fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Billboardy kontra krajobraz

Samorządy starają się ograniczyć liczbę reklam w miejscach, które są ich wizytówką. Nie jest to jednak proste. Jedną z barier są ułomne przepisy
shutterstock
Trybunał Konstytucyjny zdecyduje, czy przepisy, dzięki którym miasta mogą żądać usunięcia legalnie postawionych nośników reklam, będą nadal obowiązywać. Właśnie trafiło do niego pytanie prawne w tej sprawie.
Miastom grozi , że będą wypłacać firmom reklamowym milionowe odszkodowania za to, że na podstawie uchwał krajobrazowych muszą usuwać legalne nośniki reklamowe. W tym tygodniu do Trybunału Konstytucyjnego trafiło pytanie prawne Naczelnego Sądu Administracyjnego ws. przepisów, na podstawie których samorządy mogą stawiać tego typu żądania.

To wywłaszczenie

NSA rozpatrywał skargę Cityboard Media na uchwałę krajobrazową Opola. Doszedł do wniosku, że art. 37a ust. 9 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (dalej jako: ustawa planistyczna) może naruszać konstytucję. Przepis nakazuje, by po upływie tzw. okresu dostosowawczego usuwać nośniki reklamowe, jeśli uchwała krajobrazowa w danym miejscu ich zakazuje.
– Rozebrać trzeba nawet nośniki zbudowane legalnie, czyli w oparciu o pozwolenie na budowę czy zgłoszenie, bo inaczej właścicielom działek i tych nośników grożą wysokie kary – tłumaczy Małgorzata Zamorska, radca prawny oraz pełnomocnik Cityboard Media.
NSA uważa, że z tego powodu przepis może naruszać zasadę zaufania obywatela do państwa, ochronę praw słusznie nabytych, prawo własności i wolność prowadzenia działalności gospodarczej, a także tzw. zasadę proporcjonalności.
Według NSA na podstawie tego uregulowania dochodzi do wywłaszczenia, ale bez odszkodowania lub rekompensaty finansowej, choć wartość jednego dużego nośnika reklamowego (o charakterze obiektów budowlanych) to nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Tymczasem wywłaszczenie bez wypłaty odszkodowania jest niedopuszczalne.
Z pytania prawnego cieszy się branża reklamowa. Ma nadzieję, że TK uzna przepis za niekonstytucyjny.
– Wielokrotnie Izba Gospodarcza Reklamy Zewnętrznej zwracała uwagę, że narusza on ustawę zasadniczą. Nie respektuje bowiem praw nabytych. Jeżeli wywłaszcza się właściciela nieruchomości pod budowę drogi, to otrzymuje on z tego tytułu odszkodowanie, a firmy reklamowe nic nie dostają za usunięcie legalnych nośników reklamowych – mówi Lech Kaczoń, prezes izby.
Samorządy są zupełnie innego zdania.
– Nadmiar reklam w stolicy jest dużym problemem. W wielu miejscach znajdują się nawet nielegalnie. Niejednej firmie bardziej opłaca się bardziej wnosić kary, aniżeli usunąć reklamy. Dlatego uważam, że nie ma innej możliwości pozbycia się zbyt dużej ilości banerów czy billboardów jak tylko poprzez usunięcie ich raz na zawsze z przestrzeni publicznej – mówi Wojciech Wagner, zastępca dyrektora biura architektury i planowania przestrzennego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

Jaki scenariusz

Jakie będą skutki orzeczenia TK? – Jeśli Trybunał podzieli zdanie NSA, to przepis utraci moc prawną. Miasta, w których doszło na podstawie uchwał krajobrazowych do rozbiórek legalnych reklam, będą narażone na wypłatę odszkodowań firmom reklamowym i właścicielom działek. W przypadku dużych miast, takich jak np. Gdańsk, mogą to być poważne kwoty – wskazuje mec. Małgorzata Zamorska.
Obecnie tylko niektóre duże miasta mają uchwały krajobrazowe. Należą do nich Gdańsk, Łódź oraz Opole. W każdym z tych miast dochodziło do protestów firm z branży reklamowej. Do wojewódzkich sądów administracyjnych trafiały też skargi. Te orzekały różnie.
WSA w Gdańsku nie doszukał się naruszeń i uchwała nadal obowiązuje, ale została zaskarżona do NSA. Nie wiadomo więc, jakie będą jej losy.
Z kolei WSA w Łodzi uznał uchwałę krajobrazową za nieważną. I w tym wypadku doszło do wniesienia skargi do NSA. Nie było jeszcze orzeczenia. Uchwała więc, tak jak w Gdańsku, obowiązuje. Łódzki magistrat nie chce jednak narażać się na konieczność wypłaty odszkodowań w wypadku ogłoszenia niekorzystnego dla siebie wyroku, Rada Miasta przegłosowała zmianę w uchwale krajobrazowej przesuwającą termin dostosowania na trzy lata w strefie miasta, w której pierwotnie był on określony na rok. W lutym 2018 r. Łódź ogłosiła, że przystępuje do prac nad nowym kodeksem reklamowym. Obecnie trwają prace projektowe.
Natomiast Opole przygotowało nową uchwałę krajobrazową. Powodem była m.in. zmiana granic tego miasta. Obowiązuje ona od lipca br.
– Została już ona przyjęta i oceniona pod względem formalnoprawnym przez wojewodę opolskiego. Nowy dokument kontynuuje założenia poprzednio obowiązującej. Wejście w życie nowej uchwały krajobrazowej spowodowało wydłużenie okresu dostosowania do 36 miesięcy. A firmy stopniowo dostosowują się do zapisów uchwały – wyjaśniła Magdalena Śliwa z Urzędu Miasta w Opolu
Pozostałe miasta, widząc, jakie są problemy z wdrażaniem uchwał krajobrazowych, wcale się nie śpieszą się z ich przyjmowaniem. Obecnie prace toczą się m.in. w Krakowie, Szczecinie, Warszawie, Gdyni czy Poznaniu. Zanim TK wyda wyrok, prace powinny się zakończyć, a uchwały wejdą w życie. W razie więc niekorzystnego wyroku nad miastami zawiśnie widmo odszkodowań.
Tak jest m.in. w stolicy. Prawdopodobnie na jesieni zostanie przyjęta uchwała i wejdzie w życie od 1 stycznia 2020 r.
– Uchwała przewiduje dwa lata na usunięcie reklam naruszających przepisy uchwały krajobrazowej. Mam nadzieję, że TK uzna, że przepis jest konstytucyjny. W przeciwnym razie będzie to oznaczać, że nasze państwo jest nieudolne i nie jest w stanie poradzić sobie z tak prostym problemem, jak nadmiar reklam w przestrzeni publicznej. Ponadto, że ważniejsze są partykularne interesy grupy przedsiębiorców, aniżeli całej społeczności lokalnej – mówi Wojciech Wagner.
Są też przymiarki do likwidacji uchwał.

Likwidacja uchwał

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju przygotowało projekt nowej ustawy o planowaniu. Wprowadza nowe rodzaje dokumentów planistycznych, a regulacja reklam będzie się odbywać na podstawie standardów urbanistycznych albo planów zabudowy, które zastąpią miejscowe plany.
Prace nad projektem są na początkowym etapie. Ich uchwalenia przed końcem obecnej kadencji Sejmu jest mało prawdopodobne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA