na razie niewielki udział w rynku wyrobów tytoniowych. Podkreślił, że w Stanach Zjednoczonych jest bardzo prosta, sensowna i skuteczna polityka odnośnie do tytoniu. Po pierwsze – nie pal, po drugie – jeżeli palisz, rzuć, po trzecie – jeżeli nie jesteś w stanie rzucić, to poszukaj mniej szkodliwej alternatywy. W Polsce niestety prawo zakazuje obecnie sklepom informowania klientów o mniej szkodliwych alternatywach dla klasycznych papierosów.

Prezes stwierdził, że regulacje powinny dopuszczać informację o potencjalnie mniejszej szkodliwości e-papierosów i tytoniu podgrzewanego. Powinno być dopuszczone poszukiwanie rozwiązań dla osób, które nie chcą lub nie mogą rzucić palenia. – Z badań wynika, że alternatywne wyroby niosą dużo mniejsze ryzyko od papierosów tradycyjnych, m.in. przez ograniczenie lub w niektórych przypadkach całkowite wyeliminowanie substancji toksycznych. Konsumenci powinni mieć dostęp do tej wiedzy – uważa prezes Kaźmierczak.

Jego zdaniem ważne jest, że Polska stała się zagłębiem eksportowym papierosów. – Dzięki nowym produktom mogą u nas powstać kolejne fabryki. Jeżeli ten rynek będzie się zmieniał, mamy szansę na nowe centra badawcze. Potencjał jest ogromny, mamy dobrze wyszkoloną kadrę i ekspertów – ocenił prezes.

Przemysł tytoniowy goni rewolucję

Dr Grzegorz Król, dyrektor Knowledge Action Change, zaznaczył, że produkty nowej generacji to rozwiązania przeznaczone dla osób, które nie potrafią zerwać z nałogiem. W papierosach elektronicznych i podgrzewanym tytoniu widzi on potencjał do redukcji szkód wywoływanych przez palenie. Zwrócił uwagę, że w krajach, w których istnieje długa tradycja związana z używaniem alternatywnych produktów, obserwujemy rekordowo niski odsetek osób palących, w szczególności wśród osób młodych, a także ograniczenie zachorowalności na choroby odtytoniowe.

– Snus jest niedozwolony w Unii Europejskiej z wyjątkiem Szwecji, w której jest produktem regionalnym, kulturowym, dostępnym od ponad 200 lat. Szwecja jest krajem, który ma najniższy w UE poziom zachorowalności na nowotwory związane z paleniem – mówił dr Król.

Snus dostępny jest także w Norwegii. Ten kraj ma najniższy na świecie odsetek palących młodych osób, zaledwie 3 proc. młodych Norwegów pali, z czego tylko 1 proc. to kobiety. – Jest to możliwe, ponieważ więcej osób korzysta z produktów dostarczających nikotynę w bezdymnej formie, niż pali tradycyjny tytoń – tłumaczył Król.

Zaznaczył, że używki, jaką jest tytoń, nie da się wyeliminować. – Mówimy o produkcie, który jest z ludzkością od epoki kamienia łupanego. Odkąd ludzie zaczęli krzesać ogień, korzystali z jakiejś formy liści tytoniowych albo innego rodzaju produktów spalania liści roślinnych. Jest naiwnością sądzenie, że jakikolwiek kraj, jakikolwiek rząd będzie w stanie w ciągu 10, 50 czy 100 lat wyeliminować z życia ludzkości coś, co było obecne przez ostatnie kilka tysięcy lat – przekonywał dr Król.

Przypomniał, że na świecie co 6 sekund umiera człowiek z powodu chorób związanych z paleniem papierosów. – Powinniśmy mówić o tym, jak ratować życie ludzkie, a nie zastanawiać się nad aspektami polityczno-biznesowymi, bo to nie jest najważniejsze – stwierdził Król.

Wybór mniejszego zła

Andrzej Sośnierz, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia, spojrzał na ten temat z perspektywy lekarza. – Niewątpliwy jest fakt, że palenie tytoniu szkodzi przez substancje smoliste. Nie jest do końca prawdą, że innowacyjne produkty nie zawierają w ogóle substancji toksycznych, trochę ich mają. Dla lekarzy i odpowiedzialnych za zdrowie publiczne problemem powinno być, jak wyprowadzić ludzi z nałogu i zapobiec wchodzeniu w nałóg kolejnych osób i pokoleń – mówił.

Sośnierz potępił stanowisko, które część środowisk podziela, że wszystko albo nic. Przypomniał, że prawie cała medycyna i działalność lekarzy to wybór mniejszego zła. – Każda ingerencja medyczna, a w szczególności chirurgiczna, to w jakiś sposób wybór mniejszego zła. Coś trzeba wyciąć, żeby lepiej funkcjonowało coś innego – tłumaczył.

Zaznaczył, że mniejszym złem jest na pewno używanie środków, które mają mniej substancji toksycznych, przede wszystkim rakotwórczych. Apelował, żeby pomóc ludziom, którzy mają problem z wychodzeniem z nałogu, w inny sposób niż tylko przez zakazywanie wszystkiego. – W Wielkiej Brytanii e-papierosy były promowane przez rząd jako te mniej szkodliwe. To mniejsze zło. U nas potraktowano e-papierosy tak samo jak papierosy. Tak nie można. Przeczy temu cała wiedza, rozum i empiryczna nauka – uważa Sośnierz.

Podkreślił, że trzeba opracować taktykę, jak wyprowadzać ludzi z nałogów i zmniejszać skutki zdrowotne, kiedy się z niego wyprowadzić nie dadzą. – Wszyscy wiemy, że nie ma 100-proc. skutecznych terapii, które by wyprowadziły z nałogów. Byłbym za opracowaniem taktyki i polityki w tym zakresie, a nie zero-jedynkowego przedstawiania sprawy. E-papierosy dla mnie są bezpieczne, jeśli chodzi o nowotwory. Jeśli chodzi o inne produkty innowacyjne, to już trochę substancji smolistych one mają – mówił Sośnierz.

Podkreślił jednak, że na razie nie wiadomo, jakie długotrwałe efekty zdrowotne da stosowanie alternatywy dla tradycyjnych papierosów. Być może podobne jak one.

Z punktu widzenia handlu

Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu, reprezentuje miejsce, np. sklep, w którym konsument się dowiaduje o ofercie i może podjąć decyzję. Przypomniał, że kilka lat temu procedowana była ustawa implementująca dyrektywę tytoniową do polskiego prawa. Wówczas z polskiej ustawy zniknął zapis, który zezwalał na informację w punkcie sprzedaży na temat oferty wyrobów tytoniowych. Chodziło o przekaz niezachęcający do zakupu.

Taka informacja była w poprzedniej wersji ustawy, ten zapis zniknął i teraz ponosimy tego konsekwencje. – Pojawiają się nowe rozwiązania, które dają nadzieję, jeśli chodzi o mniejszą szkodliwość palenia, ale nie można w żaden sposób poinformować o tym konsumenta, czym te rozwiązania są – tłumaczył dyr. Ptaszyński. – Mamy taką sytuację: przychodzi konsument do sklepu, być może chciałby coś zmienić w swoich nawykach. Niestety, dochodzi do ściany.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Polskiej Izby Handlu wynika, że ponad 90 proc. osób palących chciałoby znać wyniki badań naukowych dotyczących wyrobów o mniejszej szkodliwości. Ponad 84 proc. chciałoby, żeby te wyniki były dostępne również w punkcie sprzedaży. 90 proc. ankietowanych chce, żeby sprzedawca mógł udzielić informacji na temat dostępnego w ofercie produktu.

– Doszliśmy do absurdu: sprzedajemy papierosy mentolowe, na których nie można napisać, że są to papierosy mentolowe. A gdzie informowanie o innych wyrobach, skoro na legalnym produkcie nie można poinformować o jego cechach? – pytał dyr. Ptaszyński.

Nie ma w tej chwili możliwości legalnego i oficjalnego informowania o wynikach badań i na temat mniejszej szkodliwości. Ptaszyński przypomniał, że są kraje, jak np. Włochy, w których wprowadzono jasną politykę, na jakich zasadach, co i jakie informacje można przekazywać konsumentom. – U nas wszystko wrzuca się do jednego wora, zero-jedynkowo – uważa dyr. Ptaszyński.

Krótkoterminowe badania pokazują, że alternatywne produkty są potencjalnie mniej szkodliwe od tradycyjnych papierosów.

dr n. med. Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny

W naszej ocenie informacje na temat wyrobów zawierających nikotynę powinien przekazywać lekarz lub terapeuta uzależnienia od tytoniu, który prowadzi działania zmierzające do przekonania osoby palącej do rzucenia palenia i wyboru najskuteczniejszej metody.W przypadku informacji o produkcie „mniej szkodliwym" motywacja do całkowitego rzucenia wyrobów tytoniowych będzie niższa. Podobnie w przypadku osób młodych, dla których taka informacja byłaby sprzeczna z zakresem wcześniejszej edukacji zdrowotnej o szkodliwości palenia tytoniu i mogłaby skłaniać do wyboru „mniej szkodliwego" produktu. Informowanie społeczeństwa o ewentualnej niższej szkodliwości danego wyrobu tytoniowego powinno być oparte na bardzo mocnych metodologicznie i licznych dowodach naukowych. Liczba badań tych produktów jest ograniczona (20 badań do marca 2018 r.), a większość z nich jest finansowana przez ich producentów (12 badań). Środowisko naukowe nie może zatem uznać, że produkty te i ich długofalowy wpływ na zdrowie są wystarczająco dokładnie zbadane.

Andrzej Sośnierz, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia.

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Dr Grzegorz Król, dyrektor Knowledge Action Change

Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA