Rozporządzenie Rady Ministrów ustanawiające godziny dla seniorów pojawia się w ostatniej chwili, na kilka godzin przed wejściem w życie. Nie wprowadza wyjątku dla szkolnych sklepików. W efekcie te w godzinach 10 do 12 pozostają zamknięte.
Jest problem, bo to dłuższe przerwy w szkole, kiedy dzieci i młodzież mogą zjeść śniadanie czy wypić herbatę lub sok – opowiada „Rzeczpospolitej" Małgorzata Serafin, nauczycielka matematyki i wychowawczyni w jednym z warszawskich liceów.
Czytaj także: Od czwartku 15 października w sklepach obowiązują godziny dla seniorów
– Ale ustawodawca zamknął sklepiki na dwie godziny w środku działalności szkoły - dodaje.
Godziny dla seniorów mieliśmy po raz pierwszy na początku epidemii koronawirusa, w marcu 2020 r.
Rząd wprowadził wówczas zasadę, że od godziny 10 do godziny 12 w sklepach, aptekach i drogeriach zakupy mogą zrobić jedynie osoby powyżej 60. roku życia. Miało to umożliwić im robienie zakupów bez ryzyka zakażenia przez kontakt z osobami młodszymi.
Rozwiązanie to funkcjonowało przez kilka tygodni, po czym się z niego wycofano. Teraz wróciło wraz z nowymi obostrzeniami wprowadzonymi w ostatnich dniach.
Dziś jednak warto się zastanowić, po co komu będą godziny dla seniorów w szkole. Nie jest to rozważanie czysto teoretyczne, bo rozporządzenie Rady Ministrów w tej sprawie nie zawiera specjalnego wyłączenia dla sklepików szkolnych.
Godziny dla seniorów w szkole tworzą kuriozalną sytuację.
– To bubel – mówią nauczyciele. Potwierdza to ustawodawca, który zmienia przepisy i chce wyłączenia szkolnych sklepików z zakazu sprzedaży w określonych godzinach.
– Nie istnieje żadne uzasadnienie dla utrzymania takiego rozwiązania. To niemal na pewno najzwyklejsze w świecie przeoczenie, które stosunkowo łatwo będzie wyeliminować – twierdzą szkoły.
Godziny dla seniorów to inicjatywa podawana w wątpliwość w całej niemal Polsce.
– Są nietrafione, o czym przekonaliśmy się już wiosną – ocenia wiceprezes Polskiej Izby Handlu Maciej Ptaszyński.
I wyjaśnia, że osoby starsze i tak robią zakupy w różnym czasie, a podczas wiosennego lockdownu sklepy między 10 a 12 były niemal puste. Tak też jest dzisiaj.
Już wiosną Izba wskazywała, że jakkolwiek idea chronienia seniorów jest słuszna, to w praktyce godziny przeznaczone dla nich to rozwiązanie absolutnie nietrafione. Osoby starsze i tak robią zakupy w różnym czasie, a sklepy między 10 a 12 są niemal puste. Natomiast po godzinie 12 w rezultacie tworzą się w nich kolejki. Tymczasem tłok w czasie pandemii nie jest pożądany i sprzyja zakażeniom.
W dodatku do czasu ogłoszenia całkowitego lockdownu wiele czynnych zawodowo osób musi normalnie funkcjonować i w rezultacie wykorzystać przysługujące im przerwy w pracy. Według Polskiej Izby Handlu brak klientów przez dwie godziny każdego dnia to straty dla przedsiębiorców, a co za tym idzie, także dla budżetu państwa z powodu braku wpływu podatków.