fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

PKB Polski za 2020 rok może spaść nawet o 5 proc.

AFP
Polski eksport skurczy się w tym roku o prawie 18 proc., a jego poziom z 2019 r. uda się przekroczyć za dwa lata. Krytyczny dla gospodarki będzie obecny drugi kwartał.

Polski eksport w drugim kwartale może okazać się o 30–40 proc. niższy w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej, a w całym 2020 r. zmaleje r/r o 17,7 proc., z 230,3 do 189,5 mld euro – zakłada najnowsza prognoza Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), do której dotarła „Rzeczpospolita". Ubiegłoroczny poziom wartości sprzedawanych za granicą polskich towarów najprawdopodobniej uda się przeskoczyć dopiero w 2022 r. Będzie to jednak zależało od tempa, w jakim poszczególne branże i gospodarki będą wracały do poziomu aktywności notowanej przed wybuchem epidemii koronawirusa.

Gorzej niż w 2009 r.

– W scenariuszu aktualnie uznawanym przez nas za najbardziej prawdopodobny oczekujemy, że skala spowolnienia u naszych głównych partnerów okaże się nieco większa niż w roku 2009 (tj. w czasie światowego kryzysu finansowego – red). W dodatku załamanie sprzedaży będzie w początkowym okresie przebiegać gwałtowniej niż wtedy – mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista KIG. Szczególnie głęboki spadek polskiego eksportu ma w 2020 r. objąć rynek niemiecki (-20,5 proc.) oraz kraje Unii Europejskiej niebędące w strefie euro (-21,5 proc.).

Luty był ostatnim z miesięcy, w których stan krajowej gospodarki prezentował się dobrze. Drugi kwartał będzie natomiast okresem mocnego spadku. Jeśli bazowy wariant zakłada, że dynamika PKB w całym 2020 r. okaże się ujemna na poziomie -0,2 proc., to w drugim kwartale będzie wynosiła -5,4 proc., a w trzecim -1,6 proc. Zdaniem ekspertów KIG w miesiącach kwiecień–czerwiec roczna dynamika produkcji przemysłowej może okazać się ujemna na poziomie -20 proc. Niewiele płytsza byłaby depresja w handlu detalicznym.

Czytaj także: Ekonomiści: trzeba zawiesić 13. emerytury, ograniczyć 500+ 

Taki rozwój sytuacji doprowadziłby do redukcji 400 tys. miejsc pracy tylko do końca lata, ale przy założeniu skuteczności działania tarczy antykryzysowej pozwalającej uniknąć znacznej części zwolnień pomimo silnej dekoniunktury. Z kolei liczba zarejestrowanych bezrobotnych miałaby wzrosnąć z 920 tys. w lutym do ok. 1,25 mln jesienią. W rezultacie stopa bezrobocia osiągnęłaby wtedy poziom ok. 7,5 proc. wobec 5,5 proc. w lutym. – W przypadku pozytywnego scenariusza można założyć, że pełniejsze uruchamianie gospodarki zacznie się w czerwcu, a nie w lipcu. Przyjmując zarazem korzystniejszy przebieg procesów gospodarczych u naszych głównych partnerów handlowych, można zakładać dynamikę PKB dla całego 2020 r. na dodatnią, wynoszącą około 1 proc. – stwierdza Soroczyński. Ale zaznacza, że wariant ostrzegawczy, oparty o przesunięcie ponownego otwarcia gospodarki dopiero na koniec lata oraz szczególnie dotkliwy przebieg procesów gospodarczych u naszych głównych partnerów handlowych, wskazuje na możliwość spadku PKB w całym 2020 r. o blisko 5 proc. W takiej sytuacji pracę mogłoby stracić od 1,12 mln do 1,28 mln osób.

Trzy fale zwolnień

Pierwsza fala zwolnień już trwa: to pracownicy tych branż, którym zakazano prowadzenia działalności lub bardzo mocno ją ograniczono. Przykładem są branże turystyczna i hotelarska, których działalność ustała zupełnie, a także duża część drogowego transportu pasażerskiego. W drugiej fali redukcji zatrudnienia znajdą się osoby pracujące w firmach, których sprzedaż gwałtownie spadła przez obowiązkową lub dobrowolną kwarantannę. Kolejna fala może dotknąć osoby, które jeszcze dziś nie odczuwają boleśnie skutków zawirowania na świecie, ale w perspektywie kilku miesięcy, wraz z postępującym spadkiem popytu, odczują zmniejszenie utargów.

Ocenia się, że negatywny wpływ na polską gospodarkę będzie mieć recesja w Niemczech. Według obliczeń ifo Institute tylko tygodniowe przedłużenie częściowego wyłączenia funkcjonowania niemieckiej gospodarki spowoduje dodatkowe koszty w wysokości od 25 do 57 mld euro, a tym samym spadek wzrostu o 0,7 do 1,6 pkt proc. Wydłużenie o jeden–dwa miesiące powoduje wzrost kosztów do 230 mld euro, co odpowiada 6,5 pkt proc. wzrostu. To sprawi, że zmaleje popyt i zamówienia na polskie towary i usługi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA