Budownictwo

Gwarancja nie dla każdej firmy

Adobe Stock
Małe i średnie przedsiębiorstwa budowlane coraz częściej mają problemy z otrzymaniem gwarancji ubezpieczeniowych. Tworzy się błędne koło, bo bez tych gwarancji sytuacja firm się pogarsza.

Ubiegły rok był trudny dla wielu firm z branży budowlanej ze względu na przesunięcia w przetargach publicznych, spowodowanych opóźnieniem przy wykorzystaniu funduszy unijnych. Przetargi ruszyły znacznie później niż w latach ubiegłych.

Obecnie z jednej strony można zaobserwować bardzo duży popyt na usługi budowlane, z drugiej zaś wzrost liczby upadłości w tej branży oraz rosnące zatory płatnicze na rzecz dostawców materiałów budowlanych. Główną przyczyną są rosnące koszty materiałów budowlanych, siły roboczej, ograniczona liczba wykwalifikowanych pracowników, podwykonawców wpływające znacząco na rentowność realizowanych inwestycji.

– Ubezpieczyciele zaniepokojeni sygnałami z wywiadowni gospodarczych, mówiącymi o pogarszającej się sytuacji w branży budowlanej, podejmują nerwowe działania mające na celu zmniejszenie ich ekspozycji na ryzyko wypłat z gwarancji – tłumaczy Łukasz Wawrzeńczyk, prezes Profika Broker.

Oznacza to w praktyce, że firmom budowlanym trudniej jest otrzymać gwarancje na zabezpieczenie kontraktów, gdy towarzystwa zaostrzają kryteria oceny. Dotyczy to przede wszystkim mniejszych polskich wykonawców. W takiej sytuacji przedsiębiorcy są skazani na blokowanie sporej części swojej marży w postaci kaucji gwarancyjnej, co powoduje pogłębianie się problemów płatnościowych.

Ubezpieczyciele tłumaczą, że nie zmienili swojego podejścia do rynku gwarancji budowlanych. – To sam rynek budowlany zmienił się na gorsze i jest obecnie bardziej ryzykowny – mówi Andrzej Puta, dyrektor Biura Gwarancji w TU Euler Hermes.

Rynek gwarancji ubezpieczeniowych dla branży budowlanej wygląda podobnie jak sama branża – duża skala trwających inwestycji, a więc i zaangażowania wystawców gwarancji, przy czym bieżąca rentowność ich wykonawców, a w ślad za tym potencjalne ryzyko dla gwarantów nie wyglądają najlepiej

Jak tłumaczy Karolina Świtoń, broker z Marsh Polska, Polska jako jeden z nielicznych krajów ma bardzo długie okresy gwarancji, bo aż do dziesięciu lat. Intensywny ruch drogowy oraz kolejowy silnie eksploatują drogi i torowiska, które nawet przy użyciu dobrych materiałów i technologii po kilku latach wymagają drobnych napraw. Skutkuje to wykorzystaniem pieniędzy z gwarancji, co ostatecznie uderzy w wykonawców, dla których przy niskich marżach kontrakt może przynieść straty.

Wyższe ryzyko związane z obecnym stanem rynku i tak długą ekspozycją wiązać się muszą ze wzrostem cen za gwarancje, niezbędnym do budowania koniecznych rezerw na pokrycie ewentualnych wypłat.

– Trudno obecnie mówić o kryzysie współmiernym do zapoczątkowanego w 2012 roku, bo rynek cechuje duży popyt na usługi budowlane. Istnieje jednak pewne ryzyko przegrzania się koniunktury na rynku budowlanym – podsumowuje Benita Jankowicz, kierownik zespołu ubezpieczeń finansowych, Willis Towers Watson.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL