fbTrack

Debaty ekonomiczne

Demografia to najpoważniejsze wyzwanie stojące przed Polską

Fotorzepa, Robert Gardziński
By się dalej rozwijać, nasz kraj musi postawić na mądrą politykę migracyjną. Ale także stworzyć warunki do tego, by Polki chętniej decydowały się na rodzenie drugiego i trzeciego dziecka.

– Inicjujemy debatę na temat Polski w 2050 r. Do zabrania głosu na naszych łamach zaprosiliśmy osoby zainteresowane dobrem kraju. Finałem naszej akcji będzie publikacja białej księgi zawierającej nasz wkład w opracowywanie strategii Polska 2050 – mówił Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej", otwierając pierwszą z cyklu debat. – Zamierzamy przeprowadzić siedem takich debat. Dzisiejsza będzie dotyczyła demografii – zapowiedział gospodarz spotkania.

Wzięło w niej udział sześciu rozmówców: Bartosz Marczuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej; Paweł Wojciechowski, główny ekonomista ZUS; prof. Stanisława Golinowska, członek Komitetu Nauk o Pracy i Polityce Społecznej PAN; Wiktor Wojciechowski z Towarzystwa Ekonomistów Polskich; Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Magdalena Wróbel, dyrektor naczelny ds. zarządzania zasobami ludzkimi w KGHM.

Praca to luksus?

Uczestnicy dyskusji starali się odpowiedzieć na pytanie, jak będzie wyglądała Polska za 30 lat. Czy maszyny zastąpią człowieka, a praca stanie się luksusem? I kiedy należy się zacząć przygotowywać do zmian.

– W naszej firmie funkcjonuje projekt KGHM 4.0, w ramach którego zespół ludzi opracowuje zasady współpracy między człowiekiem a maszyną. Informatyzacja zmniejszy ilość pracy, ale jej nie zastąpi. Inteligentna, mądra polityka wewnętrzna firmy pozwoli to wszystko rozsądnie zaplanować – przewiduje Magdalena Wróbel z KGHM.

Z kolei ekonomistka prof. Stanisława Golinowska zwracała uwagę, że obecnie mamy do czynienia z ogromnym wpływem zmian demograficznych na sytuację na rynku pracy. – W Polsce populacja przestała rosnąć w 2010 r. I biorąc pod uwagę podaż pracy oraz nieznane jeszcze saldo migracyjne, możemy być pewni, że będziemy mieć w przyszłości problemy – wyjaśniała. Jak tłumaczyła, nie należy myśleć, że pracy zabraknie, ale można być pewnym, że będzie ona zupełnie inna niż obecnie. Wskazała, że będzie można wyróżnić jej dwie grupy: pracę umysłową związaną ze sterowaniem tym, co będzie się wiązało z nowymi technologiami, oraz pracę w usługach, zwłaszcza zdrowotnych i opiekuńczych. – To będzie podstawowa gałąź gospodarki – tłumaczy prof. Golinowska.

Zdaniem Pawła Wojciechowskiego z ZUS zmiany na rynku pracy spowodowane postępem technologicznym nie będą postępować tak szybko, jakby mogły. – Nie wszystko da się zastąpić technologią. Zawsze też pojawi się problem człowieka, który nie chce oddać kontroli. Gdyby tylko technologia napędzała zmianę podaży pracy, to ten postęp byłby znacznie szybszy – mówi Wojciechowski. Jego zdaniem w przyszłości pracownicy podzielą się na dwie grupy – tych, którzy będą w stanie podjąć pracę zorganizowaną na nowych zasadach i kontrolować ją, i tych, którzy będą skazani na nisko płatne prace pomocnicze.

Nie wszędzie da się zastąpić człowieka maszyną. – Na kopalni nie wystarczy maszyna, która sprawdza warunki pracy pod ziemią. Potrzebny jest człowiek, który będzie interpretować to, co widzi na wykresach. Ale nie będzie musiał już pracować pod ziemią. Maszyna także nie zastąpi doświadczenia – przewiduje Magdalena Wróbel. Jak dodaje, w bardzo dojrzałych gospodarkach mocno zwraca się uwagę na doświadczenie starszych pracowników. – My w KGHM staramy się zagospodarować i starszych, i młodszych. I starsi nie chcą odchodzić na emeryturę – zapewnia.

Demografia przede wszystkim

– Czasami mówi się o tym, że im będzie nas mniej, tym więcej będzie dla nas pracy. Ale jeśli chodzi o sam wzrost gospodarczy i dobrobyt, to liczą się dwie kwestie: technologia i liczba pracujących osób – podkreśla Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny i pracy. – Proszę zauważyć, że na każdym kontynencie najbardziej liczą się te kraje, które są najbardziej ludne – USA, Chiny czy Niemcy. To, ilu ludzi pracuje i w jaki sposób wykorzystujemy ich pracę, liczy się najbardziej – wyjaśniał.

Z kolei Wiktor Wojciechowski z TEP zwrócił uwagę, że w 2025 r. o Polaków będzie o milion osób mniej niż obecnie, a w 2030 – o 1,5 mln. – Zmieni się także struktura demograficzna, a liczba osób w wieku produkcyjnym będzie się kurczyła. Ponadto wśród osób w wieku produkcyjnym będzie coraz mniej młodych, a więcej przed 50. rokiem życia – twierdzi. – Pytanie, czy osoby coraz starsze przystosują do zmian technologicznych.

Jak zwrócił uwagę, tę lukę można próbować zapełnić imigrantami. – Nie wiadomo jednak, czy będziemy na tyle atrakcyjnym krajem, by zechcieli do nas przyjechać – mówi Wojciechowski.

Jak zatrzymać imigrantów

– Mamy to szczęście, że z jednej strony jesteśmy firma globalną, z drugiej – lokalną marką, a praca u nas wiąże się z możliwością awansu zawodowego. Dlatego rzadko spotykamy się z problemem braku ludzi do pracy. Decyduje o tym zarówno marka firmy, jak i wysokie wynagrodzenia – tłumaczy Magdalena Wróbel z KGHM. Dodaje jednak, że choć jej firma zwykle korzysta z polskich pracowników, to w niektórych działach, np. biznesowych czy finansowych, zatrudnia też obcokrajowców. Jak ich zatrzymać? – Zauważyliśmy, że dla nich bardzo ważna jest możliwość pracy zdalnej, bo w ten sposób mogą pracować z każdego miejsca na świecie – mówi Wróbel.

Ale zatrzymanie w Polsce pracowników zza wschodniej granicy staje się coraz trudniejsze. – Stabilizuje się sytuacja na Ukrainie, więc już ten przypływ jest mniejszy – mówi Cezary Kaźmierczak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – By ich nie stracić, potrzebujemy mądrej polityki migracyjnej – dodaje.

Jak podkreśla, wszystkie dyskusje o demografii i migracji powinny zaczynać się od określenia, kim chcemy być w 2050 r.

Jego zdaniem trzeba także stworzyć system czasowych, biało-czerwonych kart dla imigrantów. – W sposób specjalny powinni być traktowani obcokrajowcy z dziećmi. Oni nie wyjeżdżają na Zachód tak chętnie jak single – mówi Kaźmierczak.

Uczestnicy dyskusji podkreślali także, że nie można opierać się tylko na imigrantach. – Powinniśmy dążyć do tego, by jak najwięcej dzieci rodziło się w Polsce – przyznaje Bartosz Marczuk. Zaznacza, że przed powiększaniem rodziny powstrzymują albo sprawy natury ekonomicznej, albo problem łączenia kariery zawodowej z życiem rodzinnym. – Dlatego uważamy, że polityka rodzinna powinna stać na czterech nogach: wsparcie finansowe, przyjazny rynek pracy, usługi dla rodzin i kwestie związane z edukacją – tłumaczy. Jak zaznacza, rząd PiS bardzo mocno postawił na rozwój usług opiekuńczych. – Liczba miejsc opieki nad małym dzieckiem zwiększyła się w ciągu trzech lat o 70 proc. i wynosi obecnie 143 tys. – wylicza Marczuk.

Ale to nie wystarczy. – By zachęcać do rodzenia dzieci, potrzeba także partnerstwa w rodzinach oraz rozwiniętego systemu kształcenia ustawicznego, który by pozwolił szybko wrócić na rynek pracy – twierdzi prof. Golinowska.

Kolejną sprawą jest tzw. rezerwa na rynku pracy. – Mamy ogromny, niewykorzystany zasób siły roboczej. To kobiety po 50. roku życia, mężczyźni po 55. czy młodzież z obszarów wiejskich. Gdyby udoskonalić politykę wsparcia na rynku pracy, można by znaleźć dla nich zatrudnienie – uważa Paweł Wojciechowski. Zdaniem rozmówców trzeba zadbać, by świadczenia nie doprowadziły do tego, że opłaca się żyć z zasiłków.

Wioletta Kandziak | dyrektor wykonawczy ds. kadr PKN Orlen

Rekordowo niski poziom bezrobocia, malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym skutkują problemem z obsadą wakatów. Zachodzące zmiany wymuszają transformację biznesu w stronę elastyczności i zwinności. Starzenie się społeczeństwa, zmniejszenie aktywnych zawodowo osób i zabezpieczenie ciągłości funkcjonowania biznesu wymaga strategicznego planowania i utrzymania kadry. Szacuje się, że do 2050 r. nastąpi 30-proc. spadek podaży pracy oraz zaistnieje konieczność sięgania po nowe grupy pracowników (osoby z wykształceniem zawodowym i technicznym, starsze, niepełnosprawne). Warto pozyskiwać kadrę o wymaganych kompetencjach i dbać o utrzymanie pracowników z kluczową wiedzą. Wzrost świadomości pracowników nt. mobilności zawodowej umożliwia rozwój kariery i zabezpieczenie realizacji procesów biznesowych, uwzględniając lokalne niedobory kadrowe. Warto czerpać z różnorodności pokoleń i współpracować ze szkolnictwem, by wpływać na kształcenie przyszłej kadry zawodowej, łącząc potrzeby firm z zainteresowaniami i aspiracjami młodych. Strategiczne planowanie, elastyczność, promowanie ciągłego rozwoju, zarządzanie wielopokoleniowymi organizacjami i zespołami i zaangażowanie pracowników, to priorytety na najbliższe lata.

>Polska 2050

W cyklu „Rz" eksperci, ekonomiści i publicyści przedstawiają swoją wizję Polski i świata w połowie stulecia. O tym, jak zmieniać kraj, pisali m.in.: Stanisław Gomułka, Bogdan Góralczyk, Andrzej K. Koźmiński, Paweł Wojciechowski i Bogusław Chrabota. Zapraszamy do debaty, teksty prosimy słać na adres: 2050@rp.pl.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL