fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Barany na rzeź

Piotr Aleksandrowicz
Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała
W piątek wieczorem PAP podała dwie informacje. Jedną o podwyższeniu deficytu na 2015 rok, drugą, że wyższy deficyt w 2016 roku to żaden problem dla wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Z czego wynika dość oczywisty wniosek, że rząd Beaty Szydło to nie ekipa Davida Camerona i nie zamierza zrównoważyć finansów publicznych. Nadto ta pierwsza informacja wciska narrację o rzekomo fatalnej kondycji budżetu w końcu tego roku. Tymczasem, jak pisze Janusz Jankowiak, „po październiku dochody ogółem budżetu państwa znajdowały się 5,8 mld PLN poniżej harmonogramu; oszczędności w wydatkach sięgały 11,3 mld PLN, a wykonanie deficytu było poniżej prognozowanego poziomu o 5,3 mld PLN".

Podwyższanie deficytu na 2015 rok przez panów Szałamachę i Morawieckiego ma im ułatwić przeżycie następnego roku. Ale dlaczego to Jankowiak, osoba prywatna, odczarowuje narrację, która poniewiera poprzedniego ministra finansów? Z prostego powodu: ponieważ minister Szczurek zniknął. Nie istnieje, nie ma go. Może dzięki odprawie jest na Malediwach, a może na łonie wieloosobowej rodziny czeka na 500+, w każdym razie nie ma go. Odpuszczający sobie takie narracje minister Szczurek to baran idący na rzeź.

Jest ich więcej. Minister Siemoniak grillowany jest na okoliczność caracali, czyli śmigłowców, i patriotów, czyli rakiet. Nie znam się na rakietach. Tym bardziej nie znam się na przetargach w MON. Jeszcze w sprawie caracali Siemoniak próbował się bronić. W sprawie patriotów milczy, gdy dorzyna go pan Skrzypczak, kiedyś generał służby czynnej.

Idźmy dalej po zagrodzie. Ciekawe, kto zbaraniał w korporacjach państwowych. Na razie widzę całe stado czekające w PKP na rzeź. Członkowie zarządu PKP to finansiści, więc nazwano ich „bankomatami". Wyprowadzili grupę PKP z długu, nie obawiali się prywatyzacji spółek kolejowych, ba, udało im się za ponad 200 mln złotych wcisnąć funduszowi inwestycyjnemu kolejki górskie, choć nawet ślepy i głuchy wie, że kolejka na Kasprowy to dobro strategiczne, więc zadymka wokół niej jest pewna jak śnieżyca w zimie.

Dziś już wiadomo, że „bankomaty" wolą narodu zostaną poddane obróbce termicznej. I co robią? Milczą.

Być może w ten sposób manifestuje się poczucie własnej wartości. Być może. Ja mam jednak inne skojarzenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA