fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Na razie rząd zaklina rzeczywistość

Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Zagraniczni inwestorzy nie czują się pieszczochem polskiego rządu. Narzekają na niepewność i niestabilność polityki gospodarczej.
No i te uwagi polityków PiS, że nie chcą tu „montowni" czy „kolonializmu". A mimo to wicepremier Mateusz Morawiecki sypie ostatnio nowymi inwestycjami jak z rękawa. Paradoks to mało powiedziane.
W poniedziałek Morawiecki ogłosił, że amerykański General Electric i niemiecka Lufthansa zainwestują 250 mln euro w centrum serwisowania silników lotniczych w Środzie Śląskiej. Z kolei przed tygodniem informował, że ośrodek badań i rozwoju stworzy pod Rzeszowem Rolls-Royce. Dzieje się też w branży motoryzacyjnej. Kilka dni wcześniej, gdy Fiat zapowiedział uruchomienie za miliard złotych produkcji nowych silników w Bielsku-Białej, wicepremier cieszył się, że „powstaje wielki klaster motoryzacyjny, możemy wyprzedzić Czechy". Wcześniej anonsował Daimlera z jeszcze większą fabryką. Gołym okiem widać, że kapitał zagraniczny dalej inwestuje w Polsce.
Politycy PiS powiedzą oczywiście, że to efekty powstania z kolan, bo każdy biznes liczy się tylko z silnymi i wymagającymi. Wyśmieją przegraną rządu PO–PSL ze Słowakami w walce o fabrykę Jaguara. Opozycja zaś odpowie, że rząd PiS zbiera tylko owoce jej działań, korzysta z dobrej, wywalczonej przez lata opinii, a rozpędzoną maszynę trudno zatrzymać.
Jaka jest prawda, przekonamy się pewnie dopiero za rok czy dwa, bo tyle trwają przymiarki do tak dużych inwestycji. Niepokoić mogą sygnały o słabnącej pozycji Polski w rankingach atrakcyjności inwestycyjnej, jak np. Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, gdzie z pierwszego miejsca zrzucili nas niedawno Czesi.
Mateusz Morawiecki robi dużo, by przyciągnąć kapitał zwłaszcza z branży wysokich technologii. Jeździ, przekonuje i jest w tym dobry. Pytanie tylko, czy to wystarczy, by zrekompensować to, co inni często bezmyślnie psują, przekonując, że jesteśmy w stanie obejść się bez zagranicznego kapitału. Nie brakuje opinii, że ten ostatni był nam potrzebny tylko na początku transformacji, a Zachód dogonimy, opierając się na narodowych czempionach.
To zaklinanie rzeczywistości. Na razie polski kapitał jest zbyt słaby i – jeśli rząd nie ułatwi mu życia – szybko się to nie zmieni.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA