fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

Elektroniczna dokumentacja w szpitalach cały czas niepewna

123RF
Placówki medyczne mają półtora roku, by przejść na elektroniczną dokumentację. Powiatowe, w przeciwieństwie do wojewódzkich, mogą nie zdążyć.

Godzina zero dla szpitali i przychodni wybije 1 stycznia 2018 r. Do tego czasu wszystkie powinny się posługiwać już elektronicznym obiegiem dokumentacji medycznej. Tak przewiduje ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia. Termin ten Sejm, nowelizując ustawę już dwukrotnie, przesuwał. Najpierw bowiem cyfrowa dokumentacja we wszystkich placówkach medycznych miała się pojawić z 1 sierpnia 2014 r., później 1 sierpnia 2017 r., aż wreszcie termin został przełożony na 1 stycznia 2018 r.

Czas, w którym lecznice miały się wyrobić z przejściem na dokumentację medyczną, nie dla wszystkich okazuje się realny. Przygotowania nie wyglądają optymistycznie w szpitalach powiatowych.

– Nie będą one gotowe za półtora roku. Brakuje pieniędzy na wdrożenie systemów informatycznych. Ten proces przejścia na elektroniczną dokumentację medyczną potrwa w powiatach jeszcze kilka lat – mówi Marek Wójcik, ekspert ds. zdrowia Związku Powiatów Polskich. Podkreśla, że od momentu dostarczenia pełnego oprogramowania niezbędnego do cyfrowej dokumentacji potrzeba jeszcze dwóch lat okresu przejściowego, by personel szpitali nauczył się korzystać z nowych narzędzi. Lekarze i pielęgniarki są przywiązani do powszechnie stosowanej dokumentacji papierowej.

Informatyzacja jest też w powijakach w przychodniach rodzinnych, zwłaszcza położonych w mniejszych miejscowościach i na wsiach. Tam często pojawiają się problemy z zasięgiem internetu. O czym wielokrotnie informowała Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Zwracała też uwagę, że wiele przychodni nie jest nawet skomputeryzowanych.

Konsorcja u marszałków

Lepiej sytuacja przedstawia się w szpitalach podległych pod marszałków województw. Te są na zaawansowanym etapie wdrożenia cyfrowej dokumentacji, gdyż popłynął do nich strumień pieniędzy ze środków unijnych, z regionalnych programów operacyjnych. 4,5 mln zł na informatyzację dostał np. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Legnicy.

– W naszym szpitalu niektóre oddziały posługują się już wyłącznie elektroniczną dokumentacją medyczną. Przeszła na nią zupełnie interna czy oddział ratunkowy. Bardzo chwalimy sobie to rozwiązanie, bo dzięki temu dokumentacja stała się bardziej czytelna, można ją na bieżąco uzupełniać, a lekarze na potrzeby pacjentów wewnątrz szpitala wystawiają e-recepty i e-zwolnienia– mówi Krystyna Barcik, dyrektor legnickiej placówki medycznej.

Szpitalom marszałkowskim było o tyle łatwiej ubiegać się o pieniądze unijne na informatyzację, że działały w konsorcjach. Powstało np. konsorcjum szpitali na Dolnym Śląsku, które w pierwszym etapie dostało pieniądze na sprzęt potrzebny do wdrożenia nowych systemów, a później na zakup samych systemów informatycznych. W mniej komfortowej sytuacji, podobnej do szpitali powiatowych, znalazły się za to szpitale kliniczne. Nie miały one dostępu do środków unijnych.

Kliniczne opóźnione

– Dlatego w 2014 roku, według badania Centrum Systemów Informatycznych Ochrony Zdrowia (CSIOZ), 25 proc. podmiotów było gotowych na zmianę, obecnie ten odsetek może być wyższy, ale w naszej ocenie nie przekracza 50 proc. – stwierdza Mariusz Skrzypek, zastępca dyrektora Biura Projektów CompuGroup Medical Polska. CSIOZ wystąpiło niedawno z wnioskiem do ministra cyfryzacji o wsparcie finansowe na informatyzację w szpitalach klinicznych.

Problemy z finansowaniem nie są jedyną przyczyną opóźnień w procesie wdrażania dokumentacji medycznej – Barierą jest brak aktów wykonawczych do ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia, a w konsekwencji brak standardów gromadzenia i wymiany cyfrowej dokumentacji – mówi Mariusz Skrzypek. Podkreśla, że w praktyce chodzi o to, iż przepisy nie wskazują, jak ta dokumentacja ma być autoryzowana. – Czy podpis na dokumentacji robi każda osoba, która wprowadza do niej dane, czy dopiero finalnie lekarz drukujący dokumentację z systemu? Ponadto kłopotem może być fakt, że większość personelu medycznego nie dysponuje kwalifikowanym podpisem elektronicznym – zaznacza Mariusz Skrzypek. Wykupienie podpisu dla wszystkich pracowników może być kosztowne dla szpitala. Jego funkcję miały pełnić karty specjalisty medycznego, z wprowadzania których rząd PO ostatecznie się wycofał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA