fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpłatna pomoc prawna

30 listopada mija termin na podpisanie umów ws. bezpłatnych porad prawnych w 2020 r.

123RF
Do 30 listopada powiaty powinny podpisać umowy z prawniczymi samorządami zawodowymi oraz organizacjami pozarządowymi o udzielanie bezpłatnego poradnictwa w 2020 r. Rekrutacja trwa.

4100 zł brutto/mies. – za udzielanie porad przez 20 godzin w tygodniu może zarobić adwokat albo radca, który zdecyduje się wspólnie ze Stowarzyszeniem SURSUM CORDA świadczyć nieodpłatną pomoc prawną. Wskazane stowarzyszenie za prowadzenie punktu z budżetu państwa pobierze jednak dotację w wysokości już 5638 zł. Na co wyda ponad 1500 zł państwowych środków, których nie przeznaczy na gratyfikacje doradców? Czy takie dzielenie kwoty dotacji jest prawidłowe? Takie pytania zadają sobie prawnicy, którzy śledzą proces wydatkowania pieniędzy w ramach działającego od 2016 r. systemu poradnictwa prawnego.

– Z oferty organizacji pozarządowych wynika, że koszty organizacji są trzy razy wyższe niż koszty jednostek samorządu terytorialnego organizujących punkty nieodpłatnej pomocy prawnej, a za pośrednictwo w rekrutacji prawników do punktów organizacje pozarządowe pobierają prowizję w wysokości 15–18 proc. – wskazuje adwokat Dariusz Goliński.

Zgodnie z art. 20 ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej opisywana dotacja powinna być przeznaczana w 91 proc. na wynagrodzenia z tytułu umów zawartych przez powiat z adwokatami oraz radcami, natomiast gdy prowadzenie punktu organizacji zostanie powierzone organizacji pozarządowej – na jej rzecz, 6 proc. otrzymanych pieniędzy służyć powinno pokryciu kosztów obsługi organizacyjno-technicznej, a w 3 proc. na zadania edukacji prawnej (w przypadku NGO'sów).

Co to oznacza?

– Do organizacji pozarządowych trafia pełna kwota dotacji, a te, przygotowując ofertę do otwartego konkursu, szczegółowo rozpisują w tabeli budżetowej, ile z tej kwoty przeznaczy na wynagrodzenia kadry pełniącej dyżury w punktach, a ile środków na inne opisane w ofercie działania – wskazuje Marcin Kałużny, prezes SURSUM CORDA.

Jego zdaniem twierdzenie, że NGO'sy zarabiają na pośrednictwie, nie jest prawdziwe.

– Realizacja zlecanego przez samorządy lokalne zadania publicznego nie przynosi zysku organizacji, służy w całości pokryciu ponoszonych kosztów – mówi.

I dodaje, że nie ma problemu ze znalezieniem prawników do współpracy.

– Okazuje się, że prawnicy są gotowi brać za identyczne świadczenie we współpracy z organizacjami pozarządowymi mniej niż za tę samą pracę w punktach prowadzonych przez samorządy lokalne – zaznacza Kałużny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA