fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Nadciąga cyfrowe Schengen

Magdalena Lemańska
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Pierwsze kroki, jakie robi Unia, by europejski rynek cyfrowych usług w końcu zaczął przystawać do rzeczywistości, oznaczają zmianę analogiczną do tej, jaką na poziomie fizycznych granic wprowadził w Europie układ z Schengen.

Zmiana jest wprowadzana późno, ale tam, gdzie w grę wchodzą technologie, zazwyczaj prawo potrzebuje czasu, by nadążyć za rzeczywistością.

Przedsiębiorcy na pewno podzielą się w ocenie tych zmian. Jedni zacisną zęby, pozyskają nowe środki i ruszą na podbój europejskiego rynku. Pozostali zapewne będą wprowadzane zmiany oprotestowywać, wytykając, że nowe możliwości będą oznaczać wyższe koszty i nakłady pracy. I w konsekwencji promować największych międzynarodowych – w tym amerykańskich – graczy, którym dzięki unijnym zmianom będzie znacznie łatwiej pozyskiwać paneuropejski zasięg dla swoich nowych usług

Ci lokalni gracze, którzy poczują się na tyle silni, by wykorzystać unijne zmiany do rozwinięcia działalności na cały kontynent, na pewno nie będą żałować, bo poza Polską też czekają na nich klienci. Na telewizyjnym rynku nie jest tajemnicą, że w krajach, w których Polonia jest liczna, pełno jest klientów Cyfrowego Polsatu i nc+. Dla firm to lojalni abonenci, ale i prawny kłopot, bo zgodnie z posiadanymi umowami nie mają prawa nadawać poza Polską. W technologicznie prostszym do kontrolowania internecie tego problemu na aż taką skalę nie ma: dostęp do Ipli czy Playera za granicą jest zablokowany (choć sprytny Polak i to potrafi obejść). W świecie, w którym za chwilę zniknie roaming, widzowie przestają rozumieć, czemu podczas służbowego weekendu w Berlinie nie mogą obejrzeć sobie na tablecie ulubionego serialu z serwisu, któremu regularnie płacą abonament. I oby jak najszybciej stało się tak, by nie musieli się już nad tym w ogóle nigdy zastanawiać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA