fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Reżim brutalnie uderza w rywali

Wiktar Babaryka prowadził w sondażach internetowych
AFP
Rządzący od ponad ćwierćwiecza prezydent Aleksander Łukaszenko postanowił pozbyć się wszystkich konkurentów w tegorocznych wyborach.

– Skala tych bezprawnych działań, presji i szantażu politycznego jest na tyle ogromna, że przypomina nalot dywanowy – mówił w środę na łamach „Rzeczpospolitej" Wiktar Babaryka, były prezes Biełgazprombanku (należy do rosyjskiego Gazpromu) i czołowy rywal Łukaszenki w wyborach prezydenckich na Białorusi 9 sierpnia. Zebrał ponad 420 tys. podpisów pod swoją kandydaturą i tym samym pobił wszystkie dotychczasowe rekordy przeciwników reżimu.

W czwartek nad ranem wraz z synem Eduardem wyruszył, by osobiście złożyć część podpisów w Centralnej Komisji Wyborczej (CKW). Po drodze został zatrzymany. Dopiero wieczorem Komitet Kontroli Państwowej poinformował, że Babaryka został aresztowany.

Jak zareagują zwolennicy Babaryki

Jest podejrzany w sprawie Biełgazprombanku, do którego w ubiegłym tygodniu wkroczyły służby i wprowadziły tam „zarząd tymczasowy". Wcześniej władze w Mińsku informowały, że chodzi o „pranie brudnych pieniędzy i oszustwa podatkowe". W tym samym czasie uzbrojeni i zamaskowani funkcjonariusze służb przeprowadzali rewizje w jego domu pod Mińskiem oraz w mieszkaniu syna.

Od kilku dni trwają aresztowania znajomych oraz członków sztabu wyborczego Babaryki.

– Można wsadzić do więzienia Babarykę, ale naród białoruski się nie cofnie. To, czego teraz doświadczamy, nie jest zastraszaniem wyłącznie mojej osoby, to zastraszanie całego społeczeństwa – odpowiadał dwa dni wcześniej na pytanie „Rzeczpospolitej" o ewentualny areszt.

Jego służby prasowe twierdzą, że wcześniej osobiście zdążył złożyć 230 tys. podpisów w CKW przy 100 tys. wymaganych. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", w piątek w sieci mogą pojawić się nagrania, w których Babaryka zwróci się do Białorusinów, przygotował je wcześniej na wypadek swojego zatrzymania.

– Jego działalność stanowi zagrożenie dla reżimu Łukaszenki, władze więc postanowiły to zagrożenie zneutralizować. To przełomowy moment, ponieważ w najbliższych dniach dowiemy się, czy zwolennicy Babaryki będą go bronić – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Usow, znany białoruski politolog.

– Takich represji na tak wczesnym etapie kampanii wyborczej w historii niepodległej Białorusi nie było – dodaje.

Liderzy opozycji w areszcie

Centrum obrony praw człowieka Wiosna alarmuje, że od 6 maja na Białorusi do aresztów trafiło aż 97 przeciwników reżimu, wśród nich niemal wszyscy liderzy opozycji demokratycznej tacy jak Mikoła Statkiewicz czy Paweł Siewiaryniec.

Ten drugi dziesięć dni spędził w izolatce, a w czwartek niezależne media poinformowały, że próbował podciąć sobie żyły, protestując przeciwko warunkom, jakie panują w areszcie. Od 28 maja za kratami znajduje się popularny bloger Siarhej Cichanouski, nie został dopuszczony do wyborów, więc kampanię prowadzi jego żona Swiatłana.

W środę opublikowała w sieci nagranie, na którym ze łzami w oczach poinformowała, że otrzymała telefon od nieznanych osób, które groziły jej wiezieniem i odebraniem dzieci. Postawili też warunek – ma zakończyć kampanię wyborczą. Nie zakończyła.

– To przypomina wybory w afrykańskich dyktaturach, ale nie w Europie – komentuje skalę represji niezależna gazeta „Nasza Niwa". Lokalni obrońcy praw człowieka zaapelowali już o wsparcie do ONZ.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA