fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Inflację trzeba zacząć zbijać z wyprzedzeniem

Adobe Stock
W tym roku inflacja może poszybować nawet do 5 proc. W reakcji RPP powinna szybko zaostrzyć swoją retorykę i sygnalizować możliwość podwyżki stóp procentowych – sugerują zgodnie ekonomiści.

Wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu o 4,3 proc. był niemiłą niespodzianką dla Polaków. Gorzej, że taka podwyższona inflacja może się utrzymywać przez dłuższy czas. Jak prognozuje część ekonomistów, wskaźniki powyżej 4 proc. będę przez najbliższe miesiące normą, a czasami pojawić się może nawet odczyt powyżej 5 proc.

Werbalna interwencja

Co w tej sytuacji powinna zrobić Rada Polityki Pieniężnej? Już obecnie wzrost cen przekracza cel inflacji wynoszący 2,5 proc., a nawet dopuszczalne pasmo odchyleń (1 pkt proc. w górę i w dół). Ekonomiści, których pytała „Rzeczpospolita", nie mają wątpliwości, że RPP powinna zaostrzyć swoją dosyć gołębią retorykę. – Rada powinna wprost wskazać, że jest gotowa do podwyższenia stóp, gdyby prognozy wskazywały długotrwałe utrzymywanie się inflacji powyżej celu – mówi Jakub Sawulski z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

– Oczekiwałby tzw. interwencji werbalnej, mocnego podkreślania, że Rada panuje nad celem inflacyjnym – mówi też Adam Noga, były członek RPP. Według niego w tym kontekście komunikat po środowym posiedzeniu RPP był rozczarowujący. Zniknął fragment, że Rada „stabilizuje inflację na poziomie zgodnym z celem inflacyjnym NBP w średnim okresie", ale zostały zapisy zapewniające o kontynuacji działań wzmacniających transmisję polityki monetarnej (w tym obni-żone stopy procentowy). – RPP chyba oderwała się od rzeczywistości – komentuje Noga. – Wysoka inflacja to ukryty podatek i służy tylko budżetowi państwa. Dlatego RPP musi jasno sygnalizować, że stoi na straży stabilności cen – podkreśla.

Czytaj także: Emocje sięgnęły zenitu, stopy zostały na ziemi

– Komunikat można odczytać jako lekceważenie inflacji, podkreślanie, że najważniejsze są niskie stopy pomagające rządowi. A to stoi w sprzeczności z konstytucyjnymi celami NBP – uważa prof. Witold Orłowski z Akademii Biznesu i Finansów Vistula.

Nie wszyscy jednak mają tak surową opinię. – Rada musi dostosowywać swoją retorykę do bilansu ryzyk i już to się stało – ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – Komunikaty po posiedzeniu zawsze trzeba czytać między wierszami i moim zdaniem z tego najnowszego można wyczytać, że polityka stóp procentowych może ulec korekcie, jeśli sytuacja gospodarcza będzie szła w stronę wzrostu cen w dłuższym okresie – wyjaśnia.

Co jeszcze może zrobić RPP oprócz zaostrzenia retoryki? – Powinna poważnie przyglądać się inflacji dziś i w perspektywie nadchodzących miesięcy i lat. Czy należy natychmiast podnieść stopy procentowe? Możliwe, że to jeszcze nie ten moment – odpowiada Orłowski.

– Rzeczywiście, podwyżka stóp w tej chwili nie byłaby najlepszym rozwiązaniem, trudno to robić przy ujemnym wzroście gospodarczym. Ale jeśli uznamy, że kryzys pandemiczny jest swego rodzaju klęską żywiołową, po której może nastąpić szybkie odbicie, to już powinny nastąpić zapowiedzi bardziej energicznych działań ze strony RPP, a w ciągu następnych kilku miesięcy należałoby zacząć podnosić stopy – analizuje Andrzej Bratkowski, były członek RPP.

Ryzyko spirali

Ekonomiści podkreślają, że dla decyzji banku centralnego kluczowy jest nie tyle bieżący poziom inflacji, ile właśnie jej prognozy. Bo efekty podwyżek czy ob-niżek widać z dużym, nawet 12–18-miesięcznym, opóźnieniem. Inaczej mówiąc, na zbijanie tej inflacji, którą widzimy w swoich portfelach, jest już za późno. Teraz można co najwyżej z wyprzedzeniem zapobiegać temu, co może się stać w przyszłości.

– Tu dochodzimy do sedna sprawy. Tyle że bardzo trudno przewidzieć, co się będzie działo za rok czy 1,5 roku. Naszym zdaniem inflacja będzie pozostawać powyżej celu, ale niekoniecznie będzie rosła w porównaniu z obecnym poziomem – mówi Piotr Bujak. Wyjaśnia, za rok zacznie działać efekt wysokiej bazy, ogromna fala odroczonego popytu konsumpcyjnego już przeleje się przez rynki, znikną też silne ograniczenia podażowe. – Choć z drugiej strony rozgrzeje się rynek pracy, co może doprowadzić do wzrostu płac i efektu tzw. drugiej rundy, czyli nakręcającej się spirali cenowo-płacowej – uważa Bujak.

– Dziś RPP powinna przetrzymać tę górkę inflacyjną, ale w II kwartale 2022 r. spodziewałbym się rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp – mówi Jakub Borow-ski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. Jak podkreśla, stopy procentowe mają nikły wpływ na to, co dziś nakręca inflację, czyli rosnące ceny surow-ców (w tym paliw) na zagranicznych rynkach, wstrząs podażowy czy zmiany regulacyjne (powodujące m.in., że droższe są prąd i wywóz śmieci). Ale może mieć znaczący wpływ na to, co się będzie działo w 2023 r., gdy – zdaniem Borowskiego, dojdzie do przegrzania gospodarki. – Bufory na rynku pracy, pozwalające na wzrost zatrudnienia bez narastania presji płacowej, już się wyczerpią, za to rynek zaleje zwiększony napływ pieniędzy z funduszy unijnych na odbudowę. To wszystko może się negatywnie przełożyć na poziom cen – zaznacza Borowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA