fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Orbán mięknie w sprawie weta

Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej
AFP
Zakończenie procedury z artykułu 7 czy odesłanie rozporządzenia o praworządności do unijnego sądu – w Brukseli trwają poszukiwania sposobu przełamania weta polsko-węgierskiego.

Unijni przywódcy spotykali się czwartek wieczorem w formie wideokonferencji, żeby rozmawiać o sytuacji pandemicznej w UE.

Ale nieplanowanym wcześniej tematem, który miał zdominować tę dyskusję, było weto Polski i Węgier wobec wieloletniego budżetu Unii Europejskiej oraz funduszu odbudowy gospodarki po pandemii, wartych łącznie ponad 1,8 bln euro.

Dwóm krajom nie podoba się mechanizm warunkowości, umożliwiający zawieszenie unijnych funduszy, w razie gdy brak praworządności stwarza ryzyko dla interesów finansowych Unii Europejskiej.

Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich, w czasie swojego wystąpienia w Sejmie w środę wieczorem powiedział, co Polsce się nie podoba.

Po pierwsze, rozporządzenie – jego zdaniem – jest niezgodne z unijnymi traktatami. Na to w Brukseli jest odpowiedź: zaskarżcie je do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Wtedy sytuacja prawna stanie się jasna.

Po drugie, Polska uważa, że definicja praworządności zawarta w rozporządzeniu jest „zmienna".

Po trzecie wreszcie, nie podoba nam się „wprowadzenie samego ryzyka jakiegoś hipotetycznego naruszenia praworządności" – powiedział Szymański. Na te dwa zarzuty można by odpowiedzieć zmianą treści projektu rozporządzenia, ale wydaje się to teraz mało realne.

Można więc sobie wyobrazić wyjaśnianie tych definicji w dołączonym protokole czy deklaracji, ale pytanie, czy Polska to zaakceptuje.

Nieco inaczej wygląda sytuacja z Węgrami. Rządzący tam Fidesz należy do chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej. Wiele jej partii członkowskich chciałoby jego usunięcia ze swojego grona.

Orbán miał jednak do tej pory potężnych sojuszników, m.in. włoską Forza Italia, partię byłego premiera Silvia Berlusconiego. – Ale Forza Italia nie będzie teraz bronić Orbána, skoro on blokuje tak potrzebne Włochom pieniądze – mówi nieoficjalnie polityk EPL.

Węgierski premier wyraźnie się zorientował, że może popsuć swoje relacje w EPL, bo już zaczął sygnalizować możliwość wydzielenia tak ważnego dla południa Europy funduszu odbudowy po pandemii z pakietu budżetowego i szybkiego jego uruchomienia za zgodą Węgier.

Innym sposobem na przekonanie Orbána do zmiany stanowiska mogłoby być zakończenie procedury z artykułu 7 unijnego traktatu. Obecnie objęte są nią Polska i Węgry, ale wiadomo, że w unijnej Radzie nie ma jednomyślności potrzebnej do uznania, że w obu krajach jest łamana praworządność.

– To może doprowadźmy te procedury do finału, zagłosujmy i zamknijmy je – słychać w Brukseli. Dla Orbána jest to bardzo ważne, jeszcze w czasie szczytu UE w lipcu naciskał na niemiecką prezydencję, żeby ta procedura została zakończona. Nasi rozmówcy w Brukseli argumentują, że skoro będzie mechanizm faktycznego karania finansowego za łamanie praworządności – choć, oczywiście, tylko w sytuacji, gdy zagraża on interesom finansowym UE – to jest to silniejsza broń niż ciągnąca się bez końca procedura oparta na artykule 7 traktatu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA