fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tiry nie utkną na granicach – mówi ambasador

Adobe Stock
Powstaje system kontroli w portach, który zapobiegnie kilkudniowym kolejkom ciężarówek i katastrofie w systemie dostaw na Wyspy – twierdzi brytyjski ambasador Jonathan Knott.

– Przygotowujemy system organizacji kontroli ruchu, który sprawi, że czas spędzony przez ciężarówki w Dover i wielu innych portach będzie możliwie bliski temu, jaki jest obecnie – powiedział Jonathan Knott, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce. Dyplomata opowiadał w redakcji „Rzeczpospolitej" o aktualnym stanie przygotowań do brexitu. Rząd w Londynie pracuje właśnie nad wzmocnieniem systemu kontroli, m.in. przez zatrudnianie nowych pracowników, by poradzić sobie z nową sytuacją po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii.

Palący problem związany z transportem wynika z braku pewności, jak będzie wyglądał przepływ towarów po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię. Obecnie Wyspy korzystają z jednej z podstawowych zasad wspólnego rynku, czyli swobodnego przepływu towarów – to jednak skończy się w nocy z 31 października na 1 listopada 2019 r.

W ramach brytyjskich organów celnych HM Revenue & Customs powstał więc zespół Brexit Boarder Delivery Group (grupa ds. importu towarów w okresie brexitu). Opracowuje ona właśnie system TSP –Transitional Simplified Procedures (uproszczone procedury przejściowe), który ma zapobiec koczowaniu kierowców ciężarówek w portach. Jak wyjaśnia biuro prasowe ambasady, jest to w zasadzie stary system kontroli pojazdów, ale dostosowany do nowych okoliczności i ze wzmocnionym personelem.

System ten ma ułatwić import towarów do Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej w początkowym okresie po wyjściu kraju ze struktur UE. Urzędnicy zalecają, by unijni handlowcy upewnili się, że ich importer z Wielkiej Brytanii jest zarejestrowany w TSP i że rozumieją szczegółowe wymogi. Wedle założeń przedsiębiorcy zarejestrowani w TSP nie będą musieli składać pełnych zgłoszeń celnych na granicy i będą mogli odroczyć uiszczenie opłat celnych.

Królestwo wprowadzi wymóg przywozowych deklaracji (ENS) w odniesieniu do wszystkich towarów przybywających z UE w ciągu najbliższego roku. „Wymóg prawny przedłożenia ENS dla towarów przybywających z UE wejdzie w życie 1 listopada 2020 r. HMRC będzie współpracować z przedsiębiorstwami, aby je przygotować" – napisano w przedstawionej redakcji prezentacji.

Jednak nad całym procesem wisi ogromna doza niepewności. Sam system kontroli jest wciąż w opracowaniu. Ambasador uspokajał, że wyjściem awaryjnym może być całkowite zrezygnowanie z kontroli. – Proszę pamiętać, że brytyjski rząd może kontrolować napływ tirów wjeżdżających do Wielkiej Brytanii. Jeśli będziemy więc widzieć, że system nie działa, dość łatwo będzie po prostu zawiesić kontrole do końca dnia, by tiry swobodnie przejeżdżały i w ten sposób rozładowały korki – mówił ambasador. Podkreślał, że ciągłość dostaw jest w interesie jego kraju. – Nadal chcemy polskich kurczaków i indyków, hiszpańskich pomarańczy – mówił Knott.

Słowa ambasadora zaprzeczają więc alarmującym informacjom o kilkudniowych nawet postojach czekających tiry w Dover, o których mówiła brytyjska telewizja Sky News. Telewizja dotarła do raportu Departamentu Transportu, który mówi o 48-godzinnych opóźnieniach w Dover w przypadku braku porozumienia w sprawie brexitu. Przewoźnicy zaczęli ostrzegać przed „wyraźnym i aktualnym niebezpieczeństwem" w łańcuchu dostaw do Wielkiej Brytanii. Raport wywołał kolejną burzę związaną z brexitem w Wielkiej Brytanii i całej eksportującej do tego kraju Europie.

Rod McKenzie, dyrektor zarządzający ds. polityki w brytyjskim stowarzyszeniu transportowym Road Haulage Association (RHA), powiedział „Guardianowi" na początku września, że wciąż nic nie wie o nowym procesie celnym. Wcześniejsze prognozy zapowiadały trzymiesięczny chaos w portach w przypadku braku porozumienia. – Będziemy mieli bardzo poważny problem z łańcuchem dostaw w Wielkiej Brytanii, jeśli 31 października nastąpi brexit bez porozumienia – powiedział McKenzie. Według niego wyraźne jest zagrożenie dla łańcucha dostaw, od których mieszkańcy Wielkiej Brytanii są zależni. – Wzywamy rząd w najostrzejszy sposób, aby jasno stwierdził, co handlowcy muszą zrobić, aby handlować z kontynentem. Jak dotąd tego nie zrobił – mówił McKenzie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA